wtorek, 27 września 2011

Żmijowiec zwyczajny - Echium vulgare w fitoterapii

Żmijowiec zwyczajny (Echium vulgare L.) to typowy gatunek żmijowca, którego przedstawicieli spotkać możemy na całym świecie - głównie w Europie, Wyspach Kanaryjskich, Azji Zachodniej i Afryce. Jest rośliną pospolitą w Polsce, dwuletnią, rosnącą na wysokość 25-100 cm. Należy do rodziny ogórecznikowatych=szorstkolistnych (Boraginaceae). To bardzo charakterystyczna w wyglądzie roślina. Łodyga koloru jasnozielonego, pokryta szorstkimi kłującymi włoskami. Liście ma równowąskolancetowate, siedzące, u nasady zaokrąglone, odziomkowe i dolne łodygowe, podługowatolancetowate, zwężone w ogonek. Kwiaty początkowo purpurowo-różowe, później niebieszczejące; czasami trafiają się okazy z białymi kwiatami; Korona z bardzo krótką rurką, wyraźnie grzbiecista, o płatkach niejednakowych. Z kwiatów wyrastają pręciki przypominające języki żmij, stąd naukowa nazwa żmijowca.
Kwitnie od maja do września. Rośnie na nieużytkach, przychaciach, przydrożach, wzgórzach, miejscach kamienistych. Jest ciepłolubnym hemikryptofitem (pączki za pomocą których roślina odnawia się znajdują się przy ziemi lub bezpośrednio nad nią, stąd żmijowiec rośnie w grupach, gdzie od centralnego okazu wyrastają kolejne i gromadzą się wokół). Na wyżynach (m.in. Wzgórze Wyżyny Lubelskiej) występuje rzadszy gatunek: żmijowiec czerwony (Echium rubrum Jacq.) o czerwonych kwiatach w bardzo zbitym skrętku. Kwitnie od maja do sierpnia. Istnieje wiele innych gatunków na świecie i przybierają one niesamowite kształty. Nie jest to zbyt dobrze poznana chemicznie roślina i nie jest do końca wiadomo jak różni się koncentracja składników czynnych lub unikalnych związków w poszczególnych gatunkach. Polecam poszperać w internecie i poszukać tropikalnych lub "cieplejszych" odmian żmijowca, ponieważ nie bez powodu są uznawane za rośliny majestatyczne, piękne, ornamentalne.
Echium wildpretti (na zdjęciu wyżej) to gatunek endemiczny wysp Teneryfy, występujący głównie w regionie Teide, gdzie spotyka się wiele innych unikalnych endemitów. Jeśli ktoś ma odpowiednie warunki (duża szklarnia) i chciałby spróbować wysadzić choć jedną sztukę E.wildpretti lub E.simplex - warto to zrobić i mieć w swoim roślinnym królestwie takiego egzotycznego gościa.

I. Surowiec leczniczy
Surowcem jest ziele żmijowca - Herba Echii (Herba Buglossi agrestis) zbierane od czerwca do sierpnia. W połowie sierpnia ziele już przekwita, ale nadal jest cenne, choć wtedy najlepiej wykopywać z korzeniem - Radix et Herba Echii. Dawniej stosowany był korzeń żmijowca - Radix Echii, który można pozyskiwać późną jesienią. Ziele suszymy w przewiewnym miejscu (wieszamy na sznurkach; łatwo schnie), a korzeń szybko w piekarniku.

II. Chemizm
Ziele i korzeń żmijowca zawierają frakcję alkaloidów pirolizyzdynowych: echiinę, echimidynę, homo-echimidynę, acetyloechimidynę, konsolidynę, cynoglosynę, konsolicynę, czy bliżej niezidentyfikowany - echiuvulgarinę. Ponadto dużo allantoiny, garbniki (ok. 8-12%), krzemionkę, fitosterole, saponiny, olejek eteryczny i śluzy.

Konsolidyna i cynoglosyna działają depresyjnie na układ nerwowy, indukując stan wyciszenia, zatrzymania wewnętrznego dialogu, ponadto działają rozkurczowo. Alkaloidy żmijowca wywierają również efekt przeciwkaszlowy i halucynogenny w większych dawkach. Niektórzy badacze raportowali, że żmijowiec umożliwia kontakty z duchami.

 Ziele z korzeniem żmijowca; wrzesień 2011

Z kolei alantoina przyspiesza gojenie ran, wzmaga procesy ziarninowania i naskórnikowania, udrażnia przewody łojowe, podnosi elastyczność skóry, oczyszcza naskórek oraz nadaje się do pielęgnowania skóry trądzikowej, ze skłonnością do wyprysków.

Przedawkowanie żmijowca skutkuje oszołomieniem, sennością, stanem transu. Takowe działanie rośliny zauważono po raz pierwszy prawdopodobnie po podaniu surowca osobie ukąszonej przez żmiję. Ludzie mówili o niezwykłym działaniu żmijowca, który indukował halucynacje lub pozwalał na przenikanie barier czasoprzestrzennych.

III. Właściwości lecznicze
W medycynie ludowej stosowano żmijowca przeciwko ukąszeniom żmij, owadów, jako środek owadobójczy oraz do leczenia stanów zapalnych skóry, zmian skórnych różnego pochodzenia. Surowiec dawniej stosowano w leczeniu padaczki oraz jako środek przeciwbólowy. Żmijowiec znosi bóle migrenowe, nadmierne pobudzenie psychoruchowe. Działa uspokajająco, antydepresyjnie, wyciszająco i przeciwkaszlowo. Nadaje do kuracji w stanach rozdrażnienia, lęku, niepokoju, przy długotrwałej depresji, przemęczeniu, nieprzyjemnym potoku myślowym, histerii i wyrzutach gniewu.

Zewnętrznie można stosować do pielęgnacji skóry trądzikowej, wyprysków mokrych, trudno gojących się ran, liszaji. Zarówno wewnętrznie i zewnętrznie działa przeciwbólowo, stąd nadaje się do okładania bolesnych stłuczeń lub ukąszeń różnego typu. Związki aktywne żmijowca nie tylko uśmierzą ból powstały po ukąszeniu owada, ale też przyśpieszą zniesienie opuchlizny, obrzęku i regenerację skóry.

UWAGA! Nie można jednak stosować żmijowca często. Alkaloidy pirolizydynowe przy długotrwałym stosowaniu mogą poważnie uszkodzić wątrobę i doprowadzić nawet do zespołu niewydolności zatokowej (choroba zarostowa żył wątrobowych). Pełnych kuracji nie powinno powtarzać się częściej niż raz na kwartał. Sporadyczne używanie surowca w razie potrzeby będzie natomiast bezpieczne.

IV. Preparaty i dawkowanie

 
Napar żmijowcowy - Infusum Echii
Sporządzamy wsypując 2-3 łyżki rozdrobnionego ziela na szklankę wrzątku. Parzymy pod przykryciem około 20-30 minut. Ziele najlepiej zwilżyć spirytusem przed obróbką termiczną zostawiając na 10 minut, po czym zalać wrzątkiem. Taka proporcja dotyczy głównie zastosowania wewnętrznego. W ten sposób napar zadziała przeciwbólowo, wyciszająco i antydepresyjnie (100-150 ml 2-3 razy dziennie lub 1-2 szklanki dziennie). Jeśli chodzi o efekt przeciwkaszlowy, to przyjmujemy małe dawki, ale często. Do użytku zewnętrznego możemy przyrządzać nieco bardziej stężone napary i przemywać nimi skórę przy mokrych wypryskach, liszajach, trądziku, zapalnych zmianach skórnych. Okładać przy stłuczeniach, obrzękach, trudno gojących się ranach.

Nalewka żmijowcowa - Tinctura Echii
Przygotowujemy ją w proporcji 1:1 lub 1:3 na alkoholu 60-70%. Możemy wykorzystać ziele, korzeń lub ziele z korzeniami. Przyjmujemy po 20-30 ml 2-3 razy dziennie w stanach pobudzenia nerwowego, bólach głowy, depresji, przemęczeniu, rozdrażnieniu, wyrzutach histerii. Nalewka zastosowana miejscowo zewnętrznie zadziała przeciwbólowo i odkażająco na skórę. Ze świeżego surowca sporządzamy intrakt - Intractum Echii zalewając gorącym alkoholem 60-70% uzyskując lepszą ekstrakcję składników czynnych. Wytrawiamy minimum 15-30 dni.

Macerat żmijowcowy - Maceratio Echii
Robimy go zalewając jedną szklankę świeżego ziela kilkoma szklankami (3-6) przegotowanej wody chłodnej. Następnie ciecz zostawiamy na 8 godzin pod przykryciem. Tak sporządzony macerat możemy zamrozić i trzymać w lodówce. Będzie działał podobnie jak napar, głównie w użyciu zewnętrznym do pielęgnacji skóry, jako środek owadobójczy, przy ukąszeniach, obrzękach i trudno gojących się ranach w formie okładów.

poniedziałek, 26 września 2011

Leki z przydrożnej apteki - odcinek 3

Za oknem coraz częściej jesienna pogoda, niebo ciemnieje wcześniej, a ludzie chorują częściej. Nagłe przestawienie z trybu letniego na jesienny u wielu osób wywołuje rozregulowanie systemu odpornościowego, co zwie się popularnie "jesienną deprechą". Rośliny mogą znacznie pomóc nam uporać się z tym trudnym okresem, zwłaszcza że jesień obfituje w wiele surowców leczniczych do samodzielnego pozyskania. Również częste przebywanie w otoczeniu natury oraz obejmowanie drzew wpływa na fizjologię i system nerwowy człowieka prozdrowotnie.

 Glistnik jaskółcze ziele (łac. Chelidonium majus)

Jest to jedna z najsilniejszych roślin leczniczych świata. Na dzień dzisiejszy wiemy o 30 alkaloidach (głównie izochinolinowych) zawartych w glistniku. Są to związki wywołujące silne i pewne działanie na organizm ludzki. To znany i skuteczny środek w leczeniu zastojów żółci, kolek żółciowych i nerkowych. Alkaloidy glistnika używane są również do sporządzania wartościowych leków antynowotworowych. Jest rośliną pospolitą w całym kraju. Możemy spotkać ją w ogródkach, lasach, trawnikach. Teraz pozyskujemy korzeń glistnika. Wykopujemy, oczyszczamy i przetwarzamy na świeżo lub suszymy w piekarniku w temp. 50 stopni C.

Przepis na lek:
Intrakt z korzeni glistnika (Intractum Chelidonii) - sporządzamy zalewając świeży rozdrobniony surowiec w proporcji 1:3 lub 1:5 gorącym alkoholem 60%. Odstawiamy na około 14 dni w ciemnym miejscu.

Działanie:
Intrakt podany zewnętrznie w formie nacierań i okładów będzie odkażał rany, przyśpieszał ich gojenie, a także działał przeciwbólowo i przeciwobrzękowo przy różnego rodzaju ukąszenia i stłuczeniach. Leczy zmiany skórne np. wypryski, trądzik. Hamuje rozwój wirusa opryszczki. Nadaje się do pędzlowań jamy ustnej przy bólach zębów, aftach lub innych zmianach w jamie ustnej. Wewnętrznie intrakt zadziała żółciopędnie, żółciotwórczo, przeciwbólowo, uspokajająco i przeciwkaszlowo.

Dawkowanie:
Jest bardzo ważne. Glistnik to silna roślina lecznicza i zalecanych dawek nie wolno przekraczać. Zewnętrznie na skórę podajemy smarując bezpośrednio zmienione chorobowo miejsce. Jeśli pokrywamy większą powierzchnię skóry, preparat dobrze jest rozcieńczyć z wodą (1:1). Do wewnątrz przyjmujemy 2-3 razy dziennie po 5-10 ml w zastojach żółci, rozdrażnieniu, grypie, nerwicy, czy stanach niepokoju.

 Tasznik pospolity (łac. Capsella bursa-pastoris)

Tasznik jest pospolitą rośliną w naszym kraju. Spotkamy ją na trawnikach, przy drogach, terenach kamienistych, polanach. Jej charakterystycznym znakiem są małe owoce w kształcie serduszek. Kwitnie długo, toteż na jesieni możemy zebrać jeszcze ziele rośliny i przetworzyć na świeżo lub po wysuszeniu.

Przepis na lek:
Nalewka tasznikowa (Tinctura Capsellae bursae) - robimy ją zalewając świeże lub suche ziele w proporcji 1:1 zimnym alkoholem 40-50%. Odstawiamy na około 14 dni w ciemnym i chłodnym miejscu.

