czwartek, 23 września 2010

Amanita muscaria - eliksir nieśmiertelności cz.1

Do dziś istnieją wśród botaników i antropologów spory o to czym tak naprawdę była Soma, lub  zaratursiańska Haoma, czyli prastara roślina z okresu wedyjskiego, opisana jako napój bogów, eliksir życia. Jej działanie wiązane było z nieśmiertelnością stanem czystej świadomości. Innymi słowy była to roślina bezpośrednio łącząca człowieka z Bogiem. Istnieją silne przesłanki ku temu, że eliksirem dającym nieśmiertelność, umożliwiającym wyłączenie ziemskiego rozumienia i tym samym połączenia z wyższym, boskim perceptem, miał być muchomor czerwony - Amanita muscaria. Choć wielu badaczy na pewno zaprzeczy tej tezie i wysnuje swoje propozycje odnośnie tego, czym Soma była, to biorąc pod uwagę wszystkie fakty - muscaria spełnia najwięcej kryteriów stawianych przed tą świętą, wedyjską rośliną. Przede wszystkim w jej opisach możemy natknąć się na takie charakterystyczne frazy, jak: ceremonialne picie moczu, była również identyfikowana z bogiem wojny Indrą i przyjmowana przed walką oraz wzmagała czujność i uwagę. Te wszystkie cechy pasują do muchomora, szczególnie fragment o piciu moczu, bowiem aktywny składnik muscymol, występujący tylko w muchomorze, przechodzi przez organizm w formie bezstratnej, dzięki czemu mógł być wydalony z moczem i przyjęty ponownie. Najprawdopodobniej owy spór szybko nie zostanie rozwiązany, a nam zostaje próba naukowego zbadania każdej propozycji w temacie sakralnej Somy, w końcu botanicy i mykolodzy interesują się wszystkim co dotyczy ich dziedziny nauki. 

Nie ulega wątpliwości, że muchomor czerwony jest jednym z najbardziej fascynujących obiektów badań etnofarmakologicznych i antropologicznych. Prawdopodobnie Amanita muscaria należy do najstarszych orgiastycznych środków rytualnych wykorzystywanych przez człowieka. Wybitny badacz Robert Gordon Wasson w swojej dwutomowej epopei "Russian, mushrooms and history" argumentował, że sakralne użycie muchomora czerwonego sięga już 8000 lat p.n.e. Oficjalnym dowodem naukowym przedstawiającym kult muchomora było odkrycie rosyjskiego archeologa N. Dikowa z 1967 roku. Na wschodnim brzegu rzeki Pegtymel na Czukotce Rosjanin odkrył naskalne rysunki, które przedstawia zarówno wizerunki muchomora, jak i szkice postaci (głównie kobiecych), które na głowie lub nad głowami trzymają Amanity. Rysunki datowane są na okres schyłku epoki kamienia lub początek epoki brązu około 1000 lat p.n.e. Wasson twierdzi, że przedstawiają one "muchomorowe dziewczęta" lub "muchomorowych ludzi" - istoty, które pojawiają się podczas wizji wywołanych działaniem grzyba. Ryciny sugerują także, że mogły być odzwierciedleniem plemiennego rytuału. 

Szamanizm syberyjski i rytualne użycie muchomora
Pierwotnych źródeł użycia muchomora szukać należy na Syberii oraz terenach sąsiadujących, w tym w Europie. Znalezienie prehistorycznych źródeł szamanizmu syberyjskiego nie jest łatwe, gdyż wymaga przedarcia się przez bariery językowe, a także techniczne możliwości datowania syberyjskich naskalnych petroglifów, bowiem w tej chwili nie da się ich jednoznacznie wydatować na paleolit. Aczkolwiek zaprzęgając czystą logikę można stwierdzić, że właściwości muchomora mogły zostać poznane u schyłku okresu glacjalnego kiedy cofająca się pokrywa lodowca odsłoniła równiny Syberii. Pierwsze raporty o intoksykacji muchomorem pochodzą z 1658 roku, w którym polski zesłaniec Adam Kamieński-Dłużyk wspomniał o pijanych od muchomora mieszkańcach zachodniej Syberii. Potem można było natknąć się na wiele wzmianek o czerwonym grzybie, ale niestety były to opisy zawężone z racji zanikających już tradycji plemiennego spożywania muchomora wśród prastarych ludów. Postępująca kolonizacja sowiecka w znaczącym stopniu przyczyniła się do zatarcia tej niezwykłej i ważnej tradycji. Z tego co wiemy można jednak wyodrębnić wiele ciekawych faktów i odtworzyć mechanizm rytuałów w celu ich dokładniejszego zbadania.

Zatem rytualna aplikacja Amanita muscaria różniła się w zależności od plemiennych zwyczajów. U niektórych świętego grzyba mogli spożywać wszyscy mężczyźni, a u innych tylko szamani. Kobiety do rytuału dopuszczane były sporadycznie albo wcale, chyba że to kobieta była szamanką, co zdarzało się raczej rzadko. Przy rozwiniętej metodologii używania muchomora szybko wyklarowały się pewne żelazne, szamańskie zasady, które przyszły w wizjach lub w wyniku uważnych obserwacji działania enteogenu. Jego siła była bowiem olbrzymia i nie sposób było o niej zapomnieć, ale o tym później. Szamani w muchomorze widzieli samego Boga. Uważali, że Bóg przejawia się w świecie fizycznym właśnie pod postacią muscarii, a barwne i transcendentalne wizje często ich w tym stwierdzeniu umacniały. Muchomorów używano więc wielofazowo, jak na boski środek przystało. Możliwe było za jego pomocą wejście w czysty, bezosobowy stan świadomości, pogłębienie kontaktu z Matką Ziemią, a także wzmocnienie swoich sił witalnych, również leczenie siebie i innych, zaglądanie w przyszłość lub przeszłość, czy podróżowanie w innych częstotliwościach wymiarowych, a co za tym idzie kontakty z duchami natury, przodkami lub istotami pozaziemskimi.
Osoba odurzona grzybem spotyka różnej maści istoty, które przybierają najróżniejsze kształty, często abstrakcyjne np. z jedną ręką i nogą lub całkowicie bezkształtnym ciałem. Pojawiają się też w różnych ilościach, zazwyczaj zależnie od liczby zjedzonych grzybów. Duchy potrafią naigrywać się z ludzi, wprowadzać ich w niebezpieczne miejsca, ale i zapewniać ochronę, a także pomagać zrozumieć zawiłe korelacje głębszej rzeczywistości ze światem fizycznym. Wśród rdzennych panowało przekonanie, że muchomor jest w stanie dać im odpowiedź na każde pytanie. Zdarzało się, że faktycznie osoba pod wpływem grzyba zapytana nawet o zawiłą sprawę, potrafiła klarownie i trafnie odpowiedzieć. Działanie muchomorów jest różne i zależy od dawki, a także formy spożytego surowca, którym są kapelusze. Zazwyczaj po zjedzeniu kilku kapeluszy pojawiają stany deliryczne, zjawisko makropsji i mikropsji (kurczenie lub powiększanie przedmiotów), konwulsje, drętwienie kończyn. Ponadto osobę napełnia uczucie szczęścia, spokoju, chęć tańca, śpiewania, kontemplacji natury, a podczas barwnych wizji nadchodzi okazja wyciągnięcia ważnej nauki na temat określonej sfery życia. Zdarzają się przejścia ze stanu transowego, euforycznego do głębokiego snu, który również ma bardzo istotne znaczenie w kontekście uzyskanych w nim wglądów. Uczestnicy ceremoniałów mogą przejść symbolicznie swoją śmierć, narodzić się na nowo lub przeżyć osobliwą inicjację zależną od wierzeń religijnych.
Muchomor czerwony, pospolity (łac. Amanita Muscaria)
rodzina: Muchomorowate - Amanitaceae
inne nazwy: wapaq, soma, haoma, muchomor prawdziwy, marymuch, muchajer, muchorówka, muszorka, muchar czerwony, muchotrutka, muchoraj
gromada: podstawczaki, klasa: pieczarniaki, rząd: pieczarkowce 

Najbardziej charakterystycznym rodzajem grzybów dla rodziny muchomorowatych są muchomory. Rodzaj ten występuje w lasach i na miejscach nieuprawianych. W Polsce występuje około 21 gatunków, z których tylko kilka jest jadalnych. Najczarniejszą sławą osnuty jest Muchomor zielonawy, zwany też sromotnikowym (Amanita phalloides), który jest najbardziej trującym grzybem w Polsce. Zawiera śmiertelnie niebezpieczne toksyny: fallotoksyny (falloidyna, falloina, fallozyna, fallicydyna) i amatotoksyny (amanityna, amanina, amanullina). Podobny do sromotnika i równie silnie trujący jest muchomor wiosenny (Amanita verna) - jest od niego mniejszy, zwykle jaśniejszy, a czasem nawet białawy. U wszystkich gatunków należących do rodzaju muchomorów owocnik początkowo okryty jest zupełną osłoną (velum universale). Następnie podczas wzrostu kapelusz rozrywa osłonę i unosi jej szczątki na swojej powierzchni. W ten sposób bardzo często na wykształconym kapeluszu spotkać możemy białe, bezładnie rozrzucone łatki. Czasami łatki nie występują, zwykle wtedy, gdy spłucze je deszcz lub kiedy kapelusz ma śliską powierzchnie i po pokonaniu osłony wyśliźnie się z niej nie rozszarpując i nie porywając ze sobą jej cząstek. 

Mykologia
Muchomor czerwony, pospolity posiada kapelusz krwiście czerwony, purpurowy lub purpurowopomarańczowy z białymi prążkami na powierzchni. Na brzegu jest delikatnie prążkowany, początkowo półkulisty, następnie parasolowato rozpostarty, o lepkiej, mięsistej powierzchni, cieńszy ku brzegowi. Zwykle spotyka się kapelusze o średnicy 8-15 cm, choć mogą czasem zdarzyć się kolosy dochodzące do ponad 20 cm. Trzon ma biały o żółtawym odcieniu, wewnątrz gąbczasty, a później pusty, bez pochwy, jedynie wałkowate zgrubienia spękane poprzecznie otaczają jego nasadę, Pierścień szeroki, gruby, delikatnie podłużnie prążkowany, zdarza się o żółtawym odcieniu. Blaszki ma białe, czasem żółtawe, wolne, choć zbliżone do trzonka, grube o ostrzu bardzo delikatnie ząbkowanym. Miąższ biały, pod skórą kapelusza żółtawy. Niektórzy mylą go z muchomorem czerwonawym (Amanita rubescens), ale pomyłka nie poskutkuje jakimiś tragicznymi konsekwencjami, gdyż gatunek ten jest jadalny - smak początkowo ma słodki, a później drażniący. Amanita muscaria występuje przeważnie pod brzozami i modrzewiami, z którymi tworzy mikoryzę (symbiozę), a także w lasach szpilkowych od lipca do listopada. Nazwa grzyba wzięła się od jego zastosowania jako trutka na muchy. W tym celu używany był z mlekiem, wówczas zwabiał do siebie muchy, a te po kontakcie z grzybem padały sparaliżowane. Jednak już sama wnikliwa obserwacja owadów mogła doprowadzić do wniosków o ciekawych właściwościach muchomora czerwonego, gdyż muchy zazwyczaj nie ginęły, jedynie leżały do kilku dni sparaliżowane, a później jeśli nikt ich nie ruszał, wracały do życia i odlatywały. Amanita muscaria rośnie na północnych i umiarkowanych strefach obu półkul. Gatunek euro-azjatycki ma ładniejszy (bardziej krwisty) kapelusz niż jego odmiana północno-amerykańska, której kapelusz jest jaśniejszy (od kremowo do pomarańczowo-żółtej barwy). Obie odmiany różnią się również koncentracją czynnych składników. Muchomor rosnący w Ameryce Północnej wykazuje słabsze działanie halucynogenne.

Zesłane przez Boga
Plemię Koriaków jest bodajże najbardziej znane z rytualnego spożycia muchomora. Ich mitologia jasno obrazuje boskość tego świętego grzyba. Według nich Bóg - najwyższa emanacja egzystencji Vahinin splunął na ziemię, a w miejscu które pokryła ślina wyrosły grzyby z czerwonymi kapeluszami w białe kropki. To samo plemię wierzyło w istnienie szkodliwych istot zwanych nimwitami, z którymi kontaktować mógł się tylko szaman podczas muchomorowego ceremoniału odprawianego w ciemnościach. Szaman zapadał w sen, podczas którego jego świadomość przenoszona była do światów tychże stworzeń. Rdzenne plemiona syberyjskie nie znały żadnego innego środka odurzającego oprócz muchomora. Stan ten zmienił się kiedy kolonizacja przyniosła tym ludom alkohol, ale pierwsze kontakty z nim nie wzbudziły specjalnej aprobaty. Uważano, że wódka i muchomory nigdy nie powinny być łączone, a osoba, która to zrobi posiada demoniczny wygląd i czarną aurę. Spożycie grzybów to osobna historia, która zostanie przedstawiona w części drugiej. Muchomory dodawano do zup, zimnego lub ciepłego mleka reniferów oraz mieszano z sokiem borówki bagiennej (Vaccinium ulginosum) czy wierzbowki kiprzycy (Epilogium augustifolium). Co ciekawe kiedy zje się  owoce borówki bagiennej zwanej też pijanicą lekarską i jednocześnie powącha pyłek kwiatowy bagna zwyczajnego (Ledum palustre) mogą wystąpić ataki śmiechu, stany euforyczne i ogólnie cały las będzie się do nas śmiał.
Borówka bagienna (łac. Vaccinium ulginosum) - Ericaceae
Wierzbówka kiprzyca (łac. Epilogium augustifolium) - Onagraceae
To by było na tyle w części pierwszej. Natomiast w części drugiej dowiemy się o rytualnych metodach preparacji muchomora czerwonego, jego biochemii, działaniu, a także eksperymencie, który wraz ze znajomym lekarzem chcę przeprowadzić. Ponadto będzie wiele innych ciekawostek odnośnie czerwonego kapelusza. Poznamy też współczesnego szamana, który zjada muchomory na surowo.

AMANITA MUSCARIA - ELIKSIR NIEŚMIERTELNOŚCI

środa, 8 września 2010

Mapacho - święty tytoń Amazonii

Mapacho (łac. Nicotiana rustica, Nicotiana tabacum)
rodzina: Psiankowate - Solanaceae
inne nazwy: tabacum, tobacco, tytoń bakun, machorka, dzil nat'oh
gromada: okrytonasienne - Magneliophyta; podklasa: jasnotowe - Lamidae, rząd: psiankowce

Często kiedy ktoś wyjmuje z paczki papierosa, odpala go, a następnie zaciąga dymem, nie zastanawia się nad niesamowitą historią tobacco, której typowe odmiany pochodziły z lasów tropikalnych. Tytoń od dawnych dziejów uznawany był za potężną roślinę przewodnika, a także za posiadającą właściwości lecznicze. Według szamanów i tradycjonalistów mapacho może być stosowane jako ochrona i jedno z głównych narzędzi wykorzystywanych w ceremoniach lub rytuałach leczniczych. W lasach deszczowych Amazonii tytoń uznawany jest za świętą roślinę, która nie prowadzi do nałogu, a jest narzędziem medycznym, jeśli dana osoba potrafi go właściwie użyć. Kiedy w dżungli zapada noc i odbywa się ceremonia prowadzona przez curandero* już podczas przygotowań w powietrzu czuć bardzo specyficzny aromat świętego tytoniu. Znacznie  różni się od surowca wykorzystywanego w przemyśle tytoniowym. Zapach jest intensywniejszy, przez co silniej oddziałuje na percepcję. Oddziaływanie to można nazwać "mistycznym aromatem" lub "duchowym zapachem". Kiedy podczas ceremonii nadchodzi odpowiednia pora, gasną światła, a szaman zaczyna wystukiwać rytm chakapą* i nucić pierwsze icaro*. Wkrótce powietrze wypełnia silny zapach mapacho i towarzyszy najczęściej już do końca rytuału. Według większości tradycji szamańskich w Amazonii dym tobacco chroni przed złymi mocami oraz współpracuje z duchami roślin. Nie ulega wątpliwości, że tytoń jest jedną z najważniejszych roślin we wszystkich plemionach w północno-zachodniej Amazonii. To właśnie Ameryka Południowa jest kolebką tytoniu i to właśnie tam należy szukać mitologicznych i antropologicznych korzeni historii sakralnego używania kilku gatunków tytoniu.

I. Botanika
Nicotiana to gatunek należący do rodziny Solanaceae (psiankowatych) liczący od 64 do 67 gatunków roślin zielnych i krzewów, które dzielą się na wiele podgatunków. Gatunkami typowymi jest Nicotiana tabacum (tytoń szlachetny) używana w przemyśle tytoniowym. Poza tym w Polsce uprawiany jest jeszcze tytoń bakun (Nicotiana rustica) oraz tytoń oskrzydlony (Nicotiana alata). Rodzina psiankowatych nazywana jest "nocnymi cieniami" ze względu na działanie toksyczne i medyczne jej podopiecznych. Mapacho to właśnie Nicotiana rustica, która jest rośliną jednoroczną, dorastającą na wysokość od 0,5 do 1 metra. Ma grubą, omszoną łodygę i duże, całobrzegie, czasem sercowate, pomarszczone liście. Kwiaty w kształcie trąbki wyrastają na długość 1,5 cm i mają barwę najczęściej bladożółtą, zebrane na szczycie łodygi w wiechowate kwiatostany. Są mniejsze niż w pokrewnym gatunku Nicotiana tabacum. Tytoń bakun to gatunek hybrydowy, którego oryginalne korzenie pochodzą najpewniej z terenów, gdzie rozpościerają się Andy w Ekwadorze, Peru czy Boliwii. Tytoń szlachetny to również hybryda, której korzeni szukać należy w boliwijskich Andach. Gatunkami źródłowymi według archeobotanicznych badań są najprawdopodobniej Nicotiana attenuata, Nicotiana trigonophylla i Nicotiana quadrivalvis i jego odmiana N. multivalvis. To właśnie te gatunki tytoniu były najprawdopodobniej wykorzystywane w celach rytualnych przez  starożytnych północnoamerykańskich i południowoamerykańskich Indian. Posiadają one wiele większe kwiatostany i nasiona. Historia i archeobotaniczny szlak tytoniu jest bardzo skomplikowany i ciekawy, ale jest to temat bardzo obszerny. O historii tytoniu powstały kilkusetstronicowe opracownia więc jasne jest, że w tej notce mogę jedynie nakreślić tytoniową opowieść. Jedną z najlepszych książek na ten temat jest "Tobacco use by Native North Americans: sacred smoke and silent killer" autorstwa Josepha C. Wintera, którą dostępną w całości spotkać można na google books. Rośliną sakralną tytoń był również dla Indian z Ameryki Północnej. Przykładowo dla Indian Navajo stworzenie Wszechświata byłoby niemożliwe gdyby Ojciec Niebo i Matka Ziemia nie zapalili świętego tytoniu. Jest to więc jedna najważniejszych roślin w tradycjach szamańskich i od dawna służy jako symbol idealnego pośrednika, animatora stworzenia. Navajo nazywali go dzil nat'oh, czyli górski tytoń. Wierzono, że za tą rośliną stoi potężny duch nadający jej pokaźnych właściwości leczniczych, ale jednocześnie ostrzegano przed niebezpieczeństwem, bowiem używanie tytoniu bez rytualnych konotacji, bez respektu, jeśli palisz go jak zwykłe cygaretki - jego moc zabija.

II. Zastosowanie
Mapacho w formie palonej rzadko był używany w celach rekreacyjnych. Od dawna jest znaczącym narzędziem w etnomedycynie. Tytoń należy do jednej z najważniejszych roślin w życiu wszystkich amazońskich plemion. Znany jest pod wieloma nazwami m.in. lukux-ri (Yukuna); ye'-ma (Tariana); a'-li (Bare); e'-li (Baniwa); mu-lu', pagári-mulé (Desano); kherm'-ba (Kofán); dé-oo-wé (Witoto). Przez szamanów mapacho uważane jest za świętość i podstawę przy każdym rytuale magicznym, czy leczniczym.  Znani są też szamani używający tylko i wyłącznie tytoniu (tabaqueros) lub tytoń jest ich głównym narzędziem pracy. Z moich badań i obserwacji kilku amazońskich plemion wynika, że tytoń działa ochronnie i często wykorzystuje się go w stawianiu obronnych barier przed złymi mocami. W ceremoniach leczniczych dym tytoniowy stanowi cenny nośnik leczniczy. Szaman dmucha nim w pacjenta lub sam inhaluje się dymem, a wszystko to w ramach specjalistycznych rytuałów i określonych sekwencji dźwiękowych. Mapacho jest także nieodłącznym elementem ceremonii z użyciem Ayahuasca - świętego wywaru Indian, którym wprowadzają się w trans i przechodzą w wymiary astralne i wyższe, z języka Quechua: Liana Dusz, Pnącze Duchów. Często tytoń służy również jako dodatek do ayi, co praktykują na przykład członkowie plemienia Cocama miksując z wywarem sok z tytoniu w ten sposób uzyskując kompozycję, po której wymiotuje się znacznie intensywniej niż po tradycyjnym spożyciu Caapi. Inną ważną funkcją tobacco było "uspokajanie wizji": kiedy wywołane przez narkotyk wizje zmierzały w złym kierunku (do tzw. bad tripa), tytoń umożliwiał rozpłynięcie nieprzyjemnych wrażeń wizualnych i zatrzymanie halucynacji lub wizji. Tytoń służył też jako nośnik zaklęć magicznych i leczniczych. Szaman wypowiadał odpowiednią sentencję słów lub pieśni, a następnie wdmuchiwał w pacjenta lub eter w zależności co chciał osiągnąć. Niektórzy curanderos lub brujos* pili sok ze świeżych liści tytoniu, aby w samotności wybrać się na granicę życia i śmierci by zaczerpnąć cennych wizji. Ponadto mapacho to niedołączny element wielu plemiennych świąt i ważnych wydarzeń np. plemiona Jivaros i Aguaruna z Ekwadoru palą olbrzymie cygara w inicjacji przejścia z wieku młodzieńczego w życie dorosłe.
Fernando Rios Castro z plemienia Shipibo podczas rytualnego użycia tytoniu

Oprócz palenia innym sposobem przyjęcia tytoniu jest forma donosowa w postaci tabaki. Przygotowanie tabaki jest bardzo podobne wśród wszystkich plemion. Liście są zawieszane do góry nogami w celu wysuszenia, czasami wiesza się je nad małym ogniem, następnie surowiec jest rozdrabniany na proszek, starannie przesiewany i miksowany w jednakowych ilościach z popiołem rozmaitych gatunków roślin. W ten sposób otrzymuje się szarawo-zielony puder. Najczęściej sproszkowany tytoń łączy się z korą dzikiego kakaowca (Theobroma subincanum). Proszek może być przyjmowany o każdej porze dnia, choć najczęściej używa się go na wieczór kiedy mężczyźni żują liście koki. Z reguły wdmuchiwany jest osobno, choć czasem Indianie dodają do proszku ostrą papykę (Capsicum), gdyż jak twierdzą wówczas substancja jest bardziej efektywna.  Tabakę spożywa się z reguły w ogromnych ilościach, często podczas ceremonii Ayahuasca. Praktykuje się również żucie liści tytoniu i jest to stosowane przez wiele plemion (Cocamas, Omaguas, Omuranas, Sionas). Z kolei plemię Jivaros pije sok z liści tobacco z Ayahuascą (Banisteriopsis) lub maikoa (Brugmansia - tropikalne odmiany bielunia). Metyscy ayahuasqueros z Peru dodają sok tytoniowy do Ayahuasci, rozgniatając liście i rozmiękczając za pomocą śliny. Następnie zostawiają sok na noc w otworze wyciętym w pniu gigantycznego drzewa lupuna (Ceiba samauma).

III. Właściwości lecznicze
Być może mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale owszem właściwie używany i przygotowany tytoń ma właściwości lecznicze. Jednak aby uprzedzić wszelkie złośliwe komentarze pragne zakomunikować, że jestem przeciwnikiem masowego palenia tytoniu, który ma miejsce w obecnej kulturze. Sam nigdy nie paliłem, ale chciałbym rozróżnić popkulturalne uzależnienie od papierosów od sakralnego użycia tej świętej dla Indian rośliny. Zatem historia etnomedycyny wyszczególnia następujące medyczne zastosowanie tobacco: jako środek wywołujący wymioty i przeciwbólowy sporządzano sok ze świeżych liści i podawano pacjentowi, tak sporządzony lek służył też jako naturalna narkoza. Poza tym sok wykorzystywano również do leczenia pasożytów wewnątrzustrojowych, przeciwko konwulsjom, w celu zwiększenia potliwości ciała, czyli jako środek napotny, moczopędny, w formie okładu na czyraki i ukąszenia insektów, przy zmianach skórnych,  w leczeniu kolek, w puchlinie wodnej, apopleksji, bólach zębów, zawrotach głowy i omdleniach, przy ukąszeniach węży, jako antidotum na trucizny, doustnie przy gruźlicy i co ciekawe w leczeniu psychologicznych defektów spowodowanych obłędem lub uzależnieniem od mastrurbacji. Czarny mocny sok z liści tytoniu podany przez nos bardzo dobrze oczyszcza zatoki przez intensywne wydalanie z organizmu wydzieliny. Ludzie z plemienia Tukanoan z Vaupés używali wywaru z liści przy zwichnięciach i uszkodzeniach mechanicznych skóry w formie nacierań. Członkowie plemienia Tikuna miksowali rozgniecione liście z olejem palmowym i wcierali we włosy, aby zapobiec łysieniu. Z kolei wspominani już Jivaros przyjmowali sok z tytoniu przeciwko ogólnej niechęci i dreszczach.

IV. Biochemia
Głównymi składnikami aktywnymi Nicotiana rustica jest nikotyna, nornikotyna i anabazyna. Nikotyna należy do alkaloidów pirydynowych, gdzie obok pierścienia pirydynowego zawiera jeszcze pierścień N-metylopirolidynowy. Jest syntetyzowana przez korzenie roślin rodzaju Nicotiana. Działa ganglioplegicznie, czyli antagonistycznie do acetylocholiny w zwojach autonomicznego układu nerwowego: łącząc się z receptorami nikotynowymi hamuje działanie acetylocholiny i przewodzenie impulsów do AUN. Jest silnie toksyczna. Dawka śmiertelna dla człowieka to około 50-100 mg. Nicotiana rustica zawiera aż 10-30% nikotyny, czyli 10 razy tyle co w tytoniu szlachetnym. Liście zawierają również kumarynę, skopoletynę i dużo soli mineralnych, głównie azotanu i potasu. Biochemicznymi powodami, dla których mapacho jest też wykorzystywane w rytuałach szamańskich jest wysoka koncentracja alkaloidów B-karbolinowych: harminy, harmaliny i tetrahydroharminy, pochodnych indolu, pełniących zwykle funkcję inhibitorów monoaminooksydazy (MAOI), spowalniających metabolizm DMT w organizmie (główny składnik aktywny Ayhuasci).


Nikotyna, (S)-3-[2-(N-metylopirolidyno)]pirydyna
wzór sumaryczny: C10H14N2
masa molowa: 162,23 g/mol

Nikotyna jest substancją toksyczną oddziałującą na układ nerwowy. Jest agonistą receptorów N-acetylocholinowych. W niskich dawkach działa stymulująco przez wzmaganie wydzielania adrenaliny, co powoduje zanik bólu, głodu, przyspieszoną akcję serca, rozszerzone źrenice itp. W większych dawkach zaburza metabolizm receptorów nikotynowych w organizmie, a to skutkuje zablokowaniem działania układu nerwowego. Wówczas pojawia się uczucie lekkości ze zmianą percepcji, światłowstrętem, zmęczeniem, brakiem chęci, uczuciem stania obok problemów życiowych, następuje gonitwa myśli, wymioty i biegunka. W wyższych dawkach pojawić się mogą halucynacje w formie kolorowych lub czarno-białych wizji. Zażycie dawki śmiertelnej powoduje utratę przytomności, drgawki i zgon. Nikotyna dość szybko uzależnia fizycznie. Jednym z głównych powodów reakcji uzależniającej jest, oprócz zwiększenia wydzielania adrenaliny, działanie na ilość dopaminy w mózgu. Dopamina to katechinoaminowy neuroprzekaźnik, który zwany jest "hormonem szczęścia", gdyż jej pojawienie się między neuronami w jądrze półleżącym (część układu nagrody) skutkuje stanem euforycznym. Palacze nagminnie używają więc używkę, aby utrzymać wysoki poziom dopaminy w mózgu. Odstawienie papierosów skutkuje obniżeniem poziomu tego neuroprzekaźnika, co jest przyczyną głodu narkotykowego.




Różne kształty surfaktantów, bez których nasze płuca nie mogłyby normalnie funkcjonować 

Aczkolwiek sama nikotyna nie powoduje reakcji mutagennych i nie jest też rakotwórcza. Za zwiększone ryzyko nowotworzenia odpowiadają głównie substancje smoliste w dymie papierosowym. Co dzieje się organizmie palacza przy długookresowym paleniu ? Otóż ludzie posiadają w sobie substancję o nazwie surfaktant, który przypomina powierzchnie bańki mydlanej. Jest to pozostałość z przeszłości, kiedy jeszcze żyliśmy sobie w oceanach, zanim wyszliśmy na ląd. Surfaktant odpowiada za obniżanie napięcia powierzchniowego cieczy, co pozwala na nawilżanie pęcherzyków płucnych, dzięki czemu nasze płuca mogą normalnie pracować. Niestety dym papierosowy wysusza surfaktant przez co wysusza też płuca. Nienawilżona część płuc nie jest w stanie wentylować powietrza, stąd staje się zwyczajnie nieaktywna. W miarę postępów z paleniem, zwiększamy objętość płuc, która już niestety nie działa. Wówczas drugie płuco musi często nadrabiać za swojego niepełnosprawnego brata. Efektem tego jest nadmierny wysiłek angażujący cały układ krążenia. W związku z tym po latach takiej wytężonej pracy następuje przerost mięśnia sercowego. Serce staje się na tyle duże, że często skleja się z osierdziem. Widziałem zdjęcia organów palaczy z autopsji i muszę powiedzieć, że widok ten nie należy do najprzyjemniejszych. Ponadto palacze cierpią na chroniczną suchość w gardle, a także na niedomogi dróg oddechowych. Dzieje się tak, gdyż wysuszamy sobie właśnie surfaktanty. Do tego dochodzi jeszcze poranny kaszel oraz zielona wydzielina. Zatem nałogowe palenie tytoniu jest niebezpieczne nie z powodu raka i niewydolności serca, a właśnie z powodu wysuszania całego układu oddechowego, a także zmuszania serca do nadludzkiego wysiłku. Naprawdę nie warto, gdyż po długotrwałym paleniu efekty są często nieodwracalne. Swoją drogą w wolnej chwili zamieszczę skuteczny naturalny sposób na rzucenie palenia, przy którym te wszytskie e-papierosy, plastry nikotynowe mogą się schować. 


V. Podsumowanie
Tytoń jest więc rośliną niezwykłą mającą swoje zastosowanie właściwie na całym świecie. To niezbędne narzędzie rytualne dla większości pierwotnych kultur. Badania szamańskiego systemu lecznictwa obu Ameryk pokazały, że tobacco może być potężnym sprzymierzeńcem w procesie kuracji oraz wielkim wrogiem organizmu jeśli nie wiemy jak się z nim obchodzić. Jest tu więc paradoksalna zależność, metafora życia i śmierci. Wiele dawnych kultur uważa tytoń za doskonały balans pomiędzy światem ludzi, a światem duchów. To sprzymierzeniec ludzkości pod warunkiem, że relację z duchem tytoniu będziemy pielęgnować z szacunkiem. W innym wypadku jego chemiczne składniki będą dla nas bezwzględne. W dzisiejszej masowej kulturze palenie tytoniu nie ma nic wspólnego z praktykami magicznymi i leczniczymi. Konsumpcjonizm ograniczył rolę tytoniu do prostej używki, którą ludzie muszą w siebie aplikować napędzając portfele monstrualnych koncernów. Trują siebie, ale też innych. Bierni palacze razem z dymem wdychają bowiem konitynę, jest to substancja jeszcze bardziej szkodliwa dla płuc, gdyż skuteczniej wysusza drogi oddechowe i surfaktanty. Zadajemy się ze świętą rośliną nie mając zbytnio o niej pojęcia. Stąd gęste żniwo jakie sieje nałóg palenia papierosów, a historia tych sakralnych roślin jest przecież fascynująca. Niemiecki etnofarmakolog Christian Ratsch  skompletował historię tytoniu, na opisanie której potrzebował aż dwóch około 400-stronicowych tomów! Już ta informacja sama w sobie świadczy o wadze i obszerności tematu. Jakiś czas temu w rozmowie z pewną grupą osób powiedziałem, że ludzie używają okultyzmu, technik szamańskich, ale robią to nieświadomie, co jest często przyczyną nieporozumień, problemów, a nawet tragedii. Popkultura daje nam bowiem często okrojone narzędzia szamańskie i nie mówi w jaki sposób ich używać lub celowo kieruje naszą uwagę na tory najbardziej destrukcyjne dla naszych osobowości, czyli zwiększanie poróżnienia między ludźmi i nasilanie wydzielania głodu konsumpcji. Wprowadzenie tytoniu do masowej kultury jest prostym tego przykładem, przykładem na dewastację wspaniałej historii świętej rośliny i sprowadzenie jej roli do niszczącej ludzki organizm używki. Osobiście mimo, że nie cierpię smogu papierosowego dymu, kiedy w powietrzu unosi się zapach i aromat mapacho podczas ceremonii leczniczej - prąd elektryczny potrafi przejść po plecach - tak magiczny i niezwykły jest. 

Przypisy:

*curandero - oznacza dosłownie uzdrowiciela. Jest to termin, którym w Ameryce Południowej określa się często szamanów, naturalistów, którzy leczą korzystając ze środków, które dostarczyła Matka Ziemia. Innymi słowy to tradycyjni lekarze wykorzystujący ludowe, naturalne recepty lecznicze. Najczęściej słowo curandero powiązane jest uzdrowicielem wykorzystującym Ayahuascę i inne święte rośliny lecznicze. Z czasem termin curandero rozdzielił się na kilka innych profesji np. perfumero (używający specjalnych kompilacji perfum), palero (specjalizujący się w leczeniu za pomocą drzew), czy sananguero (używający tylko drzew z gatunku Sanango, najczęściej Brunfelsia grandiflora). 


*chakapa (Shakapa) - narzędzie używane przez peruwiańskich szamanów w ceremoniach z użyciem Ayahuasca w celu kontroli transcendentalnego doświadczenia. To instrument robiony z liści różnych gatunków amazońskich roślin, najczęściej palmowych. Szaman wystukuje za jej pomocą rytm ułatwiając w ten sposób wejście w trans, a także zwiększając komfort pacjentów. Szamani mają olbrzymią paletę ruchów i rytmów jakie mogą wykonać, wystukać swoją chakapą. Jest to też nieodłączny element synergiczny z icaros, o których piszę niżej. Shakapa to bardzo ważny element ceremonii pozwalający mistrzowi rytuału wzmacniać lub oczyszczać przepływ energii. Niektóre osoby biorące udział w rytuałach raportowały, że widziały niebieskie, zielone i złote promienie świetlne formujące się wokół chakapy i pływające po pokoju, gdzie odbywał się rytuał. 


*icaros - to inaczej święte szamańskie pieśni oparte o specyficzne sekwencje wibracyjne dźwięków. To lecznicze melodie, które przychodzą do szamanów w trakcie wizji sennych lub transowych. Dyktowane są przez duchy roślin w różnych językach rdzennych lub nieistniejących w ludzkiej kulturze, a także w formie mieszanej. To również potężne medyczne narzędzia, które pozwalają zwiększać intensywność wizji, zmieniać ich tor, przywoływać duchy dobre i odganiać ciemne energie. Każdy duch ma swoje własne icaro, którego jeśli chce naucza szamana, dzięki czemu ten może go później przywołać znacznie szybciej. Icaros działają wielokierunkowo. Potrafią z łatwością kołysać dzieci do snu, a także wzmacniać funkcje immunologiczne w organizmach, a w niektórych przypadkach nawet wprawiać w rezonans mięsień sercowy przy zaburzeniach jego pracy. 

*brujo - inaczej czarownik, władający zarówno białą, jak i czarną magią. Brujos to też pośrednicy między ludźmi i demonami. Stąd podczas niektórych ceremonii leczniczych czarownicy przemawiają językiem demonów w celu przekonania ich do opuszczenia ciała pacjenta. Obecnie w Ameryce Południowej do terminu brujo przylgnęła negatywna etykietka tożsama z czarnoksiężnikiem. Kiedyś jeszcze przed kolonizacją tego kontynentu każdy prawdziwy szaman był nazywany brujo. Dopiero konotacje białych z rdzenną kulturą Południowej Ameryki sprawiły, że stworzono ten podział. Dzisiaj brujos to czarnoksiężnicy najczęściej nieprzychylni białym i skierowani bardziej na ścieżkę ciemnej strony magiji. Potrafią atakować mentalnie i fizycznie, wykorzystując do tego ludzi, owady, zwierzęta lub demony. Szamani walczą też między sobą i zawsze czują swoją obecność. Wybierając się ongiś z szamanem Don Eduardo głęboko do dżungli po dotarciu na miejsce wyczuł coś w powietrzu od razu i powiedział, że mamy w pobliżu dwóch brujos, którzy już wiedzą o naszym przybyciu.

czwartek, 22 lipca 2010

Carqueja - remedium na żołądek i nie tylko

Carqueja (łac. Baccharis genistelloides)
rodzina: Astrowate - Asteraceae
inne nazwy: cacaia-amarga, cacalia amara, chinchimani, cuchi-cuchi, cuina-de-condamiana, vassoura, tres-espigas, chirca melosa, bacanta

Carqueja jest jedną z tych roślin, która w Amazonii uchodzi za potężne lekarstwo na niemal wszystkie choroby. Oczywiście w lasach deszczowych według miejscowych tego typu medykamentów jest bardzo wiele. Faktycznie badania naukowe amazońskich roślin potwierdzają ich wielokierunkowe działanie na organizm ludzki, ale nie wszystkie mogą zasłużyć na miano jednego z "cudownych" lekarstw. Jednak Carqueja z pewnością zalicza się do tego szacownego grona, a jej medyczny rodowód ludowy sięga czasów starożytnych. Pierwsza oficjalna wzmianka o leczniczym zastosowaniu Baccharis pochodzi z 1931 roku, w którym to Pio Correa pisał o naparze z Carqueja wykorzystywanym w bezpłodności kobiet i impotencji mężczyzn. Correa zaznaczył, że cuchi-cuchi (najbardziej tę nazwę lubię) wykazuje działanie wzmacniające, ściągające, przeciwgorączkowe i przeciw dolegliwościom żołądkowym jako lek na niestrawność, zapalenie żołądka i jelit, choroby wątroby i biegunki. Od tego czasu Carqueja na stałe weszła do panteonu skutecznych roślin leczniczych w Brazylii. Z powodzeniem leczono nią wszelkie schorzenia żołądkowe i jelitowe, a także problemy z wypróżnianiem żołądka i pęcherzyka żółciowego. Niemal każda książka w temacie ziołolecznictwa w Brazylii uwzględnia Baccharis jako niezwykle skuteczny środek na dolegliwości żołądkowe. Roślina tak samo dobrze sprawdza się jako lek "czyszczący krew" i obniżający stany gorączkowe. Używana jest również do leczenia malarii, cukrzycy, owrzodzenia żołądka, anginy, zapalenia migdałków, anemii, niestrawności, zapalenia dróg moczowych, zaburzeń pracy nerek, trądu, robaków w jelicie i przy zaburzeniach krążenia krwi.

I. Botanika
Carqueja jest wieloletnim zielonym krzewem rosnącym pionowo na wysokość około 1-2 metrów. Ma jasnozieloną, płaską i skrzydlatą łodygę, na której wyrastają w miejscu liści piórka w kształcie skrzydeł. Produkuje żółto-białe kwiaty umiejscowione w szczytowych częściach rośliny. Rośnie w suchych miejscach. Jej najróżniejsze odmiany rozszerzyły się prawie w całej Amazonii. Różne gatunki Baccharis możemy spotkać w Ekwadorze, Brazylii, Peru, Kolumbii oraz tropikalnych częściach Argentyny, Paragwaju i Urugwaju. W Ameryce Południowej występuje ponad 400 gatunków Baccharis. Typową formą jest krzewiasta roślina o bardzo specyficznym wyglądzie. Liście są zanikłe, łączone, drobne i sięgają ledwie ponad 2 mm długości. Wystające z łodygi "skrzydełka" zawieszone są pod trzema równymi kątami. Pęd jest jednolicie bezlistny w górnej części rośliny, choć przy podstawie można znaleźć jednego, dwa, a nawet kilka normalnych liści. Są one jajowate i nieco zagęszczone. Baccharis genistelloides jest znana w Brazylii pod różnymi botanicznymi nazwami m.in. Baccharis triptera i Baccharis trimera. Są też inne gatunki rośliny zwane carqueja: Baccharis trinervis i Baccharis gaudichaudiana, które wyglądają podobnie (mniejsza wysokość i mniejsze skrzydełka) i czasami są używane jako alternatywny substytut B. genistelloides. Liście niektórych gatunków np. B. trinervis i B. floribunda są duże, cienkie i gładkie. Inne w takich gatunkach jak B. alpina i B. microphylla są drobne i gęste. B. aphylla i B. garcilis posiadają tylko wąskie liście. Wreszcie B. genistelloides i B. fastigiata są właściwie pozbawione liści w pełnym tego słowa znaczeniu. W każdym razie liście wielu gatunków rośliny w szczególności B. dioica i B. cassinaefolia przypominają kształtem, rozmiarami i strukturą liściaste podrostki B. genistelloides. Innym znanym gatunkiem jest mały krzak B. cordifolia, który jest toksyczny dla pastwiskowych zwierząt.

II. Zastosowanie i aktywność biologiczna
Jak już wspomniałem we wstępie Carqueja jest jednym z najefektywniejszych tropikalnych lekarstw na dolegliwości związane z żołądkiem. W ten sposób opisał jej działanie jeden z polskich podróżników: "Niemalże uratowała mi życie. Kiedyś przebywając w Misiones załapałem dość paskudne zatrucie połączone z potworną biegunką. Po przeszło tygodniu byłem już prawie całkiem odwodniony i bardzo słaby. Nawet spożycie niewielkiej ilości wody skutkowało natychmiastowym biegiem do toalety. Nie pomagało mi nic, ani miejscowe zioła, ani najsilniejsze nawet lekarstwa. Ktoś z tubylców polecił mi właśnie tą carqueję. I zacząłem gotować i robić sobie herbatki. Smak ma potworny, wykręcający bebechy. Po pierwszej szklance wywaru jeszcze mnie "przegoniło", ale potem już było tylko lepiej. Jeszcze w życiu nie widziałem lekarstwa, które w tak szybki i natychmiastowy sposób potrafiłoby wyleczyć człowieka". Poza tym we współczesnej tradycyjnej medycynie w Peru, Carqueja używana jest w dolegliwościach wątroby, kamieniach żółciowych, cukrzycy, alergiach, dnie moczanowej, gazach jelitowych, wzdęciach i chorobach wenerycznych. Wielu zielarzy w USA stosuje cuchi-cuchi i dokumentuje jej skuteczność m.in. w polepszaniu trawienia, pracy jelit i żołądka.

Działanie osłaniające wątrobę Carqueji zostało potwierdzone w badaniach klinicznych. Kiedy grupie kontrolnej myszy podano ekstrakt z pędu/liści zanotowano stuprocentową regenerację wątroby przy jednoczesnym podawaniu falloidyny, toksyny sromotnika działającej destrukcyjnie na wątrobę. W porównaniu z drugą grupą myszy, którym nie podawano ekstraktu regeneracja wynosiła jedynie 24% osobników. Odkryto, że substancją odpowiadającą za ten stan rzeczy jest hispidulina, flawon występujący głównie w rodzinie Asteraceae, który wykazuje najskuteczniejsze działanie osłaniające. Jednak ekstrakcja wszystkich flawonoidów występujących w roślinie wykazała, że razem mają jeszcze skuteczniejsze działanie. Prowadzi to do stwierdzenia, że inne zawarte w Carqueji substancje, obok flawonoidów, wykazują efekt osłaniający wątrobę i/lub zachodzą interakcje między flawonoidami i innymi składnikami czynnymi, które wzmacniają tą aktywność. Carqueja była poddana też szeregom innych badań, które między innymi potwierdziły jej właściwości antywrzodowe i obniżające ciśnienie w badaniach wykonanych na zwierzętach w Brazylii w 1992 roku. Kliniczne badania wykazały, że Carqueja redukuje wydzielanie soku żołądkowego oraz działa przeciwbólowo na grupę szczurów z wrzodowym zakażeniem Heliobacter pylori. Inni badacze udowodnili przeciwbólowe właściwości Carqueji, a także działanie antyzapalne. Badania na myszach, którym podano ekstrakt z rośliny wykazały 70-90% zahamowanie stanu zapalnego. Carqueja jest również od dawna używana w Ameryce Południowej jako naturalny lek wspomagający przy cukrzycy i niektóre badania przeprowadzone na myszach, szczurach i ludziach faktycznie udowodniły właściwości obniżające poziom cukru we krwi.

Potwierdzono również słuszność tradycyjnego wykorzystania Carqueji przy przeziębieniu, stanach gorączkowych i wirusach żołądka. W badaniach klinicznych przeprowadzonych w Hiszpanii w 1999 roku wykazano, że ekstrakt z rośliny wykazuje antywirusowe działanie przeciwko Herpex simplex I (wirusowi oprzyszczki) i innym wirusom atakującym żołądek. Co ciekawe badania wykonane w Teksasie z 1996 roku donoszą, że wodny ekstrakt z Carqueji zapobiega replikacji komórek zakażonych wirusem HIV. Carqueja w medycynie tradycyjnej w Brazylii i innych częściach Ameryki Południowej jest bardzo popularna. Wiele z ludowych recept zostało ostatecznie zweryfikowanych przez naukę, dzięki czemu cuchi-cuchi znalazła się w farmakopeach wielu południowoamerykańskich krajach jako środek na wątrobę i trawienie. Jest uznawana za lek bezpieczny i nietoksyczny.

III. Biochemia i dawkowanie
Carqueja jest bogatym źródłem flawonoidów m.in. salimaryny. Zawiera do 20% flawonoidów, w tym kwercytynę, luteolinę, nepetynę, apigeninę i hispidulinę. To właśnie flawonoidom przypisuje się główną biologiczną aktywność surowca. W 1994 roku w Carqueji znaleziono diterpeny klerodanu, które wykazały wybitne działanie przeciwko robakom. To tłumaczy długą tradycję stosowania tej rośliny w usuwaniu robaków z jelita.


Hispidulina (2',5,7 - trihydroksy - 6 - metoksyflawon)

Tradycyjna dawka wynosi 2 g w kapsułkach lub tabletkach lub 2-4 ml nalewki do każdego posiłku jako remedium na wątrobę i zaburzenia trawienne. Można też sporządzić napar z 5 g (około jedna łyżka stołowa) suszonego ziela na szklankę wrzątku zaparzanego 10 minut. Natomiast na bóle i stany zapalne przygotowuje się wywar z 60 g ziela na litr wody, a następnie nanosi na zmienione chorobowo miejsce. Carqueja nie powinna być stosowana przez kobiety w ciąży, a także osoby z niskim ciśnieniem krwi. Osoby cierpiące na cukrzycę powinny skonsultować się z lekarzem przed użyciem rośliny i w trakcie terapii regularnie badać poziom cukru we krwi.

IV. Słowa końcowe
Fenomenem Amazonii jest właśnie jej bioróżnorodność. Lekarze i botanicy, którzy stykają się z tropikalną dżunglą szybko zostają przez nią wchłonięci i nie mam tu na myśli fizycznego zniknięcia lub innych negatywnych określeń tego stanu. Chodzi mi o fascynacje dżunglą i chęcią ponownego zawitania do jej bram. Nie jest tajemnicą, że ludzie raz odwiedzający Amerykę Południową, często wracają tam wielokrotnie, a nawet przenoszą na stałe. Medyczne zaplecze tutejszej ludowej medycyny jest przeogromne, a badania naukowe weryfikują wiedzę szamanów czy herbalistów. Sam długo zastanawiałem się jaki w życiu kierunek obrać. Od dawna interesowały mnie rośliny, natura i najlepszym dla mnie kierunkiem były nauki botaniczne. Jako, że jestem człowiekiem, który lubi stawiać sobie cele na pozór nierealne, a potem je realizować, postanowiłem studiować botanikę w Peru. Pomyślałem, że zdobycie stopnia naukowego z tej wspaniałej dziedziny w miejscu, gdzie bioróżnorodność jest wręcz niewyobrażalna będzie jednym z takich wyzwań. Poza tym poznawanie miejscowej medycyny i praktyk z udziałem roślin to nieustanna przygoda pozwalająca na oglądanie zjawisk na pograniczu sfery paranormalnej i transcendentalnej. Przykładowo szamani pracując z pacjentami cierpiącymi na nowotwory mają z reguły dwie taktyki lecznicze: 1) To tradycyjne leczenie za pomocą silnie działających ziół, odtruwania organizmu i kąpieli kwiatowych, ziołowych 2) Jeśli pierwsza taktyka zawodzi zdarza się, że stan chorobowy został spowodowany przez demony, pasożyty energetyczne według wiedzy szamańskiej. Wówczwas uzdrowiciel-curandero wchodzi w głęboki trans i jest w stanie postrzegać takowe byty, które przyjmują symboliczne maski właśnie w postaci zmutowanych psów, demonów i innych nieprzyjemnych typków. Taktyka numer dwa jest metodą inwazyjną i polega na mentalnym odcięciu takich ciemnych stworzeń, które podczepione do ciała pacjenta, wysysają z niego energię życiową. Wtedy proces leczniczy może wyglądać jak rasowy egzorcyzm. Czasami podczas leczniczych ceremonii występuje spontaniczna lewitacja pacjenta, mówienie różnymi językami, a w powietrzu latają przeróżne przedmioty. Właśnie z tego powodu turyści nie są dopuszczani do tych bardziej zaawansowanych rytuałów leczniczych, gdyż mogliby "umrzeć" ze strachu.

środa, 23 czerwca 2010

Farmakognozja - baza danych uruchomiona

Uruchomiłem nowego bloga o nazwie Farmakognozja, który będzie pełnił rolę notatnika i bazy danych różnych surowców roślinnych. Chciałbym się w nim skupić głównie na substancjach czynnych w nich zawartych i ogólnej charakterystyce farmakopealnej i fitochemicznej. Będą to więc głównie same konkrety. Botaniczna Galaktyka dedykowana jest jakby holistycznemu podejściu do botaniki z domieszką etnomedycyny i etnobotaniki. Te dwa blogi dopiero powoli się rozwijają więc póki co treści nie jest tu może zbyt wiele, ale staram się, tym co tu jest i będzie, zainteresować czytelnika zagadnieniami botaniki i ziołolecznictwa, a także zwrócić uwagę na głębszą systematykę funkcjonowania ziemskiej biosfery łącznie ze sferą rdzennych tradycji szamańskich. Wciąż możemy tak wiele nauczyć się od ludów, które żyją z dala od cywilizacji i kultywują transpersonalne, całościowe połączenie z wewnętrznymi i zewnętrznymi strukturami organizującymi świat natury.

Póki co w bazie danych znalazły się trzy pozycje:

Liść Lulka czarnego (Hyoscyamus niger)
Imbir lekarski (Zingiber officinale) na chorobę lokomocyjną
Rabarbar lekarski (Rheum officinale) jako środek przeczyszczający

Do farmakognostycznej bazy danych można dostać się klikając na wzór sumaryczny skopolaminy znajdujący się po prawej stronie tuż pod ryciną roślinki. W miarę możliwości postraram się często aktualizować ten dział, aby w końcu zebrać solidną bazę danych na temat surowców farmakognostycznych i zawartych w nich substancji czynnych.

piątek, 4 czerwca 2010

Camu Camu - ambrozja Amazonii

Camu Camu (łac. Myrciaria dubia)
inne nazwy: camocamo, cacari, camucamu
rodzina: Mirtowate - Myrtaceae 

Z El Camu Camu po raz pierwszy zetknąłem się podczas mojej wizyty w Peru. Siedząc sobie w jednej z knajpek w Iquitos zamówiłem do picia refresco de camu camu. Ładna peruwianka przyniosła mi szklankę z różowym napojem. To była miłość od pierwszego łyku, po prostu niebiański smak w ustach. Szybko stałem się więc fanem trunku przyrządzanego z owoców wydawanych przez to amazońskie drzewko. Z racji wspaniałego smaku postanowiłem bliżej przyjrzeć się botanice rośliny i opisać ją na niniejszym blogu.

I. Botanika 

Camu Camu w łacinie znana jako Myrciaria dubia i pod różnymi synonimami m.in. Marliera macedoi, Myrciaria caurenisis, M. lanceolata, M. obscura, czy Psidium dubium, jest wolno rosnącym krzewem występującym w amazońskich lasach deszczowych, szczególnie na terenach podmokłych, bagnistych i podtopionych. Krzew rośnie na wysokość 2-3 metrów i wydaje dużej wielkości miękkie owoce przypominające jagody wielkości limonek. Kolor owoców oscyluje między jasnym, pomarańczowym i przechodzi w intensywną czerwień. Liście ma zawsze zielone, rosnące naprzeciwko siebie, lancetowatego kształtu, spodem gładkie. Małe kwiaty mają woskowe białe płatki. Krzew ekstremalnie toleruje wodę. Potrafi stać 4-5 miesięcy zanurzony korzeniem, a nawet do połowy w wodzie. Zbiór odbywa się raz do roku po lub w trakcie pory deszczowej, kiedy poziom wód często znacznie się podnosi. Roślina transportowana jest przez rdzennych mieszkańców za pomocą canoe (tropikalna, drewniana łódka). Obecnie metody jej uprawy są pilnie studiowane, a dysrybucja owoców może okazać się poważnym ekonomicznym zastrzykiem dla lokalnych społeczności w Amazonii. Etnobotanik Mark Plotkin zanotował w swojej książce Tales of Shaman's Apprentice, że "las porośnięty krzewami Camu Camu jest warty dwa razy więcej, niż wycięcie go i zastąpienie wypasem bydła". Jest blisko spokrewniona z Jabuticaba (Myrciaria cauliflora), również występującą w Amazonii oraz z jagodami Guava (Myrciaria floribunda) rosnącą na Karaibach. Surowcem jest owoc - Fructus myrciariae.

Peruwiański chłopiec sprzedaje napój z owoców Camu Camu (ten różowy po prawej)

II. Zastosowanie 

Ze względu na bogaty skład chemiczny Camu Camu ma szerokie zastosowanie w etnomedycynie oraz w sektorze spożywczym. W tym drugim z owoców przyrządzane są przede wszystkim doskonałe, zimne soki chłodzące o wybitnym smaku. Owoce rzadko jedzone są bezpośrednio, ponieważ są bardzo kwaśne i docenić je można dopiero kiedy rozcieńczy się je z wodą lub mlekiem, ewentualnie doda nieco cukru. Kolorystycznie i w pewnym stopniu smakowo porównać je można do naszego rabarbaru (Rheum rhaponticum). Camu Camu ze względu na potężną zawartość witaminy C (2-3%) jest uznawana za niezwykle cenną roślinę. Pod kątem zawartości tej witaminy ustępuje jedynie owocom Kakadu (Terminalia ferdinandiana) z Australii, w której koncentracja kwasu askorbinowego wynosi 3200-5000mg/100g i jest najwyższa ze wszystkich dotąd poznanych owoców na świecie. M. dubia wykazuje działanie ściągające, przeciwzapalne, przeciwbólowe, immunostatyczne, przeciwwirusowe,  jest antyoksydantem, czyli wykazuje zdolność neutralizowania wolnych rodników. Camu Camu jest doskonałym środkiem odżywczym. Można z powodzeniem wykorzystywać go w trudno gojących się ranach, jako naturalny akcelerator systemu immunologicznego i w zaburzeniach układu krążenia i chorobach wieńcowych serca. Regularne przyjmowanie soków, kapsułek z wyciągiem z cacari wzmocni cały organizm, a także korzystnie wpłynie na działanie mózgu, przywracając mu witalność, chemiczną stabilizację. Dzięki temu roślina może być używana w terapii jako antydepresant.  Jeden z wybitnych botaników Dr James Duke, znany z wielu publikacji i książek podkreśla, że Camu Camu jest bardzo cenną rośliną w kontekście medycznym. Według niego może być użyta w leczeniu jaskry, żółtaczki, astmy, miażdżycy, bezpłodności, migreny, zaćmy, przeziębienia, artretyzmu, obrzękach, czy chorobie Parkinsona.

III. Biochemia

Jak już wcześniej wspomniałem Camu Camu pod względem zawartości witaminy C jest drugą rośliną na świecie. Owoce dostarczają ponad 2 gramy witaminy C na 100 gramów surowca. W porównaniu do pomarańczy, zawartość kwasu askorbinowego w camocamu jest ponad trzydziestokrotnie większa, a także zawiera dziesięć razy więcej żelaza, trzykrotnie więcej witaminy B3, dwa razy więcej ryboflawiny i ponad 50% więcej fosforu. Wraz z wysokim stężeniem witaminy C, znaleziono również kwasy aminowe i minerały, które pomagają w absorpcji witaminy C. Poza tym surowiec jest bogaty w flawonoidy i glikozydy. Odkryto 30 różnych związków fenolowych w tym katechiny, kwas elagowy, rutynę. Myrciaria dubia jest też znaczącym źródłem potasu, dostarczając 711 mg na kilogram owoców.



Kwas askorbinowy, 2,3-didehydro-L-treo-heksono-1,4-lakton; 3-keto-L-gulofuranolakton
wzór sumaryczny: C6H8O6
masa molowa: 176,13 g/mol 

Kwas askorbinowy to inaczej witamina C. Jest pochodną glukozy i spełnia olbrzymią rolę w organizmie człowieka. Jej niedobór może wywołać liczne dysfunkcje m.in. uszkodzenia naczyń krwionośnych, zaburzoną krzepliwość krwi i tworzenie tkanki łącznej, obrzęki kończyn, depresje, osteoporozę, anomalne zachwiania systemu immunologicznego, natury neurologicznej i wtórne infekcje. Ponadto witamina C jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania serca. Niemiecki lekarz Dr Matthias Rath w swojej książce "Dlaczego zwierzęta nie mają ataków serca, a ludzie tak" wykazuje, że w świecie zwierząt ataki serca praktycznie się nie zdarzają, ponieważ wytwarzają one w swoich organizmach witaminę C naturalnie. Ludzie nie posiedli takiego daru więc konieczne jest jej stałe uzupełnianie, aby zapewnić sercu i całemu układowi krążenia swobodne warunki do pracy. W swojej książce Dr Rath obala tezę jakoby wysokie stężenia cholesterolu we krwi były przyczyną ataków serca. Dla przykładu niedźwiedzie we krwi posiadają około 400 miligramów cholesterolu na decylitr krwi i nie cierpią na choroby serca. Według niemieckiego lekarza dzieje się tak, ponieważ niedźwiedzie wytwarzają ogromne ilości witaminy C, która optymalizuje produkcję kolagenu, co wpływa na maksymalną stabilizację ścianek arterii. Zatem chcesz mieć zdrowe serce - uzupełniaj zawartość witaminy C w organizmie.

IV. Podsumowanie

Amazonia jest kopalnią różnych egzotycznych odmian roślin. Wiele z nich wciąż czeka na swoje odkrycie. Camu Camu jest jedną z ciekawszych i bardziej charakterystycznych. Obok szerokiego zastosowania w lecznictwie jest też przepyszna w postaci napoju. Ze względu na swą biochemię jest właściwie panaceum na zachowanie organizmu w dobrej kondycji, z wyszczególnieniem działania immunizującego i immunostatycznego. Cacari jest też swego rodzaju ambrozją dla serca, gdyż stabilizuje jego funkcjonowanie i ogólnie działa wzmacniająco na układ krążenia. Osoby przyjmujące Camu Camu zaprzestały wcinania dużych dawek syntetycznej witaminy C, ponieważ odkryli, że już 1-2 gramy tej witaminy pochodzącej z naturalnych źródeł takich jak właśnie M. dubia są znacznie wydajniejsze we wzmacnianiu organizmu i suplementacji energetycznej. Olbrzymia różnorodność botaniczna amazońskich lasów deszczowych sprawia, że badania roślin tego obszaru to właściwie niekończąca się przygoda, która uczy pokory i wprawia zachwyt nad potęgą natury. W połączeniu z bogactwem rdzennych tradycji indiańskich wciąż możemy obcować i eksplorować skarby pierwotnego życia, pierwotnego połączenia z naturą. Jakiś czas temu wybrałem się do kina na film "Avatar". Najbardziej urzekło mnie ukazanie rdzennej ludności Pandory i ich zażyłości z całą planetą. Film u wielu osób podświadomie wpłynął na przypomnienie o tęsknocie za autentycznym, prawdziwym i szamańskim kontaktem z Matką Naturą. Dlatego tak ważne jest ratowanie bogactwa Amazonii i innych części składających się na płuca Ziemi, przed industrialną dewastacją i kulturowym wyjałowieniem. Na koniec raz jeszcze Dr James Duke o Camu Camu:
 

niedziela, 9 maja 2010

Napar przyjaźni cz. 2 - moja przygoda z Yerba Mate

Napar przyjaźni cz. 2
Co, gdzie i dlaczego, czyli moja przygoda z Yerba Mate
autor: ps 


Jak i w czym pić yerba mate? Na te dwa, podstawowe pytania, postaram się udzielić odpowiedzieć w tej części artykułu.
Zacznę od stwierdzenia - To bardzo proste, nie ma czego się bać, każdy może pić tak jak mu się podoba i jak mu jest wygodniej. Nie ma ściśle określonych zasad. Jednak najpopularniejszą metodą picia bagienka, która zaoszczędzi nam siorbania fusów jest użycie specjalnej metalowej słomki (bombilli). Można też kupić naczynko, wtedy picie jest bardziej zbliżone do tradycyjnego, ale to nie jest konieczne. Ważne jednak, by yerby nie pić ze szklanki, tylko z kubeczka, bo ceramika trzyma lepiej od szkła ciepło i napój nie wystygnie nam zbyt szybko.

Podaję sprawdzony przeze mnie przepis. Ważne, aby woda nie była zbyt gorąca.
Napełniamy naczynie do mate w 3/4 objętości, zatykamy otwór ręką i odwracamy do góry dnem, lekko potrząsając. Ponownie odwracamy mate tak, by większość liści zgromadziła się z jednej strony. Wpychamy głęboko bombille tam, gdzie jest mniej liści. Potem bombilli już nie ruszamy. Następnie gotujemy wodę. Właściwa do mate powinna mieć około 70-80°C. Zbyt gorąca woda parzy liście i powoduje, że napar jest wodnisty i pozbawiony smaku. Podobno nie chodzi tu tylko o efekt termiczny ale także o zawartość tlenu rozpuszczonego w wodzie, która gwałtownie spada przy wyższej temperaturze. Odpowiedni czas do zalania, to 10 minut od zagotowania (w tym czasie woda wychładza się do odpowiedniej temperatury). Nieodzownym elementem jest termos, w którym będziemy przechowywali wodę na dolewki, bo raz zaparzoną yerbę, można zalewać do sześciu razy (za każdym ma ona inny, doskonały smak).

Yerba mate można też zalewać zimną wodą i pić z dodatkiem lodu i innych ziół, czy świeżo wyciśniętym sokiem z cytrusów.. Taki napój nazywa się tereré i jest popularny w Paragwaju. Tereré znakomicie gasi pragnienie i jest źródłem wielu witamin i minerałów. Tu jednak, należy pamiętać, że pierwszy kubek powinien być zaparzony gorącą wodą, a dopiero dolewki zalewane zimną (ale to jest przecież oczywiste).

Co zrobić jak yerba jest za gorzka?
Niektórzy piją mate z cukrem. W takim przypadku przed każdą dolewką wsypujemy trochę cukru. Trzeba jednak pamiętać, że tykwa przeznaczona do picia gorzkiej mate nie powinna być wykorzystywana do picia osłodzonego napoju. Według mnie cukier ewidentnie jest trucizną i  słodzenie nim „naparu przyjaźni” byłoby profanacją świętości. Zamiast cukru można jednak dodać miodu. Wystarczy podczas parzenia się yerby na górę delikatnie dać łyżeczkę miodu. Podczas gdy będziemy kolejno zalewać, miód będzie się powoli roztapiał i gorzki smak pójdzie w niepamięć.

W trzeciej, ostatniej części postaram się streścić legendy na temat mate i przedstawić popularne odmiany wraz z opisami oraz przedstawić kilka sklepów, gdzie można kupić paragwajską yerbę w rozsądnej cenie.

„Napar przyjaźni” cz. 1 znajduje się pod adresem:
http://botanicscience.blogspot.com/2010/01/napar-przyjazni-cz-1-czyli-moja.html

niedziela, 2 maja 2010

Lipa szerokolistna - panaceum na nerwy i nie tylko

Lipa szerokolistna (łac. Tilia platyphyllos)
inne nazwy: lipa wielkolistna, lipa letnia, lipina
rodzina: Lipowate - Tiliaceae
królestwo: rośliny, nadgromada: nasienne, 
gromada: okrytonasienne, klasa: Rosopsida, rząd: ślazowce

Drzewo dorastające do 30-40 metrów o okrągłej koronie. Pączki duże jajowate, lekko zaostrzone. Kwiatostan lipy wyrasta na długiej szypułce zarośniętej do połowy, lancetowatego kształtu. Liście tej lipy są większe niż pokrewnego gatunku - lipy drobnolostnej (łac. Tilia cordata) z obu stron jednakowo zielone, u siostry liście zdarzają się od spodu jaśniejsze Zakwita około 2 tygodni wcześniej od lipy drobnolistnej, której okres kwitnienia przypada na na koniec czerwca, początek lipca. Obie lipy występują na terenie Europy w większych zespołach leśnych, a także w Azji Mniejszej na Kaukazie i Syberii zachodniej. Lipa szerokolistna występuje rzadziej niż lipa drobnolistna w lasach liściastych. Pierwsza osiąga wiek nawet do 1000 lat, a młodsza siostra żyje sobie do 150, a czasem nawet 300 lat.

I. Botanika
Pień ma korę ciemną, spękaną. Młode gałązki są owłosione, czerwonawobrunatne lub zielonawe, pączki dość duże, jajowate, nieco zaostrzone, okryte 2 lub 3 łuskami, o dolnej łusce dochodzącej najwyżej do połowy długości pączka. Liście okrągławo-sercowate, brzegiem ząbkowate, lśniące, jasnozielone, spodem zielonawe w wymiarach 7-12 cm długości (u drobnolistnej 2-10 cm). Są one miękkie, z wierzchu nagie lub niezbyt gęsto owłosione. Dolna strona jest owłosiona na całej powierzchni, zwłaszcza na nerwach z kępkami białych włosków w kątach nerwów. Baldachokształtny kwiatostan lipy jest na długiej szypułce zrośniętej do połowy z jasnozieloną podsadką lancetowatwego kształu. U lipy drobnolistnej w kwiatostanie występuje 5-16 kwiatów żółtawobiałych, u szerokolistnej tworzą 2-7 kwiatowy bladożółty zwisający kwiatostan. Działki kielicha są lancetowate, na brzegu i wewnątrz owłosione. W kwiatach obu gatunków występuje około 30-40 pręcików. Słupek ma zalążnie owłosioną i nagą szyjkę, znamię jest opatrzone 5 karbami. Owocem jest kanciasty, kulistawy lub gruszkowaty orzeszek o grubej, zdrewniałej łupinie. Gatunek ten kwitnie najwcześniej ze wszystkich lip i jest bardzo zmienny pod względem owłosienia, kształtu i wielkości liści oraz owoców. Występuje częściej na południu Polski.

II. Zbiór
Surowcem jest kwiatostan lipy (łac. Inflorenscentia Tiliae), syn. Kwiat lipy - Flos Tiliae.
Zbiera się  w czasie suchej pogody całe kwiatostany wraz z podsadką w czasie kwitnienia, gdy większość jest już rozwinięta, a reszta zaczyna się rozchylać. Obie lipy dostarczają równorzędnego surowca leczniczego. Suszy się w temperaturze do 40 stopni Celsjusza. Po wysuszeniu kwiaty mają naturalny kolor, miodowy zapach, smak słodkawy i nieco ściągający. Zbierane z drzew stojących przy drogach nie nadają się do zastosowania w lecznictwie. Nie ruszamy także kwiatów przekwitających z zawiązanymi owocami. Drewno lipowe służy do wypalania lekkiego, chłonnego węgla - Carbo medicinalis, syn. Carbo ligni, Carbo Tiliae.

III. Działanie
Lipa wielkolistna i drobnolistna wykazuje działanie napotne, przeciwgorączkowe, przeciwskurczowe, moczopędne i osłaniające. Napary lub odwary łagodnie zwiększają wydzielanie potu i poprawiają transpirację i perspirację skóry. Działanie to polega częściowo na bezpośrednim pobudzeniu czynności gruczołów potnych, a także w pewnym stopniu, na zwiększeniu ich wrażliwości na bodźce przekazywane przez nerwy układu współczulnego przewodu pokarmowego i narządów rodnych u kobiet. Zmniejszają one nieznacznie napięcie mięśni gładkich, pobudzają w niewielkim stopniu wydzielanie soku żołądkowego, wzmagają przepływ żółci do dwunastnicy oraz wydalanie moczu. Do wewnątrz stosuje się w postaci naparu przy kaszlu, w przeziębieniu, w stanach skurczowych przewodu pokarmowego i przy bólach pochodzenia nerwowego tzw. nerwobólach. Napar działa także regenerująco po i w trakcie długotrwałego wysiłku umysłowego, napięcia nerwowego i przy zawrotach głowy. Działa uspokajająco, ułatwia zasypianie. Stosuje się również przy zapaleniu oskrzeli, dychawicy oskrzelowej, migrenie, wymiotach na tle nerwowym, niektórych schorzeniach nerek i pęcherza, kolkach, biegunkach, miażdżycy, cukrzycy i chorobach reumatycznych. Napar wpływa na konsystencję krwi, obniża nieznacznie jej lepkość i przeciwdziała skupianiu się czerwonych krwinek. Zewnętrznie używa się do płukanek w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła, a także jako odwar do płukania włosów, co wzmacnia cebulki i zapobiega wypadaniu. Może być stosowany w łysieniu androgennym. Kąpiele z odwaru lub naparu z kwiatów znane są z działania orzeźwiającego, relaksującego i oczyszczającego na skórę. Bardzo dobre przy rekonwalescencji lub niewysypianiu się. Zalecane regularnie przy osobowościach nerwicowych i dla nerwowych dzieci.

IV. Zastosowanie
Sporządza się łyżkę stołową kwiatu na szklankę wrzątku, parząc 15 minut pod przykryciem. Można pić 3-4 razy dziennie po 1/2 do całej szklanki jako środek napotny i do użytku zewnętrznego. Przy gorączce i przeziębieniu dodatkowo możemy dodać łyżkę kwiatów bzu czarnego i łyżkę owoców berberysu (lub kłączy perzu), zalać dwiema szklankami wrzącej wody i pozostawić pod przykryciem na około 20 minut. Ewentualnie dodać można dwie łyżki syropu malinowego i wypić ciepłe przed snem. Jako środek uspokajający do łyżki kwiatów lipy dodać dwie łyżki liści melisy. Mieszankę zalać dwiema szklankami wrzątku i naparzać pod przykryciem 15 minut. Pić 1/2 do całej szklanki dziennie. Do jednej kąpieli 200-300 g kwiatów lub liści albo 500 g trocin zalewamy 1 litrem letniej wody. Odwar gotujemy na małym ogniu przez 20 minut, a następnie dolewamy do kąpieli. Wedle innej receptury 50 g kwiatów lipy, 30 g rozdrobnionego kłącza tataraku oraz po 20 g kwiatów lawendy i kwiatów (lub ziela) wrzosu zalać 2 litrami wrzącej wody i pod przykryciem zostawić na 30 minut lub ogrzewać tak by nie doprowadzić do wrzenia. Następnie wlać do wanny. Po kąpieli nie wycierać się ręcznikiem, a owinąć się prześcieradłem kąpielowym, położyć do łóżka i ciepło okryć. Kąpiel działa uspokajająco, ułatwia zasypianie, regeneruje skórę i czyni ją elastyczną, usprawnia transpirację, a także ma właściwości przeciwskurczowe. Ponadto działa napotnie i często przerywa ostry nieżyt nosa. Z kolei węgiel drzewny (Carbo medinicalis) przyjmować 1/2 łyżeczki proszku w mleku lub wodzie w biegunce, zatruciach pokarmowych, nadkwaśności i dolegliwościach żołądkowych. Proszek z dodatkiem sproszkowanych liści szałwii może służyć do czyszczenia zębów.

V. Biochemia
Flos. Tiliae zawiera glikozyd działający napotnie, duże ilości związków śluzowych, olejki eteryczne (geraniol, eugenol), witaminę PP, witaminę C i ślady E, aminokwasy, kwasy organiczne, woski, sole mineralne (mangan), gumy i pektyny. Występują także niewielkie ilości hesperydyny, która działa podobnie do witaminy P, aktywizującej witaminę C. Zawiera flawonoidy, a wśród nich glikozydowe kwercytyny, kamferolu i akacetyny.
Kemferol, 5,7,4'-trihydroksyflawonol, robigenin
wzór sumaryczny: C15H10O6
masa molowa: 286,24 g/mol

Kemferol to organiczny związek chemiczny pochodzenia naturalnego należący do flawonoidów. Zaliczany jest do pochodnych flawonolu ze względu na obecność przy węglu C-3 grupy hydroksylowej.  Jest to związek dość szeroko rozpowszechniony w świecie roślinnym. Możemy znaleźć go m.in. w liściach herbaty, miłorząbie dwuklapowym, nawłoci pospolitej, czy kwiatach ostróżeczki polnej. Często występuje jako glikozyd. Wykazuje działanie spazmolityczne, przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne i przeciwalergiczne.

VI. Mitologia i legendy
Znali ją i stosowali starożytni lekarze Rzymscy i Greccy używając kory i liści lipy. Kwiat jako surowiec leczniczy powszechnie był stosowany dopiero od średniowiecza, choć tradycje ludowe i wielu zielarzy wykorzystywało kwiatostan. U Słowian znano ją jako drzewo święte, a pod jej koroną często oddawano cześć Matce Naturze. Chroniła przed piorunami i złymi duchami. Pewnie dlatego w późniejszym okresie brała udział w czynnym życiu społeczności (odbywały się pod nią narady wojenne, sądy, wspólne lektury). Wczesne tradycje chrześcijańskie utożsamiły lipę z postacią Matki Bożej i to właśnie z nią wiązały się legendy krążące wokół drzew. Na szlacheckich dworach lipę sadzono w dniu narodzin dziecka. W medycynie ludowej stosowano także korę i liście. Te ostatnie przykładano na chore oczy i stany zapalne skóry. Miały działanie odkażające i przeciwbólowe. Pączki i liście stosowano przy oparzeniach i wrzodach, a zmielone drewno przy wzdęciach. Było to znane panaceum na wszelkie dolegliwości na tle nerwowym. W starych aptekach dostępna była "woda lipowa" otrzymywana z destylacji kwiatu - podawano ją przy epilepsji i konwulsjach. Częste przebywanie w lesie lipowym poprawia samopoczucie i usuwa niepokój. Dodatkowo obejmowanie drzew znane było jako doskonały sposób na uziemienie zaburzeń nerwowych i oczyszczenie z napięcia.