piątek, 8 stycznia 2010

Ayahuasca: Transkomunikacja i Detoksyfikacja - premiera w kwietniu



Trwają prace nad większym artykułem, który opracowuję na potrzeby Sacharuna Clinic Center. Na blogu zamieszczam coś na wzór trailera, czyli układ artykułu oraz w całości jego wstęp i początek drugiego rozdziału. Premiera najprawdopodobniej w kwietniu tego roku.


Ayahuasca: Transkomunikacja i Detoksyfikacja
Autor: Jakub Babicki

Spis treści:
I. Wstęp
II. Biochemia i botanika
III. Właściwości lecznicze
a) Transkomunikacja międzywymiarowa
b) Detoksyfikacja organizmu
c) Remisje nowotworów
d) Legalność
IV. Egzorcyzm chrześcijański
a) Pasożyty w rytuale szamańskim
b) Demony w rytuałach chrześcijańskich
V. Podsumowanie
VI. Przypisy 

I. Wstęp

Dwa składniki połączone w odpowiedni sposób są w stanie wykrzesać z siebie wywar, który nazwany jest w języku Indian Quechua Lianą Dusz lub Pnączem Duchów. Nazwa ta nie jest przypadkowa, gdyż w zgrabny sposób definiuje psychoaktywne działanie magicznego napoju. Spośród wszystkich znanych nam roślin amazońskich lasów deszczowych, to właśnie ta brązowa ciecz jest najbardziej interesującym, botanicznym wehikułem odmiennych stanów świadomości. Występuje właściwie w całej amazońskiej dżungli Ameryki Południowej. Jej opisy różnią się w zależności od praktyk plemiennych oraz edukacji curanderos*. Na świecie obecnie potocznie używa się nazwy Ayahuasca, Caapi i Yage. Nie wiadomo kiedy po raz pierwszy została wykorzystana w celach inicjacyjnych. Ikonografie znajdujące się na archeologicznych artefaktach z Ekwadoru dostarczają antropologicznego dowodu, że rodowici mieszkańcy lasów deszczowych świadomie używali Yage już w 2000 r. P.N.E (Naranjo, 1986). O wywarze szybko zaczęły krążyć legendy, kiedy to Europejczycy weszli w interakcję z potężnym halucynogenem. Indianie od wieków używali Ayahuasci w celach leczniczych i detoksyfikacyjnych. Na tym polu również krążyły niezwykłe opowieści, które w miarę upływu lat i zacieśniania integracji między Indianami i białymi, zostały stopniowo umieszczane pod lupą aparatu poznawczego medycyny konwencjonalnej. W ten sposób wielu wykształconych lekarzy i medyków z różnych części ziemskiego globu ruszyło, aby potwierdzić lub zdementować niesamowite pogłoski przedzierające się tu i ówdzie do tworzonej w pocie czoła cywilizacji industrialnej w Europie, czy Ameryce Północnej. Na miejscu okazało się, że potencjał medyczny i terapeutyczny Ayahuasci jest na tyle duży, że do dnia dzisiejszego coraz większa grupa uniwersyteckich lekarzy oraz studentów angażuje się w eksplorację amazońskiej dżungli. Echa badań przeprowadzonych na świętej Yage oraz setkach innych roślin leczniczych Amazonii, do dziś odbijają się w środowiskach medycznych, które zainteresowały się zebraną do tej pory dokumentacją. Badania jednoznacznie wskazują na pomyślne stosowanie wywaru na polu neurofarmakologii, neurofizjologii oraz psychiatrii. Zresztą skuteczność leczenia schorzeń o charakterze mentalnym stała się wizytówką Ayahuasci. Indianie używają wywaru również w celach obrzędowych, religijnych, czy dywinacyjnych. Szamani wprowadzają się dzięki niemu w trans i poprzez transkomunikację są w stanie dostroić się do rzeczywistości duchowej, niematerialnej. Reakcje biochemiczne w organiźmie ludzkim, jakie następują po doustnym przyjęciu substancji umożliwiają świadomości szczególny rodzaj wglądu poza punkt załamania światła. Innymi słowy człowiek może absorbować biofotony* z całego otoczenia poza obszarem weryfikacyjnym tradycyjnego postrzegania przez siatkówkę oka, a także Analitycznego Modelu Osobowości* (EGO). Wówczas pod zamkniętymi powiekami całe otoczenie zmienia się nie do poznania. Gdzieś nad głową rozbrzmiewa charakterystyczny odgłos skręcanego elektrycznego węża, a rzeczywistość zapełnia się barwnymi wizjami, które mają często traumatyczny lub iluminacyjny charakter.

Obecnie w krajach Ameryki Południowej furorę robi tzw. eko-turystyka, poprzez którą osoby spoza społeczności indiańskich, metyskich mają szansę przetestować starożytny wywar na sobie. W efekcie szamanizm i zainteresowanie etnobotaniką stały się bardzo popularne wśród białej ludności. Możemy spotkać przejawy tego zainteresowania niemal na każdym kroku. Ma to swoje dobre i złe strony, ale jedno jest pewne - jako mieszkańcy cywilizacji, której korzenie zostały zniszczone poprzez industrializację i farmaceutyczny kolonializm, edukacyjny wymiar takiej aktywności przynosi nam za każdym razem bogactwo wiedzy, utraconej wiedzy. Szczególnie cieszy duże zaangażowanie doktorów medycyny, antropologii, psychologii, czy też psychiatrii w naukowym zgłębianiu naturalnych metod leczniczych wraz z ich rytualnym aspektem. Zwrócić uwagę należy na ostatnią część poprzedniego zdania, ponieważ właśnie naukowo-rytualna kooperacja dostarcza nam fantastycznych materiałów z zakresu psychologii głębi oraz fizyki kwantowej. Taka wzajemna współpraca to nie tylko opisywanie fachową terminologią metodologii szamańskiej, a możliwość percepcyjnego ujęcia zjawisk, które nie mogą zostać rozwiązane i pojęte w tak precyzyjny sposób bez doświadczenia granicznego, jakim jest z reguły ceremonia z udziałem Yage. Matematyk może próbować zdefiniować cztery wymiary za pomocą języka matematyki, ale interpersonalne doświadczenie czwartego wymiaru da mu nieporównywalnie jaśniejszy obraz tego, czym są dymensje i prawa fizykalne w nich zagnieżdżone. Fenomenem szamanizmu i medycyny naturalnej jest właśnie element umożliwiający percepcyjne ujęcie obszarów zarezerwonanych do tej pory dla osób, które doświadczyły głębokich przeżyć mistycznych, granicznych lub wróciły do świata żywych, po wybudzeniu ze stanu śmierci klinicznej. Nic dziwnego, że do Amazonii przybywa coraz więcej lekarzy lub fizyków. Wielkim szokiem może więc być dla człowieka, który przez całe życie poznawał teorię, a następnie mógł ją zweryfikować jedynie w sferze materialnej, przeskok do kwantowego postrzegania*. Ayahuasca spełnia marzenie lekarzy, którzy stają się jednocześnie fizykami i vice versa. Medyk ma okazję zobaczyć jak w mikroświecie energetycznym (cząstek elementarnych) wygląda choroba, ciało pacjenta oraz jak go wyleczyć. Oczywiście samo słowo halucynogen, którym Aya bez wątpienia jest, budzi pewien dystans i nakazuje ostrożność. Łatwo pogubić się w kotle spirytyzmu, okultyzmu i symboliki indiańskiej. Działanie wywaru determinowane jest przez psychologiczne, transpersonalne aspekty istoty ludzkiej, a to oznacza różne reakcje i nieprzewidywalne doświadczenia. Bardzo zdrowo jest więc przecedzić wszelkie rewelacje docierające do nas z głębin lasów deszczowych, przez szczelne sitko wiedzy i intuicji przyprawionej nutką sceptycyzmu. Takie podejście wyklucza natychmiastową negację i intryguje do przeprowadzenia własnego śledztwa, które często prowadzi do osobistej wycieczki po Ameryce Południowej.

Na szczęście spory o to czy kolorowe wizje są prawdziwe, czy może to szaleńcza projekcja bombardowanego przez psychodelik mózgu, nie są ważne. Wyniki badań medycznych i wpływ Ayahuasci na stan fizjologiczno-emocjonalny pacjentów, ochotników do pozazmysłowej podróży, mówią same za siebie. Artykuł ma za zadanie przybliżyć biochemiczną strukturę Pnącza Duchów oraz rzecz jasna omówić jego medyczne i psychoaktywne działanie. Ten ostatni aspekt będzie bardzo ważnym punktem pracy. Głębokie transpersonalne wojaże w głąb osobowości i ducha warte są dłuższej rozprawy, gdyż wiążą się z odpowiedzią na pytania dotyczące fundamentów biologicznych człowieka oraz działania mózgu wraz z jego zależnościami pomiędzy świadomością i stanami bliskimi śmierci. Nie uciekniemy w tym miejscu od daleko idących wniosków teoretycznych i podróży po przeróżnych zakamarkach wiedzy, jaką ludzkość do tej pory zebrała. W artykule chciałbym połączyć dwie, wydawać by się mogło, przeciwstawne dziedziny metodologii poznawszej homo sapiens - naukę i duchowość. Te pozornie, odpychające siebie nazwajem bieguny mają jednak wiele wspólnego, zwłaszcza jeśli spróbujemy skontekstować naukę z pierwotnym i najczystszym kultem, który wyraża chęć duchowego, intuicyjnego, emocjonalnego poznawania świata przez człowieka. Chodzi mi o kult natury, czyli prawdziwy szamanizm oparty na próbach dotarcia do źródła wewnętrznych procesów kształtujących i organizujących, to co ujęliśmy w ramy nauk przyrodniczych. W czwartym punkcie mojej pracy, zatytułowanym Egzorcyzm chrześcijański pragnę w odwołaniu do szeroko pojętej religii chrześcijańskiej porównać lecznicze ceremonie szamańskie z egzorcyzmami i odsłonić mitologiczne oraz symboliczne znaczenie demonizmu oraz idei pasożytnictwa podczas przebiegu choroby, a także w codziennym życiu człowieka. Dlatego nie będę już przedłużał wstępu, tylko zapraszam do lektury szczegółowej analizy świętego wywaru południowoamerykańskich Indian w kontekście medycznym oraz granicznym.

II. Biochemia i Botanika

Interakcja roślin z człowiekiem polega na wzajemnej symbiozie, która wyraża się w korespondencji biochemicznej pomiędzy morfologicznym i ludzkim organizmem. Poprzez substancje czynne zawarte w surowcu roślinnym np. glikozydy, garbniki, alkaloidy lub śluzy, człowiek przyswaja ich właściwości. Mogą one oscylować w kilku kierunkach. Najczęściej są lecznicze, innym razem psychoaktywne i trujące. Jednym z fantastycznych owoców ewolucji biosfery ziemskiej jest wyspecyfikowanie specjalnych gatunków roślin zawierających alkaloidy silnie zmieniające percepcję. Na całym świecie możemy znaleźć okazy z szamańskim rodowodem, gdyż interakcja z nimi wiązała się z percepcyjnym przeskokiem lub akceleracją zmysłów. Między innymi w ten sposób rodził się rdzenny szamanizm, kult natury i badanie jej wewnętrznych struktur organizujących podczas psychodelicznych, granicznych stanów świadomości. Człowiek często nie docenia Pachamamy* podchodząc sceptycznie do głębokiej, transpersonalnej komunikacji na linii: roślina-człowiek. Kiedy mówimy o materialnej, widzialnej komunikacji mamy na myśli lecznicze lub toksyczne działanie na ludzki układ fizjologiczny. Głębokie połączenie dotyczny odmiennych stanów świadomości. Rośliny takie jak Ayahuasca, San Pedro, czy Ibogaina poszerzają pasmo odbioru i przetwarzania informacji z otaczającej rzeczywistości. Mówimy o chemicznym połączeniu układu nerwowego z substancją (substancjami) czynnymi w roślinie, które generują subtelne i namacalne struktury duchowe. Kiedy ludzki mózg nie jest ograniczony stacjonarnym punktem załamania światła (sposobem odbioru fotonów) następują wizje zwane również halucynacjami. Biosfera a łącznie z nią świat roślin rozwijały się na Ziemi niemal od początków formowania tutaj życia. Wiele gatunków rozwinęło w sobie chemiczne sekwencje związków działających niczym klucze do aktywacji uśpionych obszarów mózgu. Zakładając, że rośliny mają nieustanny kontakt z morfogenetycznym biopolem planety i ewoluowały przez miliony lat, możemy wysnuć odważny wniosek o powstaniu owych sekwencji inicjacyjnych. Rośliny mogły rozwijać w sobie klucz do niematerialnego, wielowymiarowego poziomu biosfery. Klucze te byłyby transmiterami kodu genetycznego. Innymi słowy rośliny mogły zapisać dla człowieka "furtki" do innego postrzegania, spojrzenia, wglądu. To właśnie język chemii jest sposobem komunikacji rośliny i człowieka. Głęboka transpersonalna interakcja odbywa się już w obszarach nierejestrowalnych przez mózg operujący na częstotliwości neutralnej aktywności. Dzięki korelacjom leczniczym i granicznym, rośliny oraz cała natura były czczone i szanowane przez wszystkie przedindustrialne cywilizacje lub społeczności. Brały czynny udział w spuściźnie naukowej, mitologicznej, architektonicznej oraz etycznej. Miały ogromny wpływ na obecny kształt i stan wiedzy naszej cywilizacji. Dzisiaj zacieramy za sobą transpersonalną nić ze światem natury. Przez niezbyt ciekawe rozplanowanie systemu edukacji i presję sektora finansowo-społecznego staliśmy się niedouczeni w dziedzinie, którą w przeszłości specjalizowały się już dzieci. Niewiedza powoduje problemy z brakiem szacunku do wielu świętych roślin objawiającym się zakazymi prawnymi i ograniczeniami wolności jednostki i jej dostępu do alternatywnych tradycji leczniczych. Biochemiczna botanika zajmuje się badaniem mechanizmów działających podczas interakcji rośliny i człowieka oraz ich wpływie na kształtowanie industrialnej cywilizacji. Nauka stoi naprzeciw skarbnicy wiedzy i jednocześnie widzi w jaki sposób drastycznie zmienia się ludzka symbioza z tą wiedzą. Dział "Biochemia i Botanika" ma w sposób szczegółowy omówić strukturę chemiczną obydwu składników Ayahuasci oraz niesamowity mikroświat związków chemicznych tworzących podstawę do zainicjowania doświadczeń mistycznych. Poniżej czytelnicy znajdą też botaniczny opis "Pnącza Duchów".

środa, 6 stycznia 2010

Napar przyjaźni cz. 1 - moja przygoda z Yerba Mate



Napar przyjaźni cz. 1
Co, gdzie i dlaczego, czyli moja przygoda z Yerba Mate
autor: ps

Moja przygoda z ostrokrzewem paragwajskim zaczęła się dzięki podróży przyjaciela, własnym poszukiwaniom i wrodzonej ciekawości. – Po miesiącu codziennego pica, dziś nie wyobrażam sobie dnia bez yerba mate.

Zaczęło się niedawno, może rok temu, a dojrzało zaledwie dwa miesiące temu. Takie rzeczy dzieją się zazwyczaj przypadkiem i tym razem nie mogło być inaczej. Po wysłuchaniu kilku opowieści swojego przyjaciela (mowa o autorze strony) z jego podróży do Peru, obejrzeniu programu Wojciecha Cejrowskiego i przeczytaniu kilku książek podróżniczych. Postanowiłem na własnej skórze doświadczyć działania osławionej yerba mate. Na początek kupiłem 50 gramowe opakowanie w jedynej w moim mieście herbaciarni. Posmakowało mi, więc bez wahania zamówiłem 5 kg różnych odmian od Pajarito, przez CBSe, Amande do Rosamonte. Od tradycyjnych „czyściochów” do wykwintnych mieszanek z dodatkiem cytryny, dzikiej mięty i ziół leśnych.
Zaznaczam, że nie jestem wieloletnim, wytrawnym smakoszem, raczej amatorem pasjonatem, który swoją przygodę dopiero zaczyna, ale mam nadzieję, że miłość do mate przetrwa i złączy nasze losy na zawsze.


Kwaśne i gorzkie „g”

Jestem pewny, że większość ludzi próbujących pierwszy raz prawdziwej yerby (nie mówię tu o tym co sam kupiłem pierwszy raz w herbaciarni, ale prawdziwym ostrokrzewie importowanym z Paragwaju ) skwasi się i nie da rady wypić zawartości tykwy. Na tych, którzy przemogą się czeka nagroda i przyjemność. Może od początku. Co to jest yerba mate, jak czytamy w Wikipedii:
„Yerba mate, herba mate, mate, erva mate, indiańskie caá mati, caá mate to wysuszone, zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego, niekiedy również świeże, przygotowane do robienia naparu popularnego głównie w krajach Ameryki Południowej (Argentynie, Paragwaju, Urugwaju, Brazylii), także w niektórych krajach Bliskiego Wschodu, głównie w Syrii i Libanie.”
Dodać warto iż napój ceniony jest dzięki swoim ożywczym właściwościom (w odróżnieniu od kawy, yerba ożywia nie szkodząc)i zawartości dobroczynnych dla organizmu składników m.in. witaminom A, B, C, E, H, B1, B2- ryboflawine, koenzymach, aminokwasach.


Co tam właściwie jest
 
Jak można przeczytać w encyklopediach oraz internecie (terere.pl, Ushuaia.pl i seym-mate.pl)  napar z ostrokrzewu paragwajskiego zawiera wiele minerałów, 24 witaminy m.in. A, B, C, E, H, B1, B2- ryboflawinę, koenzymy i aminokwasy.
Napój z yerba mate likwiduje zmęczenie, stymuluje zdolności psychiczne i fizyczne organizmu, zwiększa wydajność pracy umysłowej, wpływa kojąco na nerwy i mięśnie, wzmacnia układ sercowo – naczyniowy (zawarta w yerbie ksantyna działa rozszerzająco na naczynia krwionośne), działa przeciwdepresyjnie, nie powoduje wahań nastrojów, obniża poziom lipidów i cukrów we krwi, wpływa antyreumatycznie, działa moczopędnie, korzystnie wpływa na przemianę materii, ułatwia trawienie, łagodzi problemy gastryczne i polepsza wydalanie, łagodzi łaknienie, przyspiesza spalanie kalorii i odchudzanie, zwiększa wydajność układu krążenia, wspomaga system odpornościowy organizmu i regenerację komórek, oczyszcza organizm z metali ciężkich i toksyn, działa wspomagająco na alergie, yerba mate nie jest wskazana dla osób z chorobą wrzodową, wg badań zawarte w yerba mate rakotwórcze substancje zwiększają ryzyko raka jamy ustnej, gardła, przełyku i pęcherza moczowego.


Skład chemiczny natomiast przedstawia się następująco. Yerba zawiera pochodne ksantyn (kofeinę, teobromina) w postaci garbników, kwasy fenolowe (gł. kwas chlorogenowy i neochlorogenowy) odpowiedzialne za antymutagenne działanie, inne kwasy (nikotynowy, pantotenowy, izowalerianowy, ursolowy), liczne flawonoidy (kemferol, kwercetyna, rutozyd) działające przeciw lękowo oraz kofeinę w śladowych ilościach, aby uzyskać ilość kofeiny zawartej w szklance kawy potrzebne jest ok. 100 torebek yerba mate. W odróżnieniu od kawy i herbaty w ostrokrzewie paragwajskim znajduje się mateina – substancja z grupy ksantyn występująca tylko w liściach yerba mate o działaniu stymulującym układ nerwowy, w przeciwieństwie do kofeiny mateina nie wywołuje uzależnienia, a jej działanie pobudzające nie obciąża serca, zawiera on także magnez, krzem, siarka, chlorofil, cholina oraz inozytol, substancje przeciwutleniające, redukujące niektóre skutki stresu, pobudzające, stymulujące centralny układ nerwowy nie powodujące uzależnienia. Zawarta w Yerbie witamina A uodparnia organizm przeciw infekcjom, polepsza wzrok, odpowiada za prawidłowy wzrost, witamina B1 korzystnie wpływa na stan układu nerwowego, ułatwia trawienie, witamina B2 wzmacnia włosy, zapobiega zapaleniom oczu, witamina C działa antytoksycznie, wzmacnia zęby, zwiększa ilość czerwonych krwinek, żelazo niezbędne dla utrzymania kondycji fizycznej, zapobiega anemii, sód, potas, wapno wzmacniają kości i zęby i fosfor, niezbędny dla systemu nerwowego i wydolności organizmu.

Glukoza    0.59 gr
Sacharoza    2.77 gr
Proteiny    2.14 gr
Mateina    0.85 gr
Witamina C    5.11 mg
Witamina B1    1.48 mg
Witamina B6    0.94 mg
Wapń        80.9 mg
Fosfor        45.9 mg
Żelazo        2.2 mg
Magnez    58.6 mg
Sód        14.1 mg
Potas        100.6 mg

Kofeina   0.89mg


C.D.N - W kolejnej części opiszę jak i w czym pić yerba mate, a w trzeciej ostatniej postaram się streścić legendy na temat mate i popularne odmiany wraz z opisami, najtańszymi sklepami.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Magiczny świat roślin - zapowiedź cyklu wykładów



Zgodnie z zapowiedziami w nowym roku odbędą się trzy wykłady mojego autorstwa na tematy związane z etnobotaniką, słowiańskimi i amazońskimi roślinami leczniczymi oraz halucynogenami. Wszystkie trzy zostaną zarejestrowane na wideo i następnie umieszczone w sieci, najprawdopodobniej na popularnym serwisie YouTube. Celem tych prelekcji będzie przybliżenie ludziom starożytnych tradycji leczniczych oraz roli jaką na przestrzeni lat odegrały i odgrywają rośliny psychoaktywne. Wykłady odbędą się kolejno w lutym, marcu i kwietniu (dokładne terminy podam wkrótce). Poniżej zamieszczam ich dokładną specyfikację wraz z opisem zagadnień, które będę chciał poruszyć.

Magia świata roślinnego część I
Rośliny lecznicze Europy i Amazonii
Herbaciarnia "Róża Wiatrów" w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie)


Wykład ma za zadanie wprowadzić widza w niezwykły świat roślin wykorzystywanych w naszych rodzimych tradycjach słowiańskich oraz w ziołolecznictwie amazońskim. Na projektorze wyświetlę przygotowane przeze mnie zdjęcia poszczególnych roślin z dokładnym ich omówieniem. Jako, że temat jest niezwykle szeroki skupię się na ziołolecznictwie słowiańskim, odsuwając szamańskie tradycje Amazonii na drugi plan.

spis treści:
1) Dlaczego warto posiadać wiedzę o roślinach i rys historyczny zielarstwa
2) Jak one leczą, czyli wyjaśnienie biochemicznych zależności między rośliną, a organizmem ludzkim
3) Prezentacja i omówienie następujących roślin leczniczych: Pokrzywa, Melisa, Skrzyp polny, Lipa szeroko i drobnolistna, Dziki bez czarny, Szałwia lekarska, Nagietek lekarski, Babka lancetowata i innych.
4) Amazonia: Botaniczna apteka; Fenomen szamańskich tradycji leczniczych
5) Domowe przyrządzanie ziół i lecznicze właściwości drzew
6) Zakończenie, czyli symbioza z naturą receptą na zdrowie
przewidywany czas trwania wykładu: 2h

Magia świata roślinnego część II
Ziołolecznictwo i magiczne praktyki w Amazonii 
Herbaciarnia "Róża Wiatrów" w Szczytnie (woj. warmińsko-mazurskie)


W tym wykładzie chciałbym skupić się całkowicie na ziołolecznictwie i tradycji szamańskich praktykowanych w Amazonii. Przez dwie godziny postaram się wyjaśnić dlaczego w amazońskich lasach deszczowych występują najsilniejsze odmiany roślin i dlaczego kuracja z ich pomocą jest tak skuteczna. Ponadto wyjaśnię na czym polega szamanizm i w jaki sposób akceleruje rytuały lecznicze oraz mistyczne. Ponownie przygotuję barwną prezentację, którą wyświetlę na projektorze. 

spis treści:
1) Amazonia to botaniczny kosmos; Omówienie szamanizmu 
2) Energetyka wokół ciała, czyli ludzkie biopole elektromagnetyczne i jego wpływ na nasze życie 
3) Prezentacja i omówienie wybranych amazońskich roślin leczniczych 
4) Klinika Sacharuna w Peru - ośrodek i nasze badania 
5) Demony, czarna magia, pasożyty i obrona przed nimi 
przewidywany czas trwania wykładu: 2h

Magia świata roślinnego część III
Rośliny halucynogenne i badania świadomości 
Park Jurajski, mazurskie lasy k. Szczytna (woj. warmińsko-mazurskie)


Trzeci wykład to najbardziej solidna dawka wiedzy, która może wydawać się niektórym kompletnym science-fiction. Jednak te zjawiska naprawdę mają miejsce i warto o nich wiedzieć. W prelekcji tej skupię się całkowicie na enteogenach stosowanych w rytuałach szamańskich, a także omówię ich rolę w badaniu i zgłębianiu pojęcia naszej świadomości. Postaram się odpowiedzieć na pytanie czym jest świadomość, co obecnie dzieje się na Ziemi i jak upłynnić nasze EGO. Wykład najprawdopodobniej odbędzie się na świeżym powietrzu w wiosenny, słoneczny dzień w mistycznym miejscu mazurskiego lasu - Parku Jurajskim. Będzie to równocześnie premiera mojego dużego artykułu pt. Ayahuasca: Transkomunikacja i Detoksyfikacja.
 
spis treści:
1) Enteogeny - narkotyki czy bramy do innego postrzegania ? 
2) Prezentacja i omówienie następujących halucynogenów: grzyby psylocybinowe, ibogaina, ayahuasca, konopie indyjskie 
3) Czym jest nasza świadomość, kim jesteśmy i co oznacza płynne EGO 
4) Gdzie nauka łączy się z ezoteryką - czym jest oświecenie i mechanizmy okultystyczne 
5) Instytut Neurogenetyki Jedności - omówienie projektu i planów na przyszłość
przewidywany czas trwania wykładu: 3h

Czym jest szamanizm ?


Wiele osób pyta mnie o szamanizm. Niektórzy są po prostu ciekawi, a inni mają już własne wyobrażenie czym ta starożytna nauka jest, pragnąc potwierdzić swoje domniemania. Kiedy zaczynam o tym mówić, często następuje zdziwienie i konieczność zrewidowania światopoglądu w tym temacie. Dlaczego ? Otóż szamanizm jest sztuką, której nie da opisać się prostolinijnie. To bardzo złożone zagadnienie obejmujące najstarsze ludzkie praktyki medyczne i magiczne. Szamanizm to rozwijające się od zarania dziejów praktyki kultywujące Pachamama, czyli innymi słowy Matkę Naturę. Poprzez wnikliwą obserwację biosfery ziemskiej rdzenna ludność starożytnych lądów była w stanie uzyskać głęboką, transpersonalną łączność z wewnętrznymi i zewnętrznymi strukturami organizującymi świat natury. Na zewnątrz chodziło przede wszystkim o obserwację jego rytmu, pogłębianiu wiedzy o roślinach, drzewach, zwierzętach i nas samych. Z kolei wewnętrzny kontakt i zrozumienie natury możliwy był przez specyficzne gatunki roślin wywołujące efekt psychoaktywny, halucynogenny, dzięki któremu szaman spojglądał na rzeczywistość z innej perspektywy, docierał na granicę sennych miraży, a stamtąd podróżował po duchowej krainie biosfery oraz innych wymiarach. Wizje i informacje przychodziły również w snach, powoli składając się w coraz pełniejszy obraz tego czym są i jak działają siły natury. Jej kult nie był przypadkiem, bo właśnie dzięki niemu ludzkość poznała rytuały lecznicze, dywinacyjne i duchowe.

Narodziny szamańskiego okultyzmu

Głębokie transpersonalne wizje szamańskie dostarczały mistycznym podróżnikom szerokiej gamy informacji o kwantowym mikroświecie energetycznym i jego implikacjach w widzialny przejaw materii. Wówczas rodził się okultyzm. Poznano duchowy potencjał kreowania rzeczywistości fizycznej i symbole geometryczne, które wzmacniały możliwości modulacji rzeczywistości. Nabytą wiedzę wykorzystywano do celów pozytywnych (np. rytuały lecznicze, ochronne, wzmacniające, eksplorowanie świadomości) oraz negatywnych (rzucanie uroków, przejmowanie kontroli nad podświadomością lub świadomością, kontakty z ciemnymi bytami i różnego rodzaju manipulacje). Dzięki wysublimowanym i trwającym tysiąclecia praktykom okultystycznym zbudowano pomnik wiedzy stojący w roślinnej kopalni botaniczno-medycznej, skąd startował pojazd kosmiczny sterowany przez ludzką świadomość, a celem jego podróży była eksploracja kosmologii Wszechświata. Szamani odkryli, że każda roślina ma swojego opiekuńczego ducha z wyższego wymiaru, który pojawia się w wizjach i przekazuje wiedzę o swoim podopiecznym (w tym wypadku danej roślinie): w jaki sposób użyć go w rytuale leczniczym i co dodać do takowej kompozycji, aby ewentualnie wzmocnić jej działanie. To właśnie interakcja z duchami świata roślinnego przyniosła plemiennym kapłanom icaros, święte pieśni podyktowane w transie. Icaros to niezwykle piękne melodie oparte o specyficzne sekwencje dźwięków i słów, które mają na celu wprawienie w ruch mechanizmów obronnych i leczniczych organizmu, a także ułatwiają wezwanie i pracę z roślinnym duchem, od którego icaros pochodzi. Będąc w peruwiańskiej Amazonii spotkałem się z przypadkiem, który w pełni pokazuje siłę icaros: Pewna kobieta miała bardzo chore dziecko i przyniosła go do lokalnego szamana. Stan malucha był bardzo poważny, co objawiło się zapaścią i zatrzymaniem akcji serca. Przy zdarzeniu obecny był młody Amerykanin, uczeń szamana, który chciał ręcznie reanimować dziecko. Szaman powstrzymał go przed tą czynnością. W zamian wziął do ręki mapacho, tytoń używany w rytuałach, podmuchał nim młodego pacjenta, a następnie zaczął śpiewać icaro. Co się dalej stało ? Krążenie w ciele dziecka cudownym sposobem wróciło i jego serce zaczęło ponownie bić. Wibracja specyficznego układu dźwięków zawartych w icaro wprawiła w rezonans układ krążenia dziecka, co pozwoliło na przywrócenie go do życia. Brzmi nieprawdopodobnie ? Na tym polega szamanizm. Na utrzymaniu tradycji, magicznej wiedzy o świecie natury i otaczającej nas rzeczywistości.

Nauka w tym wypadku się nie myli

W powyższe słowa wierzyć nie trzeba. Natomiast w naukę zajmującą się badaniem szamanizmu wierzyć wypada, gdyż ta podaje fakty oparte na wnikliwych badaniach i eksperymentalnym empiryzmie. Zatem obojętnie czy szamani kontaktują się z duchami roślin, czy nie, używają mocy, czy nie - skuteczność medyczna i terapeutyczna plemiennych tradycji jest niepodważalna i została już szeroko udokumentowana przez rzesze naukowców, którzy osobiście zbadali te obszary wiedzy. Mam tu na myśli udane kuracje pacjentów ze zdiagnozowanymi nowotworami, nerwicami, depresjami, bezsennością etc. oraz pomyślne wyprowadzanie osób z zaawansowanych nałogów narkotykowych (heroina, kokaina, crack, amfetamina). Wysoka skuteczność metodologii szamańskiej polega nie tylko na fizjologicznym oczyszczeniu i wzmocnieniu organizmu za pomocą specjalnie dobranych roślin, ale też wykorzystaniu stanów transowych do pracy z energetyką ciała pacjenta. Szaman wchodząc w metafizyczną nadprzestrzeń pojmuje proces leczniczy za pomocą zupełnie innych kategorii, korzystając z poszerzonej o dodatkowe zmysły perspektywy, jest w stanie dostosować postrzeganie organizmu, choroby i ludzkiego biopola elektromagnetycznego do możliwości, jakie daje wymiar, w którym się znajduje. W ten sposób obok fizjologicznej detoksyfikacji następuje to samo, ale w sferze mentalnej, ponadzmysłowej - innymi słowy głęboko w umyśle pacjenta. Jest to więc swojego rodzaju psychoanaliza, którą z pomocą szamana wykonuje sam pacjent, usuwając w ten sposób energetyczne, emocjonalne, toksyczne złogi tłoczące się gdzieś w zakamarkach umysłu lub podświadomości.

Należy zadać sobie pytanie: W jaki sposób halucynogenne enteogeny indukują transpersonalne przeżycia, które potrafią leczyć psychikę oraz regenerować połączenia nerwowe w mózgu. Przyczyniać się do wielkich odkryć naukowych lub dawać szamanom wiedzę z zakresu biologii molekularnej. Jednym ze zwolenników skorych do udzielenia odpowiedzi na powyższe pytanie jest Dr Jeremy Narby, urodzony w Kanadzie antropolog, który w swojej książce "Kosmiczny Wąż: DNA i Pochodzenie Wiedzy" twierdzi, że być może szamani potrafią operować na poziomie molekularnym, komórkowym i stamtąd czerpać wiedzę na temat korelacji roślinnych, leczeniu różnego rodzaju schorzeń oraz uniwersalnych praw determinujących znaną nam kosmologię. W związku z tym dalsza część pytania brzmi: Jak możemy ignorować tak bogatą formę wiedzy i zakazywać dostępu do wielu gatunków roślin o olbrzymim potencjale medycznym, co skutkuje również utrudnianiem prowadzenia naukowych badań nad nimi.

Okultyzm wśród elit

Szamanizm nie jest więc gotowaniem magicznych ziółek i przepowiadaniem przyszłości. To zjawisko znacznie głębsze, przypominające nam, że egzystujemy w rzeczywistości duchowej, elementarnej, która determinuje nasze postrzeganie świata materialnego i ma wpływ na każdy aspekt naszego życia na Ziemi. Szamanizm przypomina nam, że nadal istnieje magia, mechanizmy okultystyczne kształtujące otoczenie, a nawet programujące percepcję. Ponadto dysharmonia spowodowana anomaliami cywilizacyjnymi znacząco wpływa na poziom komórkowy naszych organizmów dezorganizując "harmonogramy" komórek, które zwyczajnie buntują się przeciwko swoim "braciom i siostrom" działając na własną rękę, tworząc układ pasożytniczy, co prowadzi do narodzin nowotworów lub innych schorzeń. Wiedza o okultyzmie została skutecznie zakamuflowana przez mass-media generujące popkulturowy, letargiczny teatr dla uwikłanych w system ludzi. Praktyki te przyczyniły się do kojarzenia magii z biegającymi w kolorowych szatach lub nago Indian, szamanów VooDoo, czy rzucających klątwy brujos. Ludzkość straciła z oczu bardzo ważny obrazek - elity, polityków, bankierów i tajne stowarzyszenia, które są bardzo zorientowane w praktykach i strukturach okultystycznych. Warto zatem zastanowić się dlaczego organizacje i układy osób, które mają ogromny wpływ na życie szarego człowieka, tak żywo interesują się magią ? Wystarczy przyjrzeć się klanom bankierskim Rotschildów, Morganów, prezydentom Stanów Zjednoczonych, elitom Wielkiej Brytanii, masonerii, aby z łatwością wyłapać, że oni budują znany nam system właśnie za pomocą narzędzi okultystycznych: stawiają budowle oparte o ściśle określone w magicznych księgach kształty geometryczne, zakładają stowarzyszenia i tworzą wewnątrz nich stopnie inicjacyjne w myśl starożytnych i nowożytnych technik mistycznych, magicznych. No i najważniejsze: czy korzystają z tajemnej wiedzy w odpowiedni sposób ? Patrząc na historię naszego świata możemy wysnuć odważny wniosek, że piramida władzy zdominowana została przez ciemne oblicze magiji.

Czym zatem jest szamanizm w najprostszej definicji ? To próba zrozumienia natury poprzez obserwacje i eksploracje jej struktur wewnętrznych, które manifestują i organizują świat zewnętrzny. Szamanizm to synteza wiedzy i praktyki wynikającej z intuicji, wizji transowych i sennych. To inspiracja płynąca z wymiarów niefizycznych, która pozwala nam na odciskanie wiedzy poznanej wewnątrz, w widzialnym, materialnym świecie zewnętrznym. To magiczny pas startowy, z którego jesteśmy w stanie odbyć fascynującą, czasem niebezpieczną podróż do głębszych poziomów tego, co nazywamy światem rzeczywistym. Czy warto to poznać ? Wybór należy do ciebie.

piątek, 23 października 2009

Święte chwasty - Salvia Divinorum



 Szałwia Wieszcza (Salvia Divinorum)
rodzina: jasnatowate (Lamiaceae Lindl.)

Szałwia wieszcza to gatunek byliny z rodziny jasnatowatych. Endemicznie występuje w Sierra Mazateca w Meksyku na wysokościach 300-1800 m n.p.m. Zwana jest również szałwią proroczą, boską szałwią, ska pastora, maria pastora, yerba de Maria. Istnieje wiele gatunków szałwii, ale odmiana wywołująca specyficzne efekty zmieniające strukturę świadomości pochodzi tylko z Meksyku. Innym znanym i używanym w lecznictwie gatunkiem szałwii jest Szałwia lekarska (Salvia officinalis L.) z rodziny wargowych. Szołwija lekarska ma działanie przeciwzapalne, ściągające, orzeźwiające, przeciwskurczowe, kojące, bakteriobójcze (działa nawet na gronkowce złociste), przeciwpotne, przeciwskurczowe, przeciwbiegunkowe, żółciopędne, regulujące trawienie, pobudzające krawienie miesięczne i uspokajające. Wróćmy jednak do głównej bohaterki tekstu. Po raz pierwszy szałwia wieszcza w zachodniej literaturze została zarejestrowana w 1939 roku przez szwedzkiego antropologa Jeana Basseta Johnstona podczas jego studiów nad rytualnym użyciem grzybów psylocybinowych przez Mazateków w Meksyku. Bardziej precyzyjne opisy szałwii ludzkość otrzymała po wizytacji Meksyku przez Alberta Hoffmana (wynalazce LSD) oraz naukowca amatora Gordona Wassona. Ten ostatni przetestował jej działanie na sobie podczas rytualnego obrzędu, w którym mazatecka szamanka podała mu napój z wyciśniętych świeżych liści. Współcześni potomkowie Mazateków utożsamili szałwię z Matką Boską, która stała się patronką rośliny.

Działanie

Szałwia wieszcza jest rośliną rytualną używaną od dawien dawna przez meksykańskich Indian - Mazateków. Efekt psychoaktywny polega na zmianach w percepcji w różnym natężeniu. Wszystko zależy od sposobu jej przyjęcia. Dzięki szałwi Mazatekowie potrafili odszukiwać zagubione przedmioty (odnajdując tzw. nić akka, czyli połączenie na poziomie sub-atomowym) oraz znacznie poglębić więź z otoczeniem poprzez halucynacje i "rozlewiskowe" poczucie świadomości. Polega ono na cześciowym stapianiu się z otoczeniem (świadomość rozlewa się na przedmioty martwe). Wiele osób raportuje o stanach bycia stołem, krzesłem lub stapianiu się np. ze ścianą. Charakterystyczne jest rownież poczucie czyjejś obecności (według tradycjonalistów jest to wszechobecny duch Salvii, który dostarcza tripującemu wizje). Szałwia wywołuje skrajne efekty od wzbudzających niepokój, czy strach po kompletnie niezrozumiałe, abstrakcyjne, a także głębokie halucynacje. Znane są też częste uczucia spokoju, roztaczanej opieki, odprężenia, relaksu i chęci do śmiechu. Szałwie można przyjmować na trzy sposoby: 1) Palenie suszonych liści - w ten sposób ciężko uzyskać silny efekt psychoaktywny, ponieważ wiele zależy od prawidłowego rozwoju i zbioru rośliny. Aczkolwiek palenie ekstraktów o różnej mocy jest w stanie wywołać silne halucynacje i zaburzenia percepcji > dawka: aby uzyskać pełen efekt pali się duże ilości szałwii (nawet kilka gramów). Inaczej jest z ekstraktami, których standardową dawką jest 0,2-0,5 g; 2) Żucie liści - to tradycyjna, indiańska metoda przyjmowania Salvii > dawka: typowa dawka oscyluje w granicach 10-50 g świeżych liści, co daje około od 6 do 30 sztuk liści. Obecnie ludzie palą i żują liście jednocześnie; 3) Sok wyciśnięty ze świeżych liści - metoda bardzo ściśle powiązana z żuciem, z tą różnicą, że wypijamy sok bezpośrednio wyciśnięty wcześniej do tykwy;

Szałwia wieszcza wykazuje działanie uspokajające, antydepresyjne. Główna substancja czynna Salvinoryn A jest pomocna w uzależnieniach od kokainy i metaamfetaminy. Dzięki temu osoby uzależnione przestały zażywać substancję narkotyczną, przy jednoczesnym braku symptomów uzależnienia w przypadku do Salvinorynu A. Oprócz zastosowania w lecznictwie, szałwia może znaleźć swoje miejsce również w fizyce i naukach badających mechanizmy działania świadomości. Głównie przez mistyczne wglądy, czyli efekty wizualne użytkownicy Salvii raportują o lepszym, percepcyjnym, pogłębionym zrozumieniu pojęcia wymiarów i działania stanów kwantowych. Przykładowo Indianie nazywają szałwię "rośliną prowadzącą, przewodnikiem" w trakcie doświadczania innych wymiarów (zmiany punktu odniesienia w przestrzeni i czasie oraz kąta załamania fotonów). Z drugiej strony takie specyficzne stany świadomości mogą być niebezpieczne dla osób ze schorzeniami mentalnymi np. schizofremią, insomnią, chorobą afektywną dwubiegunową itp.

Efekty psychoaktywne

"Najpierw poczułem jak moja świadomość rozpływa się po całym ciele i po chwili zaczyna spływać z powrotem do mojej głowy, gdzie koncentruje się w jednym miejscu, między moimi oczami. Świat materialny przestał być w tym momencie moim światem. Nie mogłem wyczuć łóżka na którym leżałem, miałem wrażenie unoszenia się w nieograniczonej przestrzeni. Muzyka nie wydobywała się z głośników... rodziła się gdzieś w nicości. Czułem, że wszystko dookoła staje się energią, czułem Zobaczyłem 4 postacie zawieszone gdzieś w przestrzeni. Postacie te miały kształty przypominające ludzi, ale składały się z energii. Były lekko pomarańczowe, tak jak kokon energii, który mnie otulał. To była moja rodzina. Nie wyczuwałem żadnych emocji z ich strony, byli bardzo spokojni... ale jednocześnie wiedziałem, że mają wielką moc, której jednak nie chcą używać. Emanowało z nich Wielkie Dobro. Zrozumiałem, że to właśnie oni stworzyli świat. To znaczy tę iluzję, którą my nazywamy światem. Zrozumiałem, że tak naprawdę to wszystko, co materialne z naszego punktu widzenia jest energią, ukształtowaną wedle ich woli. Nie było tam nieba, ani piekła - był tylko ten energetyczny świat. Nic poza nim. Zrozumiałem, że świat materialny jest przygotowaniem do tego, co czeka nas tam, po drugiej stronie" - trip raport autorstwa: podziemny digger z serwisu neurogroove ściany i sufit. Nie byłem z nimi jednością, ale je czułem. Nagle ściany wygięły się i otuliły mnie, tworząc energetyczny kokon. Był on jakby rozdarty na wysokości mojej twarzy i tworzył grubą siatkę wokół moich nóg. Kokon poruszał się w dziwny sposób w rym muzyki. Widziałem i czułem jak każdy element naszego świata, obserwowanego zza zamkniętych powiek ożywa. Każda płaszczyzna (świadomości?) okazywała się być płótnem, ciągniętym przez kobietę. Po chwili poczułem czyjąś obecność.

"Czułem się zdecydowanie inaczej, miałem wrażenie jakbym się unosił nad poduszką. Muzyka się powoli rozkręcała, była wyjątkowo przestrzenna. Łapałem każdy dźwięk z osobna, jednocześnie ogarniając całość. Przestrzeń, różne dziwne dźwięki nagle się pojawiające, coś, czego nie potrafię opisać. Były fragmenty które znam na pamięć i to były takie jakby dziury - nie sprawiały mi radochy, nie były nawet jakieś specjalne. Za to wszystko inne, po prostu dźwiękowy orgazm. Myśli miałem dość dziwne, miałem uczucie, że większość rzeczy w życiu nie jest mi potrzebna, po co ten cały zgiełk itp. co ciekawe, myśli te były jakby dalekowzroczne i całkiem logiczne. O czymś pomyślałem i już znałem odpowiedź, której uzyskanie wymaga jednak dość długiego procesu myślenia" - trip raport autorstwa: scream z serwisu neurogroove

"Stracilem kontakt z rzeczywistoscia i przestalem panowac nad tym co robie. Zobaczylem niebieski ksztalt który przypominal brame. Zaczal sie oddalac, lecz na jego miejscu zaraz pojawial sie nowy - taki sam. W ten sposób widzialem cos w rodzaju tunelu, podobnego do tego jaki mozna osiagnac przez optyczne sprzezenie zwrotne (kamera podlaczona do telewizora, skierowana na ten telewizor). Równoczesnie slyszalem glosy, jednak mówily w jakims obcym jezyku. Nie bylem w stanie nic zrozumiec. Ich barwa przypominala mi glosy kumpli z klasy. Mialem jeszcze troche swiadomosci i czulem ze sie poruszam, ze sie kulam po czyms. Nastepnie “cos” kazalo mi powtarzac pewna krótka fraze, której tez nie rozumialem" - trip raport autorstwa: Shoovar z serwisu neurogroove

Biochemia

Główną substancją czynną w szałwii jest salwinoryna A, która stanowi około 96% składników psychoaktywnych i jest zawarta głównie w liściach. Poza tym zawiera niekatywną salwinorynę B (4%) i salwinorynę C (poniżej 1%) oraz szereg innych związków dwuterpenowych (m.in. salwinoryny D - G, diwinatoryny C - E, alkohol preskwalenowy i (E)-fitol).



 Salwinoryna A

Salwinoryna A jest substancją psychoaktywną z grupy dwuterpenów, zaliczana do dysocjantów. Występuje w wielu roślinach, ale nazwę swą wzięła właśnie od szałwii wieszczej. Należy do najsilniejszych naturalnych substancji psychoaktywnych znanych człowiekowi. Około 1 mg salwinoryny daje pełny efekt psychoaktywny, ale jest to uzależnione od indywidualnych preferencji organizmu. Struktura salwinoryny A nie jest podobna do żadnego innego psychodelika występującego w przyrodzie (np. psylocybina, DMT, meskalina) ani do syntetycznego (np. LSD, ketamina). Salwinoryna A, inaczej niż inne znane halucynogeny, które działają na receptory serotoninowe 5-HT2, jest pierwszym znanym naturalnym agonistą receptora opioidowego kappa. Daniel Siebert odkrył silne działanie salwinoryny A w czerwcu 1993 roku wdychając dym ze spalanego ekstraktu z szałwii wieszczej własnej produkcji. Od tamtej pory Siebert eksperymentował paląc ekstrakty i liście o różnej mocy. Odkrył, że doustnie podana salwinoryna A jest absorbowana, głównie przez błonę śluzową w jamie ustnej. Niewielkie ilości salwinoryny A zawarte są też w łodydze, jeszcze mniejsze w korzeniach. Salwinoryna A bardzo łatwo się utlenia. Przechowywana z dostępem do światła lub tlenu rozkłada się. Uwalnia się z suszu szałwii wieszczej w temperaturze ok. 270°C. Częste jej używanie nie powoduje wystąpienia tolerancji fizycznej, natomiast powoduje "wyrabianie receptorów", przez co efekty psychoaktywne stają się mocniejsze.

Dokument Święte chwasty - Salvia Divinorum





Polecam doskonały dokument o szałwii wieszczej. Występuje w nim Dr Francoise Barbira Freedman lekarz antropolog z Uniwersytetu Cambridge w Anglii. Panią tę miałem przyjemność poznać osobiście podczas mojego pobytu w peruwiańskiej Amazonii. Bardzo przyjemna i konkretna kobieta. Posiada ogromną wiedzę o roślinach leczniczych oraz halucynogennych. Przez ponad 10 lat pracowała w Amazonii badając lecznicze właściwości ziół lasów deszczowych i wykorzystania Ayahuasci w kontekście kulturowym.

poniedziałek, 19 października 2009

Rośliny Lecznicze Amazonii


Przez ponad 60 milionów lat lasy deszczowe Amazonii rozwijały się na naszej planecie. Taki okres czasu pozwolił ogromnej ilości gatunków roślin na ewolucję i adaptację do trudnych, a czasem ekstremalnych warunków panujących w tropikalnej dżungli. Dzięki temu w Południowej Ameryce - regionie największej bio-różnorodności, botanicznym raju, powstały miliardy rodzajów gatunków roślinnych. Dżungla nadal jest jeszcze tajemnicza niczym przestrzeń kosmiczna. Wciąż odkrywane są nowe rodzaje roślin, owadów, czy też ptaków. Indianie od lat wykorzystują bogactwo Amazonii, którą uważają za niewyczerpalną aptekę. Co ciekawe lokalna ludność południowoamerykańska używa często botanicznych odpowiedników roślin, które występują też na naszym podwórku. Weźmy przykładowo reumatyzm, hemoroidy lub artretyzm. Indianie używają do ich leczenia dokładnie tych samych roślin lub ekstraktów roślinnych, co my w zachodnim świecie. Aczkolwiek istnieje w tym miejscu pewna zasadnicza różnica. Rozwój cywilizacji industrialnej oraz medycyny opartej na farmaceutykach spowodował, że wspaniała, etnobotaniczna wiedza europejska została stopniowo zatarta. Doszliśmy obecnie do punktu, w którym świadomość społeczna naturalnych skarbów naszego regionu uległa dewolucji. Indianie rozwijali i rozwijają techniki ziołolecznictwa od tysiącleci, dlatego są tak skuteczni. Amazońskie lasy deszczowe pozwoliły roślinom na nieograniczoną ekspansję oraz stały się obiektami kultu, częścią rytuałów plemiennych, co dodatkowo wzmocniło ich działanie. Przedstawię w tym miejscu część roślin leczniczych - tych najbardziej charakterystycznych. Są one głównymi składnikami CoD Tea, roślinnej mieszanki, którą odkrył, a raczej wyekstrachował Dr. Thomas David. Austriacki lekarz wyruszył wgłąb Amazonii w poszukiwaniu lekarstwa na raka i AIDS. Sprowadził do Europy opisywane niżej rośliny i zmiksował je do postaci "herbatki". Po klinicznych testach zaczął podawać mieszankę pacjentom, u których zdiagnozowano nowotwory oraz AIDS. Wyniki tego leczenia okazały się oszałamiające. Chorzy zaczęli zdrowieć, a kolejni lekarze przecierali sobie oczy ze zdumienia. Do tego tematu jeszcze wrócę i będzie on opisany szerzej, gdyż w przygotowywanym artykule o Ayahuasce zamierzam wykorzystać sporo z medycznej pracy badawczej Dr. Thomasa Davida.


Rośliny lecznicze Amazonii

Agrimonia eupatoria
Rodzina: Rosaceae (różowate)


Roślina ta osiąga w przybliżeniu wysokość 90 centymetrów. Posiada liczne, małe, żółte kwiatki i można ją znaleźć wzdłuż brzegów rzeki w regionie Amazonii.
Używana do leczenia: Schorzenia wątroby, biegunka i skurcze brzuszne, infekcje nerek i pęcherza, zapalenie gardła, infekcje jelitowe, komplikacje układu trawiennego, tyfus i guzy. Używany głównie jako środek moczopędny.
Herbatka przyrządzana jest z liści i kwiatów. Aplikowana jest również zewnętrznie w postaci kompresów i używana do przemywania twarzy.

Angelica archangelica
Rodzina: Umbeliferaceae (baldaszkowate)




Można ją znaleźć w pobliżu rzek Amazonii. Ma białe kwiaty i osiąga ponad 2 metry wysokości.
Używana do leczenia: Problemy żołądkowe i trawienne, dysfunkcje wątroby, kolka, zapalenie oskrzeli, zapalenie migdałków, szkorbut, artretyzm, histeria, reumatyzm, tężec, tyfus i komplikacje o charakterze menstruacyjnym.
Przyrządzane mogą być owoce, liście, nasiona i korzeń rośliny. Liście i kwiaty mogą być użyte do przygotowania naparu. Natomiast owoce, nasiona i korzeń mogą służyć jako dodatek do wywaru.

Artemisia vulgaris
Rodzina: Compositae (złożone)



Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, kolka, zakłócenia pracy żołądka, biegunka, infekcje jelitowe, epilepsja, żółtaczka i robaki.
Cała roślina może być użyta. Z kwiatów i liści przyrządza się napar do użycia wewnętrznego. Korzeń można ugotować we wrzącej wodzie (15 minut) w celu sporządzenia wywaru.

Arctostaphylos uvae ursi
Rodzina: Ericaceae (wrzosowate)



Występuje blisko rzek Amazonii.

Używana do leczenia: problemy z pęcherzem, zapalenie pęhcerza moczowego, kamienie nerkowe i ból przy oddawaniu moczu.
Roślina używana jest ze względu na działanie antyseptyczne. Może pomóc w usunięciu kamieni w pęcherzu moczowym, nerkach oraz kamieni żółciowych. Liście gotować w wodzie przez 10 minut w celu sporządzenia wywaru.

Capsella bursa pastoris
Rodzina: Crusciferaceae (krzyżowe)



Roślina ta posiada białe kwiaty i rośnie na wysokość ponad 60 centymetrów. Występuje wszędzie w Amazonii.

Używana do leczenia: Zakażenia krwii, wymioty, krwawienie z nosa, krwawienie macicy i rozmaite guzy.
Jest ceniona ze względu nawłaściwości zwężania naczyń krwionośnych oraz hamowania krwawienia (tzw. lek ściągający).

Carapa guianensis
Rodzina: Meliaceae (meliowate)



Ogromne drzewo rosnące w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Robaki i gorączka.
Może być używana również zewnętrznie na chroniczne zapalenie skóry oraz jako środek detoksyfikujący i oczyszczający.
Ekstrakt wymieszany z alkoholem służy jako środek odstraszający insekty.

Chenopodium ambrosioides
Rodzina: Quenopodiaceae (komosowate)



Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Stosowany jako środek owadobójczy. Roślina używana także w leczeniu gruźlicy i robaków. Może być stosowana zewnętrznie jako kompres oraz do mycia twarzy.
Herbata z rośliny może być przyrządzana w formie naparu. 20 gram liści przypada na każdy litr wody. Należy przyjmować trzy szklanki dziennie. Uwaga ! Nadmierne dawki mogą być szkodliwe.

Glycyrrhiza glabra
Rodzina: Leguminosae (bobowate)



Małe drzewo, które osiąga do ponad 2 metry wysokości. Można je znaleźć. Rośnie wzdłuż brzegów rzek Amazonii.
Korzeń używany do leczenia: Zapalenie oskrzeli, zapalenie migdałków, zapalenie krtani.
Używa się 20 gram korzenia na litr wody w celu zrobienia wywaru. Zalecana dawka do 5 szklanek dziennie.

Hymenaea courbaril
Rodzina: Leguminosae (bobowate)


Występuje w całym regionie Amazonii.
Używana do leczenia: Ostre zapalenie pęcherza moczowego, prostata, nadmiar lub niedostatek moczu, zapalenie oskrzeli. Pomaga w przywróceniu prawidłowej kondycji prostaty oraz przy opuchniętych i bolesnych stawach. Z rośliny sporządza się wywar z kory i pije z odrobiną miodu. Soki roślinne używane są do leczenia robaków i problemów z żołądkiem oraz jako środek ściągający (wstrzymujący).


Lamium album
Rodzina: Labiateae (wargowe)



Roślina osiąga od 20 do 40 centymetrów wysokości i można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Krwawienie, zapalenie ran, słabo gojące się rany, problemy menstruacyjne i stany zapalne jajników. Doskonała w leczeniu wszystkich typów zapalenia i nieżytów nosa dróg oddechowych.
Napar przyrządza się z liści rośliny.


Plantago major
Rodzina: Plantaginaceae (babkowate)


Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, nieżyt żołądka, biegunka, zapalenie nerek, zapalenie pęcherza moczowego, krwawienie, guzy i alergiczne reakcje na ukąszenia owadów. Zarówno liście, jak i korzeń mogą zostać użyte w przyrządzaniu medykamentu. Z liści robi się napar, a z korzenia kompres do stosowania zewnętrznego i wewnętrznego. Kompres wraz z jednoczesnym piciem wywaru jest skuteczny w leczeniu infekcji i zapalenia oczu.

Ocimum basilicum

Rodzina: Labiateae (jasnowate-wargowe)


Można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Niedobór wapnia w czasie porodu, zapalenie migdałków, wzmacnianie jelit, wzmacnianie pęcherza. Pomaga także w problemach z trawieniem. Herbatkę sporządza się z liści i świeżych kwiatów. W niektórych regionach bazylię używa się do leczenia gruźlicy.


Laurus sassafras
Rodzina: Lauraceae (wawrzynowate)


Drzewo osiąga wysokość do 12 metrów. Można je znaleźć w lasach deszczowych w całej Ameryce Południowej.
Używana do leczenia: Zapalenie skóry, reumatyczne zapalenie stawów i altretyzm. Znane są również przypadki leczenia rośliną zakażenia metalami, syfilisu oraz do regulowania pocenia się. Wywar przyrządza się z liści i gałązek. 20 gram na każdy litr wody. Przyjmuje się do 5 szklanek dziennie. Zaparzać około 20 minut.

Quassia amara
Rodzina: Simarubaceae (biegunecznikowate)


Małe drzewo występujące w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Kamienie żółciowe, kamienie nerkowe, problemy z żołądkiem, biegunka i stany gorączkowe. Herbatkę przyrządza się z kory i korzenia. Należy pić 3 razy dziennie.

Peumus boldus molina
Rodzina: Monimiaceae (wawrzynowce)


Występuje przy brzegach rzek Amazonii.
Używana do leczenia: Zapalenie wątroby, dysfunkcje wątroby, problemy z trawieniem, brak apetytu. Usprawnia działanie innych lekarstw używanych podczas leczenia zapalenia oskrzeli i anginy. Herbatkę sporządza się z liści.

Silybum marianum
Rodzina: Compositae (złożone)


Największy z mleczy. Występuje w Amazonii oraz w Europie i północnej Afryce.
Używana do leczenia: Zawiera substancję, która chroni wątrobe. Używana również jako antidotum na trucizny oraz do leczenia hemoroidów. Może być używana do płukania waginy.
Herbatkę należy robić z owoców.

Smilax aspera
Rodzina: Liliaceae (liliowate)


Występuje przy brzegach rzek całej Amazonii.
Używana do leczenia: Syfilis i wszystkie jego komplikacje, choroby weneryczne, artretyzm, choroba zwyrodnieniowa stawów, problemy skórne, hipercholesterolemia (stężenie cholesterolu powyżej normy).
Można przyrządzać napar z liści i korzenia. Indianie robią zupę z tych właśnie elementów rośliny.

Urtica urens
Rodzina: Urticaceae (pokrzywowate)


Można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, gruźlica, astma, cukrzyca, hemofilia, artetyzm, reumatyzm, krwawienie, mocznica. Często używana ze względu na działanie przeciwzapalne.
Herbatkę można robić w formie naparu z liści, kwiatów, łodyg i korzenia. Gotować przez 10 minut.

Veronica officinalis
Rodzina: Scrofulariaceae (trędownikowate)


Występuje na całym obszarze Amazonii.

Używana do leczenia: Różne schorzenia płuc i oskrzeli, gruźlica, kamienie żółciowe, kamienie nerkowe, kamienie w pęcherzu, artretyzm i wypryski. Stosowana też jako antyseptyk.
Używa się liści i dojrzałych owoców do sporządzania herbatki.

"Jestem zdumiony jak CoD Tea Dr. David'a dramatycznie poprawiła jakość życia tak wielu nie mających żadnych nadziei pacjentów z rakiem" - Reimar Bruening, Ph.D., R.Ph.

"Jest w tym potencjał na przełom w głównym nurcie medycyny. Rośliny te otwierają kompletnie nowe możliwości leczenia dla pacjentów, którzy nie chcą przyjmować leczenia chemioterapią lub takie leczenie nie przynosi rezultatów" - Ludwig A. Laxhuber, M.D. i Rainer Metzger, M.D., CELLControl Biomedical Laboratories

"Terapia za pomocą mieszanki roślinnej, którą wyselekcjonował Dr. Thomas David przynosi rezultat w czterech następujących medycznych działaniach: jest elementem zasadniczym w detoksyfikacji organizmu, wzmacnia reakcje obronne organizmu, hamuje rozwój guzów oraz hamuje lub zatrzymuje dostarczanie krwi do guzów i ich przerzutów. Jestem przekonany, że opisany tutaj holistyczny, botaniczny system leczenia oferuje nieskazitelny, czysty wybór w walce przeciwko plagom naszego przeludnionego, zatrutego i nieodpornego społeczeństwa" - Apostolos Georgopoulos, M.D., Vienna General Hospital

piątek, 16 października 2009

Rośliny górą !

No i stało się. Uruchomiłem drugiego bloga poświęconego zagadnieniom z zakresu botaniki. Jest to miejsce przyszłościowe, rozwinie się w pełni kiedy powrócę kontynuować moje studia w peruwiańskiej Amazonii. Jednak postaram się, aby prężnie funkcjonowało również teraz. Jestem etnobotanikiem i co za tym idzie pasjonują mnie rośliny - ich biochemia oraz konotacje z ludzką kulturą. Interesuje mnie głównie wymiar medyczny środowiska przyrodniczego oraz terapeutyczno-psychologiczny. Ważnym punktem moich studiów oraz badań są rośliny psychoaktywne i ich wykorzystanie na polu zgłębiania mechanizmów świadomości oraz kosmologii. Ten blog powstał po to, by trzymać się naukowej i logicznej konsekwencji w przedstawianiu świata roślin. Będzie to również podręcznik, w którym każdy pozna podstawy botaniki, a także skomplikowaną biochemię świata roślinnego.

Przy omawianiu roślin chciałbym zagłębiać się w ich mitologię i kontekst kulturowy, szczególnie jeśli chodzi o przedstawianie roślin zwanych halucynogenami. Nie uciekniemy w tym miejscu od rozszerzonych studiów na temat działania substancji psychoaktywnych na fizjologię organizmu oraz ludzki mózg. W przyszłości zamierzam zamieszczać tutaj materiały wideo wraz z mini-wykładami na temat tej facynującej dziedziny, jaką jest botanika. Natura dała nam wszelkie narzędzia do leczenia ciała i umysłu. Stały kontakt z Pachamama (Matka Natura) wyostrza zmysły, wzmacnia siły witalne i poszerza horyzonty. Dzięki temu w dobie postępującej technologizacji życia ludzkiego, możemy zadbać o olbrzymią wiedzę, która zawiera się w przyrodzie i praktykach szamańskich. Często będę odwoływał się do szamanizmu, gdyż jest to jedna z najlepszych ścieżek poznawczych jeśli chodzi o świat roślinny. Szamanizm polega na całościowej symbiozie z biosferą i przykładowo szamani poprzez interakcję wewnętrzną, mogą lepiej zrozumieć procesy organizujące zewnętrzną projekcję natury. No to tyle. Niebawem zapraszam do czytania pierwszych materiałów !