Działanie:
Nalewka podnosi ciśnienie krwi, pobudza psychicznie i poprawia pamięć. Działa przeciwkrwotocznie i wzmacniająco na naczynia krwionośne. Zwiększa wydolność fizyczną, wzmacnia serce i pobudza krążenie krwi. U kobiet nasila skurcze macicy i przewodów mlekowych w czasie laktacji. U mężczyzn nasila skurcze nasieniowodów i gruczołów opuszkowo-cewkowych, przez co może pogłębiać orgazm i zwiększać ciśnienie wytrysku nasienia.

Dawkowanie:
Przyjmujemy po 5-10 ml nalewki 2-3 razy dziennie w przemęczeniu, wyczerpaniu psychicznym i fizycznym, niewydolności serca, nerwicy serca, problemach z wytryskiem u mężczyzn, nadmiernym i bolesnym miesiączkowaniu.

 Sałatnik leśny (łac. Mycelis muralis = Lactuca muralis)

Roślina wieloletnia dorasta do 80 cm wysokości. Rozpowszechniona w naszym kraju. Znajdziemy ją w lasach, zaroślach lub zrębach. Kwitnie od czerwca do sierpnia. Natomiast na jesieni możemy pozyskać cenny korzeń tej rośliny. Przetwarzamy na świeżo lub suszymy w temp. 50 stopni C.

Przepis na lek:
Intrakt z korzeni sałatnika leśnego (Intractum Mycelidis muralidis) - rozdrobnione świeże korzenie zalewamy gorącym alkoholem 60% w proporcji 1:3 lub 1:5. Wytrawiać minimum 14 dni. Przechowywać w ciemnym miejscu w szczelnie zamkniętym słoju, butelce.

Działanie:
Jest wielokierunkowe z uwagi na zróżnicowany skład chemiczny. Intrakt przyjęty doustnie obniża ciśnienie krwi, rozkurcza mięśnie gładkie i szkieletowe. Ponadto działa przeciwbólowo, przeciwkaszlowo, uspokajająco i poprawia pamięć. Chroni wątrobę.

Dawkowanie:
Przyjmujemy 2 razy dziennie po 5 ml przy nadciśnieniu, zaburzeniach pamięci, wspomagająco przy regeneracji wątroby (łączyć z ostropestem). Intrakt możemy podawać razem z nalewką tasznikową w leczeniu choroby Alzheimera, depresji, problemach z pamięcią. Kuracja nie powinna trwać dłużej niż miesiąc. Przedawkowanie wywołuje halucynacje, oszołomienie, nudności i zaburzenia sercowe.

Nawłoć pospolita (łac. Solidago virgaurea)

Jest wieloletnią rośliną dorastającą do 100 cm wysokości. Występuje pospolicie w całej Polsce. Spotkamy ją w zaroślach, na zboczach, łąkach, widnych lasach, polanach. Wszystkie gatunki nawłoci działają leczniczo. Możemy we wrześniu zbierać ziele. Rozkłada się je cienką warstwą lub wiesza w pęczkach na sznurkach i suszy w temp. do 40 stopni C. Łatwo schnie.

Przepis na lek:
Napar z nawłoci (Infusum Solidaginis) - 2 łyżki wysuszonego ziela zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy pod przykryciem na 20 minut.

Działanie:
Napar z nawłoci to środek typowo urologiczny, dezynfekujący drogi moczowe, uszczelniający naczynia krwionośne oraz usuwający toksyny z organizmu. Dodatkowo wywiera działanie silnie moczopędne, napotne, przeciwgorączkowe, uspokajające, wykrztuśne, odkażające oraz obniża ciśnienie krwi.

Dawkowanie:
Pijemy po 150-200 ml 3-4 razy dziennie w kamicy żółciowej i moczowej, stanach zapalnych dróg moczowych, zatruciach, zaburzeniach trawienia, nadciśnieniu, przeziębieniu, wyczerpaniu nerwowym. Dopuszczalna dobowa dawka nawłoci to 6-12g.

wtorek, 6 września 2011

Leki z przydrożnej apteki - odcinek 1 i 2

Dostałem ostatnio od przyjaciela, który pracuje w lokalnej gazecie propozycję prowadzenia kącika ziołowego. Pomyślałem, że warto ludziom trochę wiedzy o ziołach przekazać, więc zgodziłem się. Format gazety nie pozwala na rozpisywanie się, więc obraliśmy formułę prostą: po trzy roślinki na jeden odcinek, maksymalnie zawężone opisy i przepis na jeden preparat. Będę wrzucał na bloga te odcinki, tak jak się ukazują, czyli średnio raz na tydzień. Może komuś się to przyda.

Leki z przydrożnej apteki - odcinek 1

Ziołolecznictwo jest sztuką medyczną już od starożytności. Przyroda wytwarza nam lekarstwa w każdym ogródku, lesie, czy na łące. Jeśli wiemy jak je przetworzyć domowymi sposobami, to jesteśmy w stanie zaoszczędzić na gotowych preparatach dostępnych w aptece. Poniżej podam trzy proste przepisy na leki z roślin, które można w tej chwili pozyskać z naturalnych zasobów. Pamiętajmy, że preparaty roślinne należy dawkować zgodnie z zaleceniami, a zioła zbieramy ze stanowisk czystych, z dala od często uczęszczanych dróg.

Pokrzywa zwyczajna (łac. Urtica dioica)

Pokrzywę zna chyba każdy. Jest pospolitym chwastem, dlatego ze znalezieniem jej nie powinno być problemu. Teraz możemy zbierać liście pokrzywy. Możemy potem przetwarzać ją na świeżo i sucho, przy czym suszenie powinno odbywać się szybko w przewiewnym pomieszczeniu (nie na słońcu).

Przepis na lek:
Macerat z pokrzywy (Maceratio Urticae) - 1 szklankę świeżych liści zalewamy trzema szklankami wody chłodnej przegotowanej i odstawiamy na 6-8 godzin pod przykryciem. Preparat możemy trzymać w lodówce, dzięki czemu dłużej zachowa swoje właściwości.

Działanie:
Macerat podany wewnętrznie działa ogólnie wzmacniająco, krwiotwórczo, rozgrzewająco (poprawia krążenie krwi w kończynach), obniży poziom cukru we krwi. Ponadto jest uznawany za silny środek filtrujący wątrobę i usprawniający jej funkcjonowanie. Zewnętrznie może być stosowany jako odżywka do włosów. Będzie przeciwdziałać łysieniu, wzmocni cebulki włosów i poprawi ich stan.

Dawkowanie:
Zażywamy trzy razy dziennie po 1-2 łyżki stołowe. Stosujemy 1-2 tygodnie, a między kuracjami robimy sobie 2-3 tygodniowe przerwy. Zewnętrznie na włosy możemy śmiało płukać nie obawiając się o dawkę. W kuracji zniszczonych włosów możemy połączyć z przyjmowaniem wewnętrznym.

Tatarak zwyczajny (łac. Acorus calamus)

Do jesieni możemy zbierać inny cenny surowiec - kłącze tataraku. Rośnie on powszechnie nad brzegami wód stojących lub na moczarach. Kłącze oczyszczamy, dokładnie myjemy i tniemy na odcinki długości ok. 20 cm. Suszymy w otwartym piekarniku do temp. 50 stopni C.

Przepis na lek:
Odwar z kłączy tataraku (Decoctum Calami) - 1-2 łyżki rozdrobnionego surowca na szklankę wody. Gotować 3-5 minut, a następnie odstawić na 20 minut pod przykryciem.

Działanie:
Odwar podany wewnętrznie będzie działał uspokajająco, nasennie, przeciwnerwicowo. Jeśli mamy napięty i stresujący okres możemy kurować się tatarakiem, na pewno złagodzi nasze nerwy. Ponadto preparat będzie regulował trawienie i wypróżnienia, a także zwiększy apetyt. Zewnętrznie działa silnie odkażająco, możemy przemywać odwarem stany zapalne skóry różnego typu.

Dawkowanie:
Pijemy dwa razy dziennie po 0,5 szklanki. Kuracja powinna trwać 2-3 tygodnie. Stosujemy nie częściej niż dwa razy na kwartał. Do pielęgnacji włosów i cery możemy robić silniejsze odwary.

Arcydzięgiel litwor (łac. Angelica archangelica = Angelica officinalis)

To piękna i majestatyczna w wyglądzie roślina. Uprawia się ją do celów leczniczych w Europie i Azji. Znajdziemy ją również nad brzegami potoków, czy blisko mniejszych zbiorników wodnych. Surowiec można pozyskać z ogródka. Jest też dostępny w sklepach zielarskich.

Przepis na lek:
Napar z korzenia arcydzięgla (Infusum Archangelicae) - 5g rozdrobnionego korzenia na 200-300 ml wrzątku. Zostawiamy na 20-30 minut pod przykryciem.

Działanie:
Napar jest uznanym lekiem przeciwnerwicowym, antydepresyjnym i uspokajającym. Ponadto polecany jest przy przeziębieniu, zapaleniu zatok, kaszlu i grypie. Można wykorzystać go również do celów kosmetycznych, bowiem wzmaga krążenie skórne, a tym samym poprawia jędrność skóry oraz zmniejsza łojotok.

Dawkowanie:
Przyjmujemy małymi porcjami kilka razy w ciągu dnia. Jeśli chodzi o działanie uspokajające i antydepresyjne to pijemy po 150 ml trzy razy dziennie.

Leki z przydrożnej apteki - odcinek 2

 Żmijowiec zwyczajny (łac. Echium vulgare)

Roślina pospolita na naszym obszarze. Nazwę zawdzięcza języczkom wystającym z korony kwiatowej w okresie kwitnienia, które przypominają języki żmij. Rośnie na nieużytkach, przychaciach, wzgórzach. Obecnie żmijowce już przekwitają, dlatego warto znaleźć ich stanowisko i we wrześniu wykopać korzenie, szybko oczyścić i wysuszyć w piekarniku lub przetworzyć na świeżo.

Przepis na lek: 
Intrakt z korzeni żmijowca (Intractum Echii) - oczyszczony i rozdrobniony świeży surowiec zalewamy gorącym alkoholem 60% w stosunku 1:3 lub 1:5. Odstawiamy w ciemne miejsce na minimum 7-14 dni. Codziennie wstrząsamy.

Działanie:
Intrakt podany wewnętrznie wywoła działanie uspokajające, antydepresyjne, przeciwkaszlowe i wyciszające. Przydaje się w kuracji stanów rozdrażnienia, niepokoju, migrenowych bólów głowy czy przemęczenia. Zewnętrznie po rozcieńczeniu z wodą (1:1) może być użyty do okładów lub przemywań na trudno gojące się rany, ukąszenia owadów, obrzęki i stłuczenia. Intrakt zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie działa przeciwbólowo.

Dawkowanie:
Przyjmujemy po 20-30 ml 2-3 razy dziennie w stanach pobudzenia nerwowego, bólach głowy, wyrzutach gniewu i przemęczeniu. W uporczywym kaszlu przyjmować małe dawki, ale często.

UWAGA! Żmijowiec zawiera alkaloidy pirolizydynowe, dlatego zalecanych dawek nie wolno przekraczać. Kuracji nie powinno się powtarzać częściej niż raz na kwartał. Przedawkowanie żmijowca może skutkować halucynacjami i stanem transu. Nie prowadzić pojazdów mechanicznych podczas stosowania preparatu.

 Bylica piołun (łac. Artemisia absinthium)

To wieloletnia roślina zielna występująca pospolicie w Polsce. W XIX-wieku na bazie ziela piołunu, sporządzano popularny wśród artystów wyciąg alkoholowy, zwany abstyntem. Aby zrobić własny absynt należy zebrać do połowy września górne części łodyg. Najlepiej od razu przetworzyć świeżą roślinę, wówczas uzyskamy najbardziej wartościowy preparat.

Przepis na lek:
Nalewka piołunowa (syn. piołunówka, absynt - Tinctura Absinthii) - świeży surowiec zalewamy alkoholem 70-90% w stosunkiu 1:3 lub 1:5. Odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce na minimum 14-31 dni.

Działanie:
Sporządzona samodzielnie piołunówka podana wewnętrznie pobudza łaknienie, wzmaga wydzielanie soku żołądkowego i wykazuje wyraźne działanie żółciotwórcze. Ponadto działa rozluźniająco, stymuluje układ nerwowy indukując pobudzenie psycho-ruchowe, wrażliwość na bodźce z otoczenia i abstrakcyjne sny.

Dawkowanie:
W zaburzeniach trawienia i problemach żołądkowych przyjmujemy po 20-40 kropli 2-3 razy dziennie. Dawka rekreacyjna nie powinna przekroczyć dwóch kieliszków.

UWAGA! Ze względu na obecność tujonu i tujolu w składzie piołunu należy go ostrożnie stosować. Przekraczanie podanych dawek może poskutkować halucynacjami. U kobiet w ciąży wywołuje poronienie.

 Babka zwyczajna (łac. Plantago major)

To bardzo pospolita bylina w całym kraju. Spotkamy ją na łąkach, pastwiskach i trawnikach. Lubi być deptana stąd często usadawia się przy ścieżkach. We wrześniu mamy jeszcze okazję zebrać liście bez lub z ogonkiem. Suszymy je w cieniu i temperaturze do 35 stopni C. źle suszone ulegają zaparzeniu i ciemnieją. Należy rozkładać pojedynczymi warstwami.

Przepis na lek:
Odwar z liści babki (Decoctum Plantaginis) - 1-2 łyżki rozdrobnionego świeżego lub wysuszonego surowca zalewamy 1-1,5 szklankami wody ciepłej i ogrzewamy do wrzenia. Gotujemy pod przykryciem 5 minut i odstawiamy na 10-15 minut.

Działanie:
Odwar podany do wewnątrz pobudza wytwarzanie interferonu i antygenów wirusowych przez co działa ogólnie wzmacniająco (immunostymulacja). Ponadto preparat podawać można w przewlekłych nieżytach układu pokarmowego. Regularnie przyjmowany regeneruje uszkodzone błony śluzowe gardła, jamy ustnej (płukanki) żołądka i jelit. Zewnętrznie w formie okładów na infekcje i uszkodzenia skóry oraz przy zapaleniu spojówek po rozcieńczeniu (1:1) z wodą letnią.

Dawkowanie:
Pijemy 2-3 razy dziennie po pół szklanki. Przeciętnie kuracja trwa miesiąc. Analogicznie do babki zwyczajnej działa b. lancetowata i b. płesznik.

O Autorze:
Jakub Babicki - etnobotanik i certyfikowany zielarz. Prowadzi wykłady, warsztaty i badania naukowe z zakresu farmakognozji, ziołolecznictwa, etnofarmakologii i botaniki. Jego głównym obiektem zainteresowań jest biosfera lasów deszczowych Amazonii i medycyna tropikalna. Wykonywał badania terenowe rdzennych technologii medycznych w peruwiańskich lasach deszczowych prowincji Loreto. Obecnie pracuje nad dużym projektem naukowym dotyczącym etnobotaniki i fitochemii. 

piątek, 24 czerwca 2011

Zaczynamy filmowanie roślin

Tak jak zapowiadałem powoli zaczynamy kręcić filmy o roślinach i ich praktycznym wykorzystaniu. Ostatnio zrobiliśmy sobie mały spacer po okolicy i nakręciliśmy materiał o kilku pospolitych w Polsce roślinach leczniczych. Jest to wstęp do całego cyklu materiałów, w których zaprezentujemy w jaki sposób działają rośliny, na czym polega komunikacja z nimi oraz w przystępnej formie zakotwiczymy w tematy farmakognozji, etnofarmakologii, botaniki, czy neurochemii. Właściwie mamy już ukończony filmik ze sporządzania ekstraktu z kaktusa Peyote (Lopophora williamsii vel jourdana), ale ze względu na kwestie prawne jeszcze wstrzymujemy się z jego opublikowaniem. Kaktus ten był wykorzystywany od tysiącleci przez rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej do celów leczniczych oraz ceremonialnych. Został również zbadany naukowo i patrząc od strony chemicznej: unia (synergia) alkaloidów Peyote (anhalonina, anhalodyna, anhalonidyna, anhalina, anhalamina, pellotyna, lopophoryna, hordenina, dopamina, meskalina) sprawia, że może być skuteczny przy około 298 schorzeniach i wiele z nich zostało już oficjalnie potwierdzone. Tak się złożyło, że musiałem szybko zrobić lek z około 20-letniej sztuki Lopophory, gdyż pilnie potrzebny był m.in. na zakrzepicę żył głębokich, zwyrodnienie stawów, czy inne schorzenia na tle miażdżycowym. Udokumentowaliśmy więc na filmie sporządzanie ekstraktu, który sam w sobie miał słabe działanie psychoaktywne, gdyż nie taki był cel leku - miał on być przede wszystkim skuteczny farmakologicznie w określonych chorobach. Nasze prawo jest jednak tak złożone, że o ile samo posiadanie Peyote jest dozwolone, to jego przerabianie już nie. Dlatego wahamy się jeszcze z umieszczeniem filmu w sieci. Pisząc my, mam na myśli zespół Botanicznej Galaktyki, do którego należą moi przyjaciele, pomagający mi w propagowaniu wiedzy o roślinach i szeroko pojętym ziołolecznictwie wśród ludzi. Ekstrakt z Lopophory udał się świetnie. Obecnie testuje go w formie płynnej pod kątem działania przeciwwirusowego, antybakteryjnego i rozgrzewającego. Podałem go eksperymentalnie 7 osobom w różnych stadiach zakażenia wirusowego: od anginy, przez przeziębienie, grypę, a co za tym idzie w stanach gorączkowych. Dawka jednego małego kieliszka ekstraktu (30-50 ml) pozwalała na znaczącą poprawę zdrowia u wszystkich osób z grupy eksperymentalnej i w większości przypadków pozbycia się większości objawów typowych dla infekcji wirusowych. Zatem ogólne rozbicie, gorączka, ból gardła, angina znikały na drugi dzień. Czasem zostawał u chorego jedynie katar lub wydzielina w oskrzelach, ale to już było najmniej uciążliwe i dało się szybko wyleczyć roślinnymi środkami wykrztuśnymi i rozszerzającymi przewody zatokowe.

Niedawno na prośbę kilku osób wygłosiłem wykład o nazwie "Etnobotanika i Fitoterapia, czyli jak zastosować wiedzę o roślinach w praktyce". Całość została nagrana i niebawem wrzucimy ją do sieci. To jest około 2,5 godziny materiału, w którym starałem się w bardzo podstawowy sposób wyjaśnić na czym polega leczenie roślinami i jakimi dysponujemy podstawami chemicznymi oraz fizycznymi, mówiąc o takowych ich właściwościach. Omówiłem też kilka roślin enteogenicznych, halucynogennych m.in. Muchomor czerwony (Amanita muscaria), grzybki z gatunku Psilocybe, czy świętą lianę amazońskich Indian - Ayahuascę. A teraz może zapowiem co niebawem ukaże się na blogu Botanicznej Galaktyki oraz na Farmakognozji. Na tym pierwszym dodam dokładny opis kaktusa Peyote, jego wykorzystania medycznego i rytualnego, być może z dołączonym materiałem ze sporządzania ekstraktu. Na drugiego bloga w zanadrzu notki: "Farmakognostyczna wiosna - preparaty i surowce część 2 i 3" (opisy blisko 30-40 roślin leczniczych) oraz "Aktywność farmakologiczna alkaloidów Chelidonium majus" i "Chemia, Toksykologia i Etnofarmakologia Muchomora czerwonego". Poza tym będziemy kręcić kolejne filmy na bloga oraz serię o roboczej nazwie: "Zrób sobie lek". Pierwszy odcinek najprawdopodobniej nakręcimy o Bagnie zwyczajnym (Ledum Palustre) - w kontekście wykorzystania w fitoterapii i medycynie dawnej i składu chemicznego. Będę sporządzał z niego mazidło, nalewkę, ekstrakt i napar.

Zatem wrzucam nasz materiał ze spaceru leśnego, pierwszy oficjalny, drugi nieco mniej hehe. Miłego oglądania. Niebawem ukaże się więcej materiałów...



poniedziałek, 17 stycznia 2011

Etnofarmakologia i dopalacze

Ostatnio dość głośno zrobiło się na temat dopalaczy i skomasowanej akcji przeciwko sklepom z produktami kolekcjonerskimi. Pomyślałem, że warto zabrać głos w tej sprawie, bo jest kilka ciekawych kwestii do dodania. Przeglądając asortyment Dopalaczy zauważyłem, że oferują zarówno syntetyczne stymulanty, jak i mieszanki ziołowe, które wywołać mają odpowiedni efekt. Nie jest do końca znany skład chemiczny tych substancji, gdyż nie ma komu zapłacić za ich dokładniejsze badania. Z tego co czytałem w laboratoriach policyjnych wykryto w nich takie związki jak rtęć, aluminium i syntetyczne kannabinoidy, ale w kontekście zmasowanej nagonki nie wiadomo czy można w pełni wierzyć tym oświadczeniom. Nie mniej pewne jest, że do produkcji stymulantów i mieszanek ziołowych używane są autorskie rozwiązania chemiczne, co w praktyce oznacza niejasny skład chemiczny. Zaraz zajmiemy się chemią dopalaczy nieco szerzej, ale najpierw należy zaznaczyć, że cała afera związana z nimi zapewne odbije się negatywnie na ogólnym postrzeganiu fitoterapii i roślin, które mogą być używane w lecznictwie wykazując biologiczną aktywność w kierunku wielu schorzeń organizmu ludzkiego. Delegalizuje się coraz więcej cennych roślin leczniczych na fali walki z dopalaczami i narkotykami. Obecna afera "kolekcjonerska" przystawi kolejną cegiełkę w zakazywaniu innych naturalnych środków, które można by wykorzystać w lecznictwie. Z przykrością muszę stwierdzić, że większość społeczeństwa nawet nie wie czym są substancje odurzające, narkotyki i czym jest etnofarmakologia. W efekcie mamy masowe niedoinformowanie, co często powoduje nieporozumienia i szufladkowanie surowców roślinnych, wykorzystywanych w sztukach medycznych od tysięcy lat, jako niebezpiecznych dla zdrowia substancji psychoaktywnych.

Chemia dopalaczy
Osobiście podchodzę sceptycznie do sklepów z dopalaczami, gdyż przede wszystkim mamy sporo niejasności w ich składzie chemicznym. Na szczęście niektóre związki czynne zostały już ustalone i możemy na podstawie tych danych przeprowadzić małą analizę produktów z sieci popularnych sklepów. Zacznijmy od mieszanek ziołowych. Jest ich wiele i występują w różnych kombinacjach. W ich skład wchodzą rośliny z całego świata. Sęk w tym, że w wielu przypadkach są one łączone ze sobą tylko po to, aby zwiększyć działanie na ośrodkowy układ nerwowy. Efektem tego jest często chaos w głowie, utrata kontroli nad ciałem i problemy z utrzymaniem uwagi, koncentracji. Substancje czynne owszem mogą działać względem siebie synergicznie, ale nie dzieje się tak zawsze i nie można łączyć ze sobą wielu różnych alkaloidów, gdyż nie po to natura rozesłała te rośliny po różnych zakątkach globu, aby człowiek w niekontrolowany sposób je ze sobą łączył. Często osobno owe rośliny miały określone ludowe czy rytualne zastosowanie i zapoznając się wnikliwie z ich biochemią pewnie można by niektóre z nich połączyć, ale w mieszankach ziołowych oferowanych w sklepach kolekcjonerskich znajduje się nawet do 10 różnych roślin i wszystkie słabiej lub silniej oddziałują na ośrodkowy układ nerwowy, co daje miszmasz nieprzeciętny.

Pół biedy jeśli sprzedawane zioła składają się z pojedynczego surowca o jasnym działaniu farmakologicznym. Martwiłbym się bardziej o syntetyczne dodatki do mieszanek składających się już z kilku komponentów roślinnych. W wielu mieszankach stosowano swego czasu syntetyczne kannabinoidy. Obecnie stały się one nielegalne, ale przyjrzyjmy się im chwilkę. Po raz pierwszy zsyntetyzował je chemik Dr John W. Huffman. Występują one pod nazwą JWH-018, JWH-073 i inne. Od delta-9-tetrahydrokannabinolu (czyli THC - związku aktywnego występującego w konopiach indyjskich) różni się przede wszystkim mocą działania. Przykładowo JWH-018 (naftalen-1-ylo(1-pentylindol-3-ylo)metanon; C24H23NO) jest pełnym agonistą receptorów kannabinoidowych CB1 i CB2 (THC jest jedynie częściowym agonistą), co oznacza że ma znacznie silniejsze działanie w porównaniu z konopiami indyjskimi. JWH-018, podobnie jak inne syntetyczne kannabinoidy, działa pięć razy mocniej na receptor CB1 niż THC. Skutki przedawkowania mogą być groźne dla zdrowia, a i ustawiczne przyjmowanie surowca, którego działanie nie zostało jeszcze dobrze zbadane na ludziach, może przysporzyć problemów zdrowotnych. Z racji mocy syntetyków nasilą one cielesne efekty przyjęcia tradycyjnego THC z rośliny tj. znaczny wzrost ciśnienia krwi, dreszcze, rozluźnienie mięśni i inne. Nie oznacza to również, że JWH pozwoli na znacznie głębsze wglądy i silniejsze doświadczenia transcendentalne. Na pewno będą one inne, ale niekoniecznie wartościowsze. Kannabinoidy po przyłączeniu się do receptorów CB1 hamują uwalnianie jonów wapnia z płynu zewnątrzkomórkowego do cytoplazmy, a także hamują cykliczne AMP, czyli organiczne związki nukleotydowe biorące udział w transdukcji sygnału. Oznacza to, że organizm wykorzystuje cykliczne adenozynomonofosforany jako pobudzacz receptorów błonowych komórki, co prowadzi do włączenia enzymu cyklazy adenylowej, która tworzy cykliczne związki z ATP (adenozynotrifosrofanu - będącego nośnikiem energii komórkowej). Zatem kannabinoidy po przyłączeniu do receptorów CB1 i CB2 przez zahamowanie cAMP sprawiają, że w organizmie dochodzi do zmian w uwalnianiu hormonów i neuroprzekaźników. Przyjmując kannabinoid roślinny następuje więc częściowy agonizm, co umożliwia większą kontrolę nad zmianami w procesach odbioru rzeczywistości. W przypadku syntetycznych JWH mamy do czynienia z twardą farmakologiczną akcją, która nie pozostawia ich aplikatorom większego wyboru, dając bilet na szybką, chemiczną przejażdżkę bez trzymanki, co w niektórych przypadkach powoduje trwałe zmiany w odbiorze percepcyjnym otaczającego świata. Należy dodać, że wielu użytkowników dopalaczy nie miało na takowe zmiany większego wpływu, przez co przyjmując mocniejsze mieszanki łatwo było o tzw. bad tripa, czyli "złą podróż" - stan anomalny odbioru rzeczywistości, w którym rośnie w nas poczucie strachu, zagrożenia, urojeń na tle fizjologicznym, poczucia opuszczania ciała, umierania itp. Sam John W. Huffman na całą aferę związaną z delegalizacją jego syntetycznych odmian THC zareagował słowami: "Ludzie muszą być bardzo głupi jeśli używają tych substancji" i "Jeśli idziesz gdzieś i płacisz czterdzieści dolarów za liście zawierające nieznane substancje paląc je, to nie jesteś odpowiedzialną osobą. To jak gra w rosyjską ruletkę". Syntetyczne kannabinoidy zostały stworzone w celach naukowych i były testowane na zwierzętach. Pierwsze ludzkie próby na większą skalę odbyły się więc za pośrednictwem użytkowników różnej maści dopalaczy. To jak skończył się ten eksperyment można ocenić po efektach ubocznych, które zaczęły wychodzić przy ustawicznym przyjmowaniu substancji lub jej przedawkowaniu. Pełny agonizm CB1 oznacza, że taki związek będzie miał o wiele większy wpływ na inhibicje transmisji GABA niż THC a to z kolei oznacza, że może wywołać nasilone stany niepokoju, zespołu niespokojnych nóg, konwulsji, ataków padaczkowych, a nawet spowodować śmierć. W sklepach z dopalaczami dostępnych było wiele mieszanek ziołowych typu "Spice", które zawierały JWH-018, JWH-073 i inne syntetyczne ligandy kannabinoidowe.

 Syntetyczny kannabinoid JWH-018 i jego pokrewni chemicznie koledzy byli składnikiem wielu mieszanek sklepów kolekcjonerskich

Innym typem substancji obecnych w mieszankach ziołowych był Cannabicyclohexanol - (C8)-CP 47,497, czyli homolog syntetycznego związku CP 47,497 agonizującego receptor CB1. Jest on o wiele bardziej aktywny niż macierzysta substancja, sprawiając, że to jeden z najmocniejszych syntetycznych kannabinoidów, podobnie jak HU-210 (1,1-dimethylheptyl- 11-hydroxytetrahydrocannabinol), który jest od 100 do 800 razy bardziej aktywny niż THC z konopii. HU-210 posiada charakterystykę wszystkich aktywności kannabinoidowych, wraz z jego ujemnym enancjomerem HU-211 (nieaktywny jako kannabinoid, ale aktywny jako antagonista receptorów NMDA, działa neuroprotekcyjnie). Dzięki temu lustrzane związki znalazły zastosowanie w leczeniu choroby Alzheimera. HU-210 został wykryty w mieszance "Spice Gold".

Benzylopiperazyna - syntetyczny stymulant działają słabiej niż amfetamina, czy kokaina, ale powodują więcej skutków ubocznych

Obok mieszanek ziołowych na półkach sklepowych można było znaleźć też syntetyczne stymulanty w postaci pigułek lub kapsułek wywierających działanie podobne do amfetaminy, kokainy lub MDMA. W ich skład wchodzą takie substancje jak: TFMPP (Trifluorometylofenylpiperazyna), BZP-N (N-benzylopiperazyna), czy 4-MMC (mefedron, 4-metylometakatynon). Dwa pierwsze związki najczęściej łączy się ze sobą, a po podaniu doustnym, wziewnym lub dożylnym działają około dziesięciokrotnie słabiej niż amfetamina. W porównaniu do pochodnych fenyloetyloaminy, piperazyny powodują więcej skutków ubocznych, do których zaliczyć można: wymioty, torsje, dezorientację, kołatanie serca, drgawki, podniesienie temperatury ciała, psychozy, rozdrażnienie, czy bóle głowy. Substancje te są póki co niedostatecznie zbadane, stąd ciężko stwierdzić czy uzależniają fizycznie. Jak to z syntetycznymi stymulantami jednak bywa ich ustawiczne przyjmowanie może być niebezpieczne w skutkach. Wielokrotne pobudzanie organizmu zużywa rezerwy ważnych hormonów i neuroprzekaźników, co po jakimś czasie może zaburzyć naszą neuronalną gospodarkę. Skutkuje to niedoborem endogennych substancji empatogennych, stymulujących i antydepresyjnych. W efekcie człowiek traci kontrolę nad stanem emocjonalnym i wymaga hospitalizacji lub leczenia psychiatrycznego, rzecz jasna dotyczy to skrajnych przypadków. Osobiście odradzałbym wszelkie syntetyczne stymulanty, ponieważ działanie na podwyższonych obrotach może łatwo wciągnąć, a skutki eksploatowania układu nerwowego i fizjologii organizmu, mogą łatwo zamienić euforię na stany psychotyczne, depresyjne, dołączając do tego zdrowotne skutki uboczne stosowania piperazyn. Z kolei mefedron to pochodna katynonu, empatogen imitujący kokainę, amfetaminę i jej pochodne. Jeszcze w 2009 roku był to jeden z popularniejszych tzw. "ulicznych dragów" w Wielkiej Brytanii. Później stał się nielegalny w całej Unii Europejskiej. Jego działanie oscyluje w zakresie stymulantu, empatogenu, euforyzatora. Użytkownicy mefedronu donoszą o efektach podobnych do amfetaminy, czy MDMA, ale słabiej i krócej (ma mniejszą zdolność pokonywania bariery krew-mózg). Przyjmowanie mefedronu przez dłuższy okres czasu może skutkować zaburzeniami rytmu serca, depresją, wahaniami nastroju, uszkodzeniem ośrodka pamięci krótkotrwałej i kilkoma innymi nieprzyjemnymi następstwami. Aktywność farmakologiczna 4-MMC została do tej pory słabo poznana, ale bazując na jego strukturalnych podobieństwach do innych syntetycznych stymulantów, można przypuszczać, że również może wykazywać neurotoksyczność. W asortymencie sklepów kolekcjonerskich na początku ich istnienia do kupienia były psychodeliczne pigułki o nazwie "Chemistry". Produkt szybko zapadł się pod ziemię, a próbując dokopać się do jego składu chemicznego, nie mogłem nic znaleźć. Może ktoś czytający ten artykuł jest w stanie mi pomóc w tym aspekcie. Wówczas prosiłbym o informację na moją skrzynkę elektroniczną. Podejrzewam, że mogły one zawierać DPT (dipropylotryptamina - związek przypominający DMT, ale z grupą propylową zamiast metylowej. Aktywna przy podaniu doustnym), ale nie jestem tego pewien.

Konkluzja
Jaka jest wobec tego ostateczna konkluzja powyższego tekstu. Pisząc go chciałem wyraźnie zaznaczyć, że istnieją dopalacze oraz surowce farmakognostyczne stosowane w fitoterapii, a także substancje izolowane z poszczególnych roślin, mające duży potencjał medyczny. Nie można wszystkiego pakować do jednego wora i zakazywać surowca, tylko dlatego, że był on składnikiem dopalaczowej mieszanki lub sprzedawano ją osobno w tego typu sklepach. Niepoważni są ludzie nakładający przepisy zakazujące np. roślin pomagających w zasypianiu (Calea zacatechichi), działających antydepresyjnie i detoksykująco (Banisteriopsis Caapi), wspomagających leczenie uzależnień od opiatów (Mitragyna speciosa), czy mające olbrzymi potencjał terapeutyczny i poznawczy (Salvia divinorum). Jednocześnie sklepy z dopalaczami mocno zaszkodziły i tak już zniekształconym poglądom społecznym na rośliny lecznicze. By zrozumieć istotę problemu niezbędna jest wiedza z zakresu etnofarmakologii. To nauka zajmująca się badaniem leczniczego, twórczego i psychologicznego wpływu substancji czynnych zawartych w roślinach oddziałujących na percepcję człowieka oraz rzecz jasna głębokie studia nad ich aktywnością farmakologiczną. Na zachodzie etnofarmakologia w ostatnim czasie posunęła się znacznie do przodu, dzięki czemu kolejne badania potwierdzają bezsprzeczną skuteczność roślin halucynogennych w leczeniu wielu schorzeń, tak natury fizjologicznej, jak i psychicznej. Nasze ciało jest siedliskiem złożonych procesów chemicznych, które warunkują postrzeganie rzeczywistości. Sami w sobie jesteśmy workiem potężnych substancji psychoaktywnych, które regulują stany emocjonalne (serotonina), kondycję psychofizyczną (dopamina, anandamid, kwas gamma-aminomasłowy), biorą udział w chemii miłości (fenyloetyloamina, oksytocyna), umożliwiają zapamiętywanie i uczenie (acetylocholina, kwas glutaminowy), regulują stan snu (melatonina), syntetyzują w dimetylotryptaminę powodując doznania mistyczne, przekraczanie barier wymiarowych i czasoprzestrzennych. Posiadamy olbrzymią ilość różnej maści receptorów, które umożliwiają transfer neuroprzekaźników między synapsami i neuronami - nasze ciało jest więc automatycznym chemicznym laboratorium, które samo w sobie ma wszelkie możliwe narzędzia, aby wytworzyć aktywność farmakologiczną niemal każdego typu. Rośliny zawierające substancje strukturalnie pokrewne lub identyczne, jak nasze endogenne chemikalia, będą więc bardzo skutecznymi środkami leczniczymi. W ten sposób najskuteczniejsze w leczeniu uzależnień są surowce będące inhibitorami receptorów serotoninowych, poprawiające absorpcję serotoniny, a także powodujące zmiany percepcyjne. Dlatego afrykańska iboga (Tabernanthe iboga i jej składnik czynny - ibogaina), południowoamerykańska Ayahuasca, czy nasze halucynogenne grzybki (Psilocibe semilanceata) są z powodzeniem wykorzystywane do leczenia nawet najcięższych przypadków uzależnień narkotykowych. Jednocześnie surowce zawierające substancje zwiększające lub regulujące poziomy serotoniny, dopaminy, a także posiadające dimetylotryptaminę lub pochodne fenyloetyloaminy (m.in. meskalina w Peyotlu lub katynon w czuwaliczce jadalnej) są przez naukowców stosowane w terapiach nowotworowych. Zarówno jako środek wiodący, jak też wspomagający. To tylko kropla w morzu złożonej tematyki, jaką jest wykorzystywanie medyczne i terapeutyczne roślin psychoaktywnych. Nie możemy do wszystkich przyczepiać etykietek narkotyku, bo najpierw generatorem substancji odurzających powinniśmy nazwać nasz mózg, a każdy człowiek z osobna jest w świetle dzisiejszego prawa nielegalny. Przez zaściankowość i iluzoryczne uprzedzenia blokujemy rozwój badań nad tymi środkami i być może zaprzepaszczamy szansę na wprowadzenie rewolucyjnych rozwiązań medycznych. Z zachodu docierają raporty o udanych kuracjach różnego typu nowotworów, dramatycznej poprawie jakości życia, kondycji psychofizycznej osób, które przyjmowały rośliny halucynogenne, posiadające niezwykłe rytualne rodowody etnobotaniczne. Należy też pamiętać, że halucynogen (enteogen) jest rośliną leczniczą i powinien być stosowany w ścisłych dawkach, odpowiednich warunkach i w przypadku konkretnego zapotrzebowania. Rekreacyjne nadużywanie takowych substancji jest niepoważne i może zemścić się w postaci problemów neurologicznych i fizjologicznych. Aczkolwiek nie możemy człowiekowi odbierać prawa do spojrzenia na rzeczywistość z innej perspektywy, zwłaszcza, że zachowując pewne eksperymentalne normy bywa to bardzo pomocne w kontekście uzyskania ważnych odpowiedzi i rozwiązań dotyczących życia danej jednostki. Jeśli podchodzisz do współpracy z rośliną, tak jakbyś rozpoczynał fizyczną i elementarną znajomość, to uzyskana przyjaźń, nić porozumienia będzie bardzo specyficzna. Wierzę i podzielam pogląd innych naukowców, że każda roślina posiada otaczające ją pole torsyjne, elektryczne pole życia, które generuje pulsacyjne fale tworząc kodowane szlaki morfogenetyczne. Wchodząc więc w znajomość z rośliną rytualną, halucynogenną, trzeba liczyć się z doświadczeniem podłączenia percepcji przez portal transkomunikacyjny między rośliną i światem zewnętrznym, w tym wypadku człowiekiem próbującym nawiązać z nią kontakt. Istota ludzka poprzez układ nerwowy przerabia język chemii wysłanej z surowca na język umysłu i w ten sposób doświadcza stanów wizyjnych, transowych i innych zależnych od aktywności farmakologicznej składników czynnych. Przykładowo stosowany od tysiącleci magiczny napój Ayahuasca (Yage, Caapi,  Yaje, Natem, Hoasca, La purga, z języka Quechua: Liana Dusz, Pnącze duchów) będący jednym z głównych narzędzi rytualnych południowoamerykańskiego szamanizmu, potrafi indukować bardzo głębokie doświadczenia trasnowo-wizyjne. Raporty z badań psychofarmakologicznych wywaru potwierdzają doniesienia, że Yage potrafi przenosić świadomość na granicę życia i śmierci, a także do wielowymiarowej rzeczywistości pośmiertnej. Napój składa się z wielu składników z czego głównymi są: inhibitor MAO i roślina zawierająca DMT (dimetylotryptamina). W niskiej selvie (dżungli) Ameryki Południowej najczęściej spotyka się recepturę: pnącze Banisteriopsis Caapi jako inhibitor MAO/alkaloidy harminowe + Psychotria viridis/Chakruna, Chakropanga/ lub Diplopterys cabrerana /Chaliponga/, zawierające DMT, rzadziej inne gatunki Psychotrii np. Psychotria leiocarpa, P. cathaginesis. Przyrządzony wywar posiada aktywny oralnie alkaloid - dimetylotryptaminę. Studium na jej temat lada dzień powinno być dostępne w polskim języku, bowiem ktoś wreszcie zdecydował się na wydanie w Polsce fascynującej książki Dr Ricka Strassmana pt. "DMT: The Spirit Molecule" (DMT: Molekuła Duszy). Ten wybitny psychiatra przeprowadził dotowany przez państwo eksperyment naukowy polegający na podaniu wolontariuszom w laboratoryjnych warunkach, czystej dimetylotryptaminy drogą wziewną lub pozajelitową.  Badania potwierdziły słuszność szamańskich tradycji uważających, że Aya umożliwia kontakt z przodkami i niewidzialnymi światami energii. Wolontariusze doświadczali powtarzalnych kontaktów z obcymi cywilizacjami, bytami międzywymiarowymi oraz dotykali rejonów będących zaczątkiem znanej nam materii. Nic w tym dziwnego skoro dimetylotryptamina może być łatwo syntetyzowana w ludzkim mózgu. Dr Strassman wiąże DMT z szyszynką. Wystarczą proste enzymatyczne kroki, aby molekuła zaistniała w mózgu - w jaki sposób? Dimetylotryptamina to jedna z najprostszych i zarazem najmocniejszych substancji psychodelicznych. Neurochemicznie jest zaledwie dwa kroki od tryptofanu (prekursor melatoniny i serotoniny, aminokwas występujący we wszystkich organizmach żywych) i koncept tego procesu wygląda mniej więcej tak: jest enzym, który usuwa z aminokwasu grupę kwasową tworząc aminę, a kolejny enzym dołącza dwie grupy metylowe. Mamy więc tryptofan -> tryptaminę -> a następnie dimetylotryptaminę. Owe enzymy są również podstawowe i większość organizmów je posiada. Już od starożytności szyszynka uznawana była za most, portal łączący rzeczywistość fizyczną z głębszą elementarną, wielowymiarową. Prawdopodobnie ma to duży związek z DMT i procesem śmierci. Kiedy umieramy w naszych ciałach ma miejsce neuronalna burza, gruczoły syntetyzują duże ilości psychoaktywnych endogennych substancji, a co za tym idzie uwalniana jest najsilniejsza z nich: dimetylotryptamina. Przyjmując Ayahuascę zwiększamy koncentrację tej molekuły w mózgu i przechodzimy coś w rodzaju biochemicznej symulacji śmierci. Dlaczego by tak nie wyjrzeć poza kurtynę, wrócić i przełożyć zdobytą wiedzę w praktykę fizyczną?  W końcu każdy z nas umrze, czy tego chce czy nie. Jeśli ktoś ma taką ochotę, nie powinniśmy mu tego zabraniać. Wiele osób tak robi i tego typu doświadczenia graniczne mają później niebagatelny wpływ na  tworzoną przez nich sztukę, odkrycia naukowe, czy poprawę kondycji psychofizycznej. Francuscy lekarze pracujący w amazońskiej klinice Takiwasi używają Ayahuasci jako głównego narzędzia w leczeniu ciężkich uzależnień narkotykowych i mają świetne wyniki. Jako ciekawostkę dodam, że legendarna soma mogła być rośliną lub roślinami zawierającymi takie same składniki, jak Aya. W końcu w naturze mamy bardzo wiele inhibitorów MAO i roślin z DMT (odkryto ponad 200, ale istnieją przypuszczenia, że śladowe ilości dimetylotryptaminy mogą występować w każdej roślinie).

Ayahuasca przez szamanów Ameryki Południowej stosowana jest do diagnostyki molekularnej, a także głębokiego oczyszczenia cielesnego i duchowego

W profilaktyce i samym leczeniu przeciwnowotworowym wykorzystać możemy substancje chemiczne występujące w surowcach rosnących lub dostępnych w Polsce. Mam tu na myśli psylocynę (3-(2-dimetyloaminoetylo)-4-hydroksyindol), która defosforyzuje w organizmie z psylocybiny (4-PO-DMT - 4-fosforyloksy-N,N-dimetylotryptamina). Komponent ten występuje m.in. w grzybkach z gatunku Psilocibe i ma już potwierdzone działanie cytostatyczne i antypodziałowe w stosunku do komórek nowotworowych. Naukowcy z Heffter Research Institute uważają psylocynę za bardzo obiecujący i skuteczny środek w leczeniu nowotworu. Z racji strukturalnego pokrewieństwa z dimetylotryptaminą, nie muszę wspominać, że jest to środek halucynogenny, wizyjny, który umożliwia pracę z zakresu autoterapii. Psylocyna jest też agonistą receptorów serotoninowych 5-HT1A i 5-HT2A/2C, co oznacza, że zwiększa koncentrację serotoniny w mózgu. Dodatkowo mogę dodać, że pomocna w leczeniu nowotworów może być też pochodna fenyloetyloaminy - meskalina znajdująca się w kaktusach rodzaju Trichocereus, Lopophora lub Opuntia oraz ich inne składniki czynne, które działając synergicznie zwiększają syntezę dimetylotryptaminy w organizmie, co umożliwia przeżycie czegoś w rodzaju Near Death Experience, co może mieć fundamentalny wpływ na proces leczenia. Kaktusy zawierające meskalinę od dawna używane są przez rdzennych Indian obu Ameryk. Były narzędziem leczniczym, wizyjnym i dywinacyjnym. Pod jego wpływem szamani lub szamanki potrafiły uzyskać odpowiedź na  każde zadane wcześniej pytanie lub leczyć współplemieńców. Używana zewnętrznie leczy bóle reumatoidalne i pomaga w stanach zwyrodnieniowych stawów. Podobnie jak wiele innych enteogenów oddziałuje na receptory serotoninowe, ponadto stymuluje transmisje dopaminergiczną. Wzmacnia transmisje sygnałów w korze przedczołowej, której jednym z zadań jest operowanie pamięcią roboczą. Osoby badające aktywność neurochemiczną meskaliny raportowały o znacznie polepszonej zdolności do wydobywania engramów z pamięci, moim zdaniem jest to wynik oddziaływania substancji na korę przedczołową oraz zwiększenie syntezy DMT, co skutkuje dostępem do morfogenetycznych banków  nieświadomości zbiorowej. Z kolei roślinka o nazwie czuwaliczka jadalna (Catha edulis) jako metabolit wtórny wytwarza alkaloid katynon, który strukturalnie podobny jest do amfetaminy i jej pochodnych, efedryny i katyny. Działa jako naturalny stymulant, znosi zmęczenie, zmniejsza apetyt i wzmaga procesy ruchowe, a także uczenie się i koncentrację. Jednocześnie wykazuje znacznie mniejszą toksyczność niż amfetamina i MDMA, a także sklasyfikowany jest jako środek, którym ciężko się uzależnić. Podobnie jest z liśćmi koki. Syntetyczna kokaina jest niszcząca dla organizmu przy dłuższym używaniu. Liście kokainowca za to mogą być spokojnie używane od czasu do czasu jako zamiennik kawy lub ostrokrzewu paragwajskiego. Indianie żują liście kiedy mają coś ważnego do zrobienia np. polowanie lub pracę wymagającą większego wysiłku. Oczywiście nie można ich nadużywać, ale umiarkowane stosowanie będzie mniej szkodliwe niż kawa. Jak wiemy kofeina przy ustawicznym przyjmowaniu działa depresyjnie, jest szkodliwa dla serca i może wywołać konwulsje. Wspomniana wyżej efedryna jest naturalnym stymulantem występującym w roślinach rodzaju prześl (Ephedra sinica, Ephedra equisetina, Ephedra distachya) oraz w cisie (Taxus baccata). Obok zwiększenia koncentracji i uwagi, efedryna pomaga w zatokowym nieżycie nosa, rozszerzając przewody zatokowe i sprawiając, że substancja farmakologiczna (np. kropelki do nosa z azotanem srebra i olejkiem cedrowym) dotrą do celu. Dodam coś jeszcze o ibogainie - to główny alkaloid  z grupy indoli krzewów z gatunku Tabernanthe, występujących w Afryce. Ibogaina posiada ogromny potencjał w leczeniu uzależnień narkotykowych. Chemicznie została zakwalifikowana do tryptamin - analog  melatoniny. Strukturalnie podobna jest do harmaliny. W małych dawkach działa stymulująco, wzmaga czujność i koncentrację, a także redukuje głód, pragnienie i zmęczenie - co ciekawe w przeciwieństwie do amfetaminy czy kokainy, nie eksploatuje organizmu, działa na inne receptory i nie wykazuje neurotoksyczności, ani w żadnym wypadku uzależnienia fizycznego. W większych dawkach (około 3mg/kg) wywołuje intensywny stan transu, w którym możliwe jest holistyczne postrzeganie własnej osoby, łącznie z psychologicznymi powiązaniami z rzeczywistością. Użytkownik przyjmujący ibogę otrzymuje dostęp do swojej pamięci,  wypartych wspomnień, dzięki czemu może postrzegać je jako dowolnie modulowalny film, w którym przeglądamy swoje dotychczasowe związki ze światem fizycznym, ale bez bagażu emocjonalnego. Taki stan rzeczy umożliwia jasną i klarowną ocenę samego siebie, co składa się na ważne narzędzie w wykonywaniu autoterapii np. w rozwiązaniu i namierzeniu przyczyn sięgnięcia po narkotyk. Często ibogę określa się  jako środek "budzący sny" oraz "eksplorator wymiarów sennych". Przez gabońskie plemię Bwiti używana jest w rytuale śmierci i odrodzenia, w którym osoba inicjowana poznaje mechanizm kreowania związków przyczynowo-skutkowych i daje głębokiego nura do rdzenia swej osobowości. Będąc w Ameryce Południowej napotkałem pewnego dnia na podróżnika, członka UDV (oficjalny kościół używający Ayahuasci jako sakramentu), który przeżył takową inicjację w Gabonie. Mówił, że to doświadczenie tak głębokie, że zmienia całe życie. Miły Irlandczyk opisał rytuał jako doświadczenie zarówno piekła i nieba ludzkiego umysłu. Mógłbym tak jeszcze pisać i pisać, bowiem  liczba związków chemicznych w roślinach jest przeogromna i wiele z nich to stymulanty, halucynogeny, empatogeny, które z powodzeniem stosuje się w medycynie.

Słowa końcowe
Za postrzeganie przez nas rzeczywistości odpowiadają endogenne psychoaktywne substancje w postaci hormonów, neuroprzekaźników syntetyzowane w mózgu każdego człowieka. Odbieranie świata zależy od chemicznych interakcji w układzie nerwowym biorących swój początek w interpretacji przez neurony cząstek świetlnych - fotonów bombardujących siatkówkę oka. Według tego wzorca przebywanie w specyficznym otoczeniu, wystawianie się na działanie różnych urządzeń oraz wykonywanie powtarzalnych czynności, ma fundamentalny wpływ na determinowanie relacji ze światem zewnętrznym. Zakładając hipotetycznie, że ludzkość została drogą manipulacji genetycznej pozbawiona umiejętności wykorzystywania pełni potencjału mózgu i DNA, to stan naszej codziennej, normalnej aktywności jest w tym układzie mocno wybrakowanym wycinkiem realnej rzeczywistości. W istocie niektórzy genetycy i badacze alchemii zauważają, że na człowieka nałożonych zostało szereg blokad uniemożliwiających sterowanie własnym DNA. Wobec tego rośliny zawierające substancje czynne pozwalające na kontrolowanie chemicznej gospodarki organizmu lub po prostu uzyskanie dostępu do szerszego pasma informacji, mogą mieć bardzo ważne znaczenie w życiu każdego człowieka. Są bowiem szansą na wyzwolenie się spod blokad genetycznych i odkrywanie zakrytych przed nami możliwości umysłu, DNA, czy mechanizmów rządzących Wszechświatem. Wspomniałem, że mózg dysponuje arsenałem pozwalającym na indukcję niemal dowolnej aktywności farmakologicznej. Dlatego równie skuteczne jak specyficzne rośliny będą też naturalne techniki balansujące i stymulujące określone receptory lub gruczoły. Mam tu na myśli sprawdzone metody relaksacji, medytacji lub wspomagania dźwiękowego, które wywołują efekty podobne lub identyczne, co enteogeny. Dlaczego zakazuje się tak ważnych z medycznego punktu widzenia roślin? Odpowiedź jest bardzo prosta: po pierwsze mamy lobby farmaceutyczne, po drugie nie po to architekci systemu tak pieczołowicie przymulają ludzkość, aby ta miała się wybudzać z transu materializmu substancjami psychodelicznymi - pokazującymi, że ponad wąskim pasmem poblokowanych pięciu zmysłów, istnieją złożone światy i inne płaszczyzny rozumienia. Właśnie z tego powodu najgroźniejsze narkotyki są legalne i szeroko rozpowszechnione w ludzkiej kulturze.  Alkohol i papierosy są przyczyną niepoliczalnie większej liczby patologii, chorób, wypadków niż wszystkie psychodeliki razem wzięte. Poza tym jeszcze groźniejszymi niż powyższe jest powodująca frustrację praca, programy puszczane w telewizji, czy fatalna organizacja edukacji na każdym szczeblu. Jeśli ktoś wykonuje pracę, której nie cierpi, to szybciej zachoruje lub popadnie w posłuszne życiowe zobojętnienie, niż uzależni się od jakiejś rośliny. Sklepy z dopalaczami wyrządziły wielką szkodę szeroko pojętej etnofarmakologii i fitoterapii, z tego też powodu jestem ich przeciwnikiem. Jednocześnie pragnę po prostu zauważyć, że w temacie substancji zmieniających percepcję niezbędna jest edukacja zwykłych obywateli, aby nie powielać papki serwowanej przez mass-media posłuszne elitom.

 Malarska interpretacja jednej z wizji wywołanych przez Ayahuascę

Jednocześnie wszystkie te sklepy kolekcjonerskie i zainteresowanie substancjami zmieniającymi świadomość pokazały, jak bardzo ludzie potrzebują zmiany w życiu, do której dążą poprzez wprawianie się w stany odurzenia, transu lub euforii. System mający dać wolność stał się klatką dla potencjalnie nieograniczonej ekspresji ludzkiej świadomości. Znudzeni jego napędzaniem uciekają od szarej rzeczywistości za pomocą różnych chemicznych związków. W niekontrolowanych warunkach takie eksperymenty stają się często niebezpieczne. Dlatego nie rozumiem dlaczego substancje psychoaktywne i ich wielokierunkowe działanie wciąż są tematem tabu w mediach lub przedmiotem jednostronnych dyskusji. Jeśli jakaś roślina wykazuje konkretne działanie lecznicze, pomaga komuś wziąć swoje życie w garść, rozpalić wewnętrzny płomień pasji,  wyjść z nałogu, to nie powinna być zakazana, a raczej dokładnie zbadana. Tymczasem jest zupełnie na odwrót: zakazuje się kolejnych wartościowych roślin, dyskredytując halucynogeny jako środki lecznicze i tylko pogłębia się niedoinformowanie społeczne i często kiepskie w skutkach samozwańcze eksperymenty chcących zmienić coś w swoim życiu ludzi. Przyczyną takiego stanu rzeczy są zmiany na skalę globalną, jakie wywołałyby masowe badania nad terapeutycznym i leczniczym wykorzystaniem roślin zmieniających percepcję, a także na doinformowanie ludzi w jaki sposób działa ich organizm. Przecież tak prostymi środkami można usprawnić na przykład system edukacji, wprowadzając do przedmiotów obowiązkowych lekcje medytacji, relaksacji i głębokiej wiedzy o innych kulturach, roślinach rytualnych i neurochemii. 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Pokrzywa zwyczajna - potęga medycyny ludowej

Pokrzywa zwyczajna jest chwastem, którego wszędzie pełno. Można ją spotkać w lasach, przy okolicznych drogach, podwórzach lub na łąkach, gdzie najczęściej rośnie licznymi grupami. Od lat uznawana była za nieocenioną roślinę leczniczą, która w medycynie ludowej na całym świecie zawsze stała na honorowym miejscu. Kiedy się jej dotknie szczypie i kłuje, a na skórze pojawiają się piekące bąble. Dzieje się tak za sprawą włosków parzących umiejscowionych na liściach, które nawet przy delikatnym muśnięciu wstrzykują pod skórę podobne do jadu węży lub pszczół toksalbuminy oraz histaminy i kwas mrówkowy. Wierzono, że tylko dziewica może dotykać pokrzywy bez obaw o poparzenie. Nawet jeśli już dojdzie do podrażnienia skóry, to w myśl starych zasad zielarskich antidotum należy szukać gdzieś blisko - oparzenia pokrzywowe leczono więc szczawiem (Rumex) lub komosą strzałkowatą (Chenopodium bonus) w postaci okładów z rozdrobnionych liści. Bardzo skuteczny przeciw powodującym opuchnięcia histaminom jest również niecierpek gruczołowaty (Impatiens glandulifera), czy niecierpek pospolity (Impatiens noli-tangere). Istnieją wszakże recepty medycyny ludowej mówiące, że wejście w pokrzywy jest dobre dla skóry i ogólnie wzmacnia organizm więc "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Nazwa łacińska Urtica oznacza dosłownie "paląca" i oznacza to również palenie złych energii, gdyż w dawnych czasach powieszenie w izbie pęku pokrzyw chroniło dom przed negatywnymi energiami. Pokrzywa utożsamiana była przez pogańskie plemiona północy z rośliną boga piorunów. Wiązkę ziela wieszano pod dachem i chroniło to domostwo od złowieszczych piorunów. W niektórych wiejskich miejscowościach do dziś zachował się zwyczaj wrzucania do paleniska garści pokrzyw, gdy za oknem szaleje burza. Oprócz parząco-magicznych właściwości pokrzywy, znane było jej wszechstronne działanie lecznicze. Wielu wybitnych zielarzy uznawało ten zacny surowiec roślinny za fundamentalne narzędzie lecznicze rozniecające w organizmie soki życiowe i ochraniające przed wszelkimi chorobami. Dla Milarepy, wybitnego poety Tybetu żyjącego wysoko w górach oddającego się medytacji, jedynym pokarmem przez lata była właśnie pokrzywa, nawet na buddyjskich ikonografiach przedstawiano go z zieloną skórą. Urtica ponoć pomogła mu rozwinąć moce siddhi, czyli oświecenie i pełnie magicznej mocy. Dzięki niej stał się tak lekki, że był w stanie swobodnie zeskakiwać z gór do wioski w dole. Poza tym do XVII stulecia malowano świętą Marię w otoczeniu pokrzyw, co pokazuje dość dobitnie wybitne znaczenie tej rośliny i jeszcze większy szacunek, jakim ją darzono.

Pokrzywa zwyczajna (łac. Urtica dioica)
rodzina:
Pokrzywowate - Urticae
inne nazwy: pokrzywa wielka, pokrzywa dupienna, żyruna, żyżka, parzawica, żyrucha, koprucha, koprycha

Pokrzywy to jednoroczne rośliny zielne lub byliny, do których zaliczyć można około 100 gatunków rozproszonych na całej kuli ziemskiej. Wiele z tych gatunków zostało później rozpoznanych jako synonimy typowej przedstawicielki rodziny pokrzywowatych, bohaterki niniejszej notki - pokrzywy zwyczajnej. Występuje w Europie, Afryce, Ameryce Północnej i Azji. Na całym świecie można spotkać różne jej gatunki, których charakterystycznym elementem są parzące włoski wytwarzające kwas mrówkowy, histaminy, czy toksalbuminy. Ponadto w niektórych rodzajach wykryto także kwas szczawiowy i kwas winowy (m.in. Urtica thumbergiana pochodząca z Azji). Reakcja uczuleniowa skóry po kontakcie z nimi ma różną rozpiętość. Czasami bąble znikają szybko, a skóra nawet się wzmacnia lub robi wrażliwsza, a czasem oparzenie pokrzywą może przejść w stan choroby zwany pokrzywką, która charakteryzuje się zapalnymi zmianami skórnymi w postaci bąbli o zróżnicowanych gabarytach. Z reguły dolegliwości mijają szybko, choć czasami mogą  utrzymać się około 6 tygodni (pokrzywka ostra), a nawet około 2-3 miesięcy (pokrzywka przewlekła). Pokrzywa nie jest rośliną groźną dla zdrowia, choć przy długim stosowaniu może dojść do podrażnień. Zdarzało się, że jeden z gatunków pokrzywy występujący w Nowej Zelandii zwany onagoga (Urtica ferox) zabijał konie, psy, a nawet zabił człowieka. Innym znanym gatunkiem rośliny jest pokrzywa żegawka (Urtica urens), która jest archeofitem występującym pospolicie na całym świecie. Istnieją raporty mówiące, że można ją spotkać w deszczowych lasach amazońskich. Ma podobne właściwości co pokrzywa zwyczajna.

Onagoga, czyli Urtica ferox z Nowej Zelandii

Pokrzywa zwyczajna jest rośliną wieloletnią o czterokanciastej łodydze, dorasta do 1-1,5 metra wysokości. Liście ma duże, podłużnie jajowate, sercowate u nasady, brzegiem grubo ząbkowane, długo zaostrzone, ogonkowe w ułożeniu na pędzie przeciwlegle. Kwiaty są drobne, oliwkowozielone, zwisające w wydłużonych gronach. Okwiat jest pojedynczy, czterodzielny. W kwiecie znajdziemy cztery pręciki i słupek o pędzelkowatym, kosmatym znamieniu. Owocem jest soczewkowaty orzeszek z jednym nasieniem. Pokrzywa jest byliną dwupienną, co oznacza, że pyłki kwiatowe i zalążnia znajdują się na oddzielnych "męskich" i "żeńskich" roślinach. Zapylenie następuje przy udziale wiatru, który przenosi pyłek kwiatowy na gotowe do zapylenia znamię. Nawet kiedy z wietrznymi dniami jest krucho nie przeszkadza to pokrzywie, gdzie w męskich kwiatach napięcie jest na tyle duże, że torebki pyłowe po zetknięciu się z porannymi promieniami słońca wybuchają i rozpylają w powietrzu chmurkę pyłku kwiatowego. Ta "miłosna prawidłowość" przeniosła się na tradycje ludowego wykorzystania pokrzywy jako środka rozniecającego pobudliwość płciową. Występuje w wilgotnych lasach liściastych, olszynach i zaroślach, na polanach śródleśnych, porębach i pastwiskach. Surowcem leczniczym jest liść pokrzywy - Folium Urticae, korzeń - Radix Urticae i ziele - Herba Urticae.

I. Medycyna dawna i ludowa

Dawno temu kiedy praktyki lecznicze wiązały się jeszcze z telepatią i wpływem gwiazd na biosferę, wiele uwagi poświęcano korelacjom roślin z kosmosem, a także symboliką mistyczną. W myśl tych zasad dobierano surowce wedle ich sygnatur energetycznych. Z tych ciekawych czasów wywodzi się koncept mieszaniny dziewięciu ziół, które potrafią wygonić wszelkie robaki i zwalczać najgroźniejsze schorzenia. Później receptura w różnych formach przetrwała w kolejnych epokach, choć skład owej "złotej 9-tki" różnił się w zależności od regionu i tradycji społecznych w nim panujących. Co ciekawe w skład leczniczej mieszanki wchodziły najczęściej rośliny uznawane za chwasty, które ludzie często częstują na swych uprawach środkami chemicznymi lub w lepszym wypadku kosiarką. Na leczniczą zupę składały się zamiennie kompozycje: podbiału, tasznika, dziurawca, przytuliny, mniszka, szczawika, krwawnika, babki, werbeny lub pokrzywy, bylicy, bluszczyku kurdybanka, podagrycznika, skrzypu polnego, stokrotki, gwiazdnicy i innych. "Zielony wojownik" w postaci pokrzywy niemal zawsze był pod ręką i często stawał się głównym składnikiem takowej mieszanki. Zaprzęgając wiedzę z zakresu fitochemii możemy faktycznie zweryfikować dzisiaj aktywność farmakologiczną "mistycznej zupy" i po raz kolejny przyznać naszym przodkom rację. Bowiem analizując skład chemiczny nawet kilku surowców z powyższych list odkryjemy, że każda z osobna posiada znaczące właściwości lecznicze: przykładowo kłącze pokrzywy zawiera przeciwnowotworowe lektyny, ziele tasznika - tyraminę, działa pobudzająco i przyśpiesza procesy myślenia, z kolei kąpiel w zielu wrotyczu zawierającym tujon, poskutkuje odrobaczeniem skóry.

W medycynie ludowej stosowano przetwory z pokrzywy jako środki hamujące krwawienia (wkładano nawet liście do nosa), przeciwko świerzbowi, w schorzeniach reumatycznych, artretycznych, nerwobólach. Popularna było jako lek zewnętrzny i wewnętrzny. Chore i obolałe członki biczowano szczytem pędów pokrzywy, obmywano naparem z liści zmiany skórne, a świeży sok z ziela stosowano jako środek ogólnie wzmacniający, pobudzający układ immunologiczny, a także działający moczopędnie, wiatropędnie, czyszczący krew w chorobach wątroby, woreczka żółciowego, puchlinie wodnej, nieregularnym miesiączkowaniu kamicy nerkowej, schorzeniach przewodu moczowego, zaparciach, biegunkach lub nerwicy. Dodatkowo zewnętrznie jako lek przeciwgnilny i przyśpieszający gojenie, na wrzody, liszaje i czyraki. Dawni lekarze XVI i XVII wieku polecali pokrzywę jako surowiec przeciwwzdęciowy, zwiększający pobudliwość płciową, leczący wrzody, rany, śledzionę, a nawet raka. Popularna pokrzywa była również na choroby reumatoidalne oraz w zaburzeniach miesiączkowania - zarówno jako środek pobudzający proces krwawienia, jak i zapobiegający nadmiernej stracie krwi miesiączkowej.

Tradycyjni zielarze i zielarki, jak i później lekarze zalecali pokrzywę jako doskonały środek remineralizujący (mangan, żelazo, magnez, potas, krzem, wapń), odżywczy i tonizujący organizm. Kiedy nadchodziła wiosna należało zbierać młode liście i dodawać do sałatek, herbatek, zup i w ten sposób ostatecznie obudzić soki organiczne, zwiększyć chęć do życia i wyjść z zimowego snu. Odpowiednie użycie pokrzywy w okresie wiosennym i późniejszym zapewniało zdrowie, elastyczność, witalność już do końca roku. Ważne w zastosowaniu były również nasiona pokrzywy. Warzone z winem pito przy zatruciu grzybami, rtęcią, ukąszeniach owadów i zatruciach szalejem. Podagrę leczono za pomocą maści z sadła niedźwiedziego utartego z liśćmi i nasionami. Semen Urticae rozniecał też żar miłości. Grecki lekarz Dioskurydes mówił: "nasiona pokrzywy pite z winem pobudzają żądze do nieczystości i otwierają zablokowaną macicę". Nasiona przez tradycjonalistów uważane są za skuteczny środek wzmacniający cielesną kondycję i pobudzający narządy płciowe. Możemy je zbierać jesienią i przechowywać w słoiku. Nasiona pokrzywy wzmacniają ciało i umysł, a u karmiących matek wspomagają czynności wydzielnicze gruczołu mlekowego. Zdaniem niektórych naukowców i zielarzy Semen Urticae, jako środek wzmacniający, dorównuje nawet importowanemu i drogiemu żeń-szeniowi (Panax ginseng).

II. Właściwości lecznicze

Oficjalnymi surowcami leczniczymi są ziele i korzeń z kłączami pokrzywy - Herba et Rhizoma cum radicibus Urticae. Ziele możemy ścinać jeszcze w trakcie rozkwitania pod koniec kwietnia i w maju. Młode ziele ma więcej wartości odżywczych. Poza tym od czerwca do września zbieramy surowiec w postaci liści, a także kwiaty i owoce pokrzywy, które zawierają sporo fitosteroli. Zebrane surowce suszymy szybko, cienkimi warstwami w temperaturze do 40 stopni C. Długie suszenie zubaża surowiec z witamin. Korzeń wraz z kłączem pozyskujemy późną jesienią, wczesną wiosną lub zimą, przy czym w zimę ma on najwięcej substancji czynnych. Po zbiorze należy je szybko umyć i wysuszyć w temperaturze do 50 stopni C. Substancje czynne zawarte w zielu i liściu pokrzywy sprawią, że przetwory sporządzone z tych surowców zadziałają: moczopędnie, saluretycznie, przeciwkrwotocznie, pobudzą krążenie krwi (działanie rozgrzewające), odżywczo, hipoglikemicznie (obniżają poziom glukozy we krwi), przeciwmiażdżycowo, odtruwająco, przeciwkamiczo (utrudniają tworzenie kamieni moczowych), regulują przemianę materii, pobudzą procesy odnowy (regeneracji) tkanek, krwiotwórczo (zwiększą poziom krwinek czerwonych i hemoglobiny we krwi). Ponadto pokrzywa hamuje stany zapalne w układzie moczowym i przewodzie pokarmowym. Jako środek czyszczący krew hamuje resorpcję zwrotną i wyraźnie eliminuje chlorki, mocznik i szkodliwe produkty przemiany materii. Dzięki temu poprawia się stan zdrowotny osób cierpiących na choroby o podłożu reumatycznym. Herbata z ziela lub liści pomoże przy egzemie, pryszczach i problemach ze skórą, a także chorobach śledziony, chorobach autoimmunologicznych (alergie - katar sienny), anemii, problemach z porostem włosów. Ponadto odkryto, że substancje zawarte w korzeniu i liściach pokrzywy pobudzają wytwarzanie interferonu i antygenów wirusowych, czyli substancji zapewniających prawidłowe funkcjonowanie sytemu odpornościowego. Uzyskamy tu więc działanie immunostymulujące, co może być pomocne we wspomagającej kuracji antynowotworowej. Preparaty z ziela i liści zastosowane zewnętrznie wykazują wyraźne działanie przeciwłojotokowe, przeciwłupieżowe, przeciwtrądzikowe, wzmacniające cebulki włosów, odżywcze dla skóry, poza tym leczą wypryski, trądzik, łojotokowe zapalenie skóry, poprawiają ukrwienie i koloryt skóry. Jako środek na porost włosów najlepszy jest wywar, macerat lub intrakt z korzenia pokrzywy, który wzmacnia wygląd i cebulki włosów i jest w stanie zatrzymać łysienie androgenne, a także zapewnić pomoc w psychosomatycznej utracie włosów na tle nerwowym i stresogennym.

Równie cennym, jeśli nie cenniejszym, surowcem jest korzeń z kłączami pokrzywy. Wodno-alkoholowe wyciągi z surowca obniżają stężenie SHBG (przenośnikowego wiążącego białka), czyli globuliny wiążącej hormony płciowe: androgeny i estrogeny. Hamują też aromatazę i słabo obniżają aktywność 5-alfa-reduktazy (enzym rozkładający testosteron do 5-alfa-dihydroksytestosteronu). Aromataza jest kluczowym enzymem biosyntezy hormonów sterydowych, pozwalających na konwersję androgenów: testosteronu, androstedionu w estron i 17-B-estradiol. Wyciągi z korzenia i kłączy zawierają inhibitory elastazy leukocytowej, cyklooksygenazy i 5-lipooksygenazy przez co działają przeciwzapalnie i pozwalają utrzymać homeostazę organizmu na prawidłowym poziomie. Dzięki tym właściwościom macerat lub wyciąg podany doustnie pomoże w astmie i alergicznym nieżycie nosa. Surowiec stymuluje limfocyty T (białe krwinki, które przechowują pamięć o wszystkich przebytych przez nas infekcjach, bez nich system odpornościowy staje się bezbronny - wirus HIV atakuje właśnie limfocyty T), dzięki czemu podnosi odporność organizmu. Ponadto podziemne części pokrzywy zwiększają diurezę i wytwarzanie potu, zmniejszają ból, obrzęk i stan zapalny gruczołu krokowego oraz regulują procesy przemiany materii, obniżają poziom glukozy, lipidów i cholesterolu we krwi, a także poprawiają krążenie krwi wraz z samopoczuciem psychicznym. Preparaty z korzenia i kłącza będą pomocne w leczeniu chorób reumatycznych i dermatologicznych ze względu na ich działanie przeciwzapalne, odtruwające i regenerujące. Wyciągi przyśpieszą gojenie ran, naskórnikowanie i ziarninowanie skóry, czyli regenerację tkanki łącznej i nabłonkowej. Dodatkowo wyciąg użyć można przy suchym kaszlu, oczyszczaniu nabłonka oddechowego i wspomagająco przy oczyszczaniu zatok bocznych nosa. Jeśli chodzi o przeciwnowotworowe lektyny, to najlepiej zrobić macerat ze świeżych kłączy. Kiedyś kłącza zalewano gorącym winem przy puchlinie wodnej, zatrzymaniu moczu, czy skłonności do zakażeń przewodu moczowego.

O leczniczych właściwościach pokrzywy z Dr Jamesem Duke'em
Od wieków społeczności na całym świecie stosowały pokrzywę na nosowe i oddechowe dolegliwości: kaszel, cieknący katar, nieżyt górnych dróg oddechowych, astmę, krztusiec, czy gruźlicę. Znany propagator ziół dr Andrew Weil, profesor University of Arizona College of Medicine w Tuscon przyznał, że nie widział niczego tak spektakularnego, jak wyleczenie kataru siennego liofilizowanymi liśćmi pokrzywy. Pokrzywa zawiera znaczną ilość minerału, który może zwiększyć dwukrotnie poziom estrogenu, który testowany w kilku badaniach miał wpływ na polepszenie pamięci krótkotrwałej i poprawy nastroju u osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Badacze podawali codziennie 67 mężczyznom w wieku około 60 lat, cierpiących na łagodny przerost gruczołu krokowego, kilka łyżeczek wyciągu z pokrzywy. Stwierdzono, że zioło to znacząco obniżyło potrzebę wielokrotnego oddawania moczu w ciągu nocy. Niemieccy fitoterapeuci rekomendują od dwóch do trzech łyżeczek wyciągu dziennie, aby złagodzić objawy przerostu gruczołu krokowego. Pokrzywa jest też sprawdzonym remedium na rwę kulszową. W tym celu zrywamy świeże łodygi i okładamy bolesne miejsce. Mimo, że pieczenie jest dotkliwe, to wchodzi w skład procesu leczniczego. Parzenie wywołuje dezorientację układu nerwowego przez co podstawowy ból jest mniej dotkliwy, a poza tym substancje zawarte we włoskach wydają się uwalniać w organizmie naturalne czynniki przeciwzapalne. Podobną praktykę (okładania) można zastosować przy stwardnieniu rozsianym. Niektórzy pacjenci ze zdiagnozowanym SR odczuwali poprawę po użądleniu pszczoły. Efekt wywołany pokrzywą jest podobny, a na pewno lepiej użyć właśnie rośliny niż dawać się kąsać owadom. Rosyjskie badania wykazują, że oprócz znacznej ilości magnezu, napar z pokrzywy ma właściwości bakteriobójcze. Zawierające tę roślinę płyny do płukania ust i pasty do zębów likwidują kamień nazębny i zapalenie dziąseł. Pokrzywę stosować możemy, aby przeciwdziałać zespołowi napięcia przedmiesiączkowego. Kiedy działanie wątroby jest osłabione, metabolizuje ona estrogen zbyt powoli i przez to wpływa na utrzymanie jego wysokiego stężenia we krwi, co prowadzi do napięcia. Ponadto pokrzywa redukuje obrzęk i bóle piersi zatem warto podawać kobietom źle znoszącym ZNP napar z pokrzywy i równej części łopianu (Arctium).

III. Przygotowanie surowców

Z pokrzywy przyrządzić możemy wielopostaciowe leki ziołowe. Osobiście jestem smakoszem pokrzywy i chętnie dodaje ją do jedzenia, a także przyrządzam lekarstwa. Nie będę jednak zbyt oryginalny w tym miejscu i głos oddam wybitnemu specjaliście Dr Henrykowi Różańskiemu, który doskonale wyszczególnił co i jak możemy z pokrzywy zrobić:
Sok z pokrzywy stabilizowany alkoholem - Succus Urticae: 5-10 ml 2-3 razy dziennie w 100 ml wody lub na miodzie. Po rozcieńczeniu z wodą (1 łyżka na pół szklanki wody przegotowanej) do przemywania twarzy, okładów na schorzałe miejsca. W stanie nierozcieńczonym do wcierania w skórę owłosioną dla wzmocnienia cebulek włosowych. Stosować doustnie 2 tygodnie. Między kuracjami dwutygodniowymi robić przerwy 1-3-tygodniowe. Nie stosować częściej niż 2 razy na kwartał.
Sok z pokrzywy świeży – Succus recens – doustnie 1 łyżka 1-2 razy dziennie. Zewnętrznie do wcierania we włosy po umyciu i do przemywania skóry (twarzy, szyi) oraz do okładów na rany, wypryski, owrzodzenia, zmiany łuszczycowe, trądzik, nadżerki itd. Stosować doustnie 2 tygodnie. Między kuracjami dwutygodniowymi robić przerwy 1-3-tygodniowe. Nie stosować częściej niż 2 razy na kwartał.
Macerat pokrzywowy – Maceratio Urticae: 1 szklankę korzenia lub ziela świeżego i zmielonego zalać 3 szklankami wody przegotowanej chłodnej, odstawić na 6-8 godzin, przecedzić. Przechowywać w lodówce. Zażywać 3 razy dziennie po 1 łyżce. Stosować 1 tydzień. Między kuracjami 1-tygodniowymi robić przerwy 1-3-tygodniowe. Nie stosować częściej niż 3 razy na kwartał. Zewnętrznie używać jak sok z pokrzywy.
Napar pokrzywowy – Infusum Urticae: 2 łyżki ziela lub korzenia z kłączami zalać 2 szklankami wrzącej wody, odstawić na 40 minut pod przykryciem, przecedzić. Pić 2-4 razy dziennie po 100-200 ml. Stosować doustnie 2 tygodnie. Między kuracjami dwutygodniowymi robić przerwy 1-3-tygodniowe. Nie stosować częściej niż 3 razy na kwartał. Naparem przepłukiwać można włosy po umyciu w celu ich odżywienia i wzmocnienia. Napar używać również do celów kosmetycznych i dermatologicznych (okłady, przemywanie).
Odwar pokrzywowy – Decoctum Urticae: 2 łyżki korzeni z kłączami lub ziela zalać 2 szklankami wody, gotować 5 minut. Odstawić na 30 minut, przecedzić. Odwar zawiera więcej soli mineralnych (krzemionki) i fitosteroli niż napar. Pić 2-4 razy dziennie po 100-200 ml. Stosować doustnie 2 tygodnie. Między kuracjami dwutygodniowymi robić przerwy 1-3-tygodniowe. Nie stosować częściej niż 3 razy na kwartał. Zewnętrznie można używać jak napar.
Intrakt pokrzywowy – Intractum Urticae: 100 g świeżego zmielonego ziela lub 100 g świeżych zmielonych kłączy z korzeniami pokrzywy zalać 500 ml gorącego wina lub alkoholu 40%. Odstawić na 14 dni, po czym przefiltrować. Zażywać 2 razy dziennie po 10 ml (na winie po 15 ml). Stosować nie dłużej jak 7 dni. Kuracje powtarzać co 3 tygodnie. Nie stosować częściej niż 2 razy na kwartał.
Ziołomiód pokrzywowy – Herba-Mel Urticae: na każdą 1 łyżeczkę posiekanego świeżego ziela (liści) lub korzenia dać 1 łyżeczkę gliceryny, 1 łyżeczki propolisu i 1 łyżkę miodu naturalnego, wymieszać. Zażywać 2-3 razy dziennie po 1 łyżce. Stosować do leczenia i profilaktyki przerostu gruczołu krokowego, osłabienia odporności oraz do fitoterapii stanów zapalnych i infekcji układu oddechowego. Ponadto jako środek wzmacniający fizycznie i psychicznie, przeciwmiażdżycowy i przeciwzawałowy. Zażywać przez 2-3 tygodnie. Stosować 2 razy na kwartał. Ziołomiód można także sporządzić mieszając sok z pokrzywy z miodem lub intrakt z pokrzywy z miodem i propolisem w podobnej proporcji. Podobnie też zażywać.
Olej pokrzywowy – Oleum Urticae: 1 część świeżej lub suchej pokrzywy (ziele) zalać 3 częściami ciepłego oleju winogronowego, makowego lub oliwy z pierwszego tłoczenia, odstawić na 2 tygodnie. Przecedzić. Stosować do wcierania w chorą skórę, do okładów na zmiany łuszczycowe, suche wypryski. Ponadto do kąpieli olejowych włosów po zniszczeniu ich zabiegami fryzjerskimi (we włosy wcierać olej, trzymać 6-8 godzin, po czym zmyć w dobrym szamponie). Takie kąpiele olejowe wskazane są także do leczenia suchego łupieżu. Olej pokrzywowy może zastąpić mleczka kosmetyczne i kremy, posiada bowiem właściwości natłuszczające, odżywcze, przeciwzapalne, oczyszczające i regenerujące. Zażywany doustnie staje się źródłem fitosteroli, chlorofilu i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, E, K, F). Wskazany w leczeniu hiperandrogenizmu, miażdżycy, przerostu gruczołu krokowego, zaparć oraz zaburzeń w wydzielaniu żółci.
Woda octowo-pokrzywowa – Aqua aceto-urticae: świeże ziele pokrzywy posiekać i zalać octem spożywczym lub winnym w proporcji 1:3 (1 część ziela na 3 części octu). Odstawić na 7 dni, przefiltrować. Ze świeżego lub suchego ziela pokrzywy przygotować odwar (2 łyżki rozdrobnionego surowca na 2 szklanki wody, gotować 5 minut). Odwar pokrzywowy wymieszać z octem pokrzywowym w proporcji 1:1 (np. 100 ml na 100 ml). Wcierać w umyte włosy. Po 1 godzinie spłukać wodą czystą. Można również umyte włosy płukać w wodzie octowo-pokrzywowej: 100 ml na 1 l wody. Wskazania: łupież, wypadanie włosów, łamliwość włosów, brak puszystości i połysku włosów. Woda octowo pokrzywowa jest również dobrym środkiem do przemywania skóry trądzikowej, łojotokowej, z wągrami, rozszerzonymi porami, zwiotczałej i zatrutej kosmetykami syntetycznymi.
Pulvis Urticae: wysuszone ziele, same liście lub kłącza z korzeniami zmielić na drobny proszek. Zażywać 2-3 razy dziennie po 1/2 łyżeczki. Można wymieszać z miodem (na każde pół łyżeczki proszku dać 1 łyżeczkę wina lub gliceryny lub wódki oraz łyżke miodu, wymieszać. Zażywać 2-3 razy dziennie po 1 łyżce przez 2-3 tygodnie. Kuracje takie powtarzać 1-2 razy w ciągu kwartału.

Przygotowana przeze mnie odżywka do włosów z korzenia i kłączy pokrzywy

Od  siebie dodam, że z korzenia i kłączy możemy sporządzić doskonałą odżywkę do włosów w postaci maceratu lub wywaru. W tym celu rozdrabniamy surowiec i robimy stężony wywar nawet w stosunku 3:1 lub 2:1, gotujemy przez 10 minut i odstawiamy na 2-3 godziny, a następnie polewamy sobie po umyciu włosów głowę i wcieramy w skórę. Macerat robimy podobnie z tymże zalewamy surowiec przegotowaną, chłodną wodą i odstawiamy na 2-3 dni. Używamy tak samo.

IV. Biochemia

W zielu znajdują się kwasy organiczne (m.in. glikolowy, szczawiowy, jabłkowy, bursztynowy, kawowy, chinowy i glicerowy), witaminy C (0,1-0,6%), K, B2 i kwas pantotenowy, flawonoidy 2% (kemferol, kwercytyna, izoramnetyna), chlorofile A i B (do 0,75%), związki aminowe (m.in. histamina, serotonina, tryptamina, acetylocholina), fitosterole (jak Beta-sytosterol), skopoletyna, kumaryna, garbniki.


 Histamina, 2-(1H-imidazol-4-yl)-etyloamina
wzór sumaryczny: C5H9N3
masa molowa: 111,145 g/mol 

Kłącza z korzeniami zawierają triterpeny (kwas oleanolowy, kwas ursolowy), lecytynę, garbniki, ceramidy, monoterpendiole, substancje woskowe i śluzowe, krzemionkę przyswajalną, lignany, sole mineralne, steroidy: B-sitosterol (0,03-0,06%), B-sitosterol-3-O-glucoside (0,03-0,5%), kampesterol, polisacharydy: arabinogalaktany, glukogalakturoniany, glukan.

V. Wyprawa po korzeń pokrzywy

Wesoły zespół Botanicznej Galaktyki sporządził drugi materiał wideo, tym razem z pozyskania korzenia pokrzywy zimą. Prosimy wybaczyć niedociągnięcia, ale robienie tych filmów to dla nas nowość i cały czas obywamy się jeszcze z technologią. Do materiału wkradło się kilka niedociągnięć, ale wszystko było improwizowane więc i tak nie wyszło źle. Chcieliśmy zrobić filmik z dużą dozą luzu i dystansu więc z tym właśnie podejściem zalecam jego oglądanie. Będziemy cały czas ulepszać nasz warsztat i sukcesywnie z biegiem czasu stwarzać coraz lepsze materiały filmowe.

Wyprawa po korzeń pokrzywy cz.1

Wyprawa po korzeń pokrzywy cz.2
 

piśmiennictwo: Dr Henryk Różański "Pokrzywa - Urtica w fitoterapii", Dr James Duke "Zielona apteka", Maria Polakowska "Leśne rośliny zielarskie", Dr Wolf-Dieter Storl "Zioła lecznicze i magiczne